"Od tego miesiąca będzie trudno rządzić Białorusią"

TVN24 | Świat

Autor:
akw/adso
Źródło:
TVN24
Applebaum: słowa Łukaszenki to autorytarny sposób przekazu do naroduTVN24
wideo 2/36
TVN24Applebaum: słowa Łukaszenki to autorytarny sposób przekazu do narodu

Od tego miesiąca będzie trudno rządzić Białorusią, tak jak się rządziło do tej pory - oceniła w "Faktach po Faktach" dziennikarka Anne Applebaum. Komentując najnowszy wywiad prezydenta Aleksandra Łukaszenki oceniła, że jego słowa to "autorytarny sposób przekazu do narodu".

9 sierpnia na Białorusi odbyły się wybory prezydenckiej, które według Centralnej Komisji Wyborczej wygrał prezydent Alaksandr Łukaszenka, zdobywając 80,1 procent głosów. Liderka opozycji Swiatłana Cichanouska, według oficjalnych wyników, zdobyła zaledwie 10,1 procent głosów. Nieustannie, od 9 sierpnia trwają protesty Białorusinów, którzy uważają, że wybory zostały sfałszowane.

Alaksandr Łukaszenka, w wywiadzie dla rosyjskich mediów, opublikowanym we wtorek 8 września zaznaczył, że jest jedyną osobą mogącą obecnie obronić Białorusinów. - Urządzałem Białoruś przez ćwierć wieku. Nie rzucę tego tak po prostu. Poza tym jeśli odejdę, moich zwolenników będą wyrzynać - przytoczył słowa Łukaszenki na kanale Telegramu dziennikarz rozgłośni Echo Moskwy Roman Babajan, który był wśród rosyjskich dziennikarzy przeprowadzających z nim wywiad.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Marsz Jedności w Mińsku STRINGER/PAP/EPA

Putin sam "boi się", że białoruskie demonstracje "będą miały na niego wpływ"

Laureatka Nagrody Pulitzera i dziennikarka miesięcznika "The Atlantic" Anne Applebaum we wtorkowych "Faktach po Faktach" komentowała wydarzenia na Białorusi.

Opisując przytoczone słowa Łukaszenki o tym, że nie porzuci utrzymywanej ponad 25 lat władzy, Appplebaum powiedziała, że "Łukaszenko tak mówi, bo tak mówią wszyscy dyktatorzy: że albo oni, albo chaos". - To jest autorytarny sposób przekazu do narodu - dodała. - Tydzień czy dwa tygodnie temu wydawało mi się, że były możliwości między opozycją białoruską, a nawet Rosją i Zachodem, aby organizować presję na Łukaszenkę, aby namówić go do odejścia - powiedziała, dodając, że w tym momencie nie widzi "możliwej zmiany politycznej".

Wspomniała przy tym o relacjach Moskwa-Mińsk. Zwróciła uwagę, że prezydent Władimir Putin "nie lubi Łukaszenki". - Oni nie są bliscy, nie są najlepszymi przyjaciółmi, ale on (Putin - red.) też nie chce, aby Łukaszenka musiał odejść po demonstracjach. Putin sam boi się, że demonstracje (na Białorusi - red.) będą miały na niego wpływ i próbuje tego uniknąć - mówiła.

Appplebaum wskazywała też na siłę protestów Białorusinów. - To, co widzimy to coś niesamowitego. Od ćwierć wieku nie widzieliśmy takiego pokazu, szczególnie ze strony młodych ludzi. Oni naprawdę chcą zmian i mi się wydaje, że będzie bardzo trudno zniszczyć ten nowy ruch. Wszyscy widzieliśmy, że Białorusini chcą zmiany i nie akceptują tego rządu. Wydaje mi się, że od tego miesiąca będzie trudno rządzić Białorusią, tak jak się rządziło do tej pory - przyznała.

Anne ApplebaumPAP/Wojciech Pacewicz

Rosjanie jakby napisali "list do świata"

Piotr Marciniak pytał także Anne Applebaum u otrucie rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. 20 sierpnia w trakcie wewnątrzkrajowego lotu samolotem pasażerskim stracił on przytomność i po wylądowaniu trafił do szpitala na Syberii, skąd na żądanie rodziny przetransportowano go do kliniki Charite w Berlinie. Laboratorium Bundeswehry, badające pobrane od niego próbki, wykryło, że rosyjskiego opozycjonistę usiłowano otruć bojowym środkiem chemicznym z grupy Nowiczok.

Niemieccy medycy 7 września poinformowali, że Nawalny został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej i reaguje, gdy się do niego mówi.

- Sam fakt, że Rosjanie używali nowiczoka, żeby otruć Nawalnego, znaczy, że oni chcieli, aby było wiadomo, kto to zrobił. To jakby podpisywali list do świata, że "to my" - powiedziała Applebaum, zaznaczając, że nowiczok to środek dostępny tylko dla rosyjskich służb. - Jest bardzo specyficzny, już raz był użyty w przypadku (Siergieja - red.) Skripala w Londynie (w marcu 2018 roku - red.) - zwróciła uwagę.

- To wiadomość do rosyjskiej opozycji, że mają się bać - wskazała. - Sugerowałabym bardziej restrykcyjne sankcje, między innymi może dotyczące Nord Stream 2. Oczywiście to nie jest decyzja, która należy do całego Zachodu, a do Niemców. Reakcja musi być w Niemczech - zaznaczyła. Podkreśliła przy tym, że w sprawie otrucia Nawalnego brakuje reakcji prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Applebaum: otrucie Nawalnego to wiadomość do rosyjskiej opozycji, że mają się baćTVN24

Biden próbuje "zjednoczyć ludzi"

Applebaum komentowała także sytuację za oceanem. 3 listopada w Stanach Zjednoczonych odbędą się wybory prezydenckie, w których ubiegający się o reelekcję Donald Trump zmierzy się z kandydatem demokratów Joe Bidenem. 

Jak mówiła, "Joe Biden reprezentuje absolutne centrum amerykańskiej polityki". - To nie jest lewica, to nie jest człowiek skrajny - zaznaczyła. Dodała, że kandydat demokratów na prezydenta "jest znany z tego, że zawsze miał dobre relacje z republikanami" i że zawsze był bardzo blisko Johna McCaina, kandydata republikanów w wyborach prezydenckich w 2008 roku. - On (Biden - red.) ma dobre relacje z prawicą i centrum, ma kontakty wszędzie - skomentowała.

- Jego kampania wyborcza polega na tym, że próbuje zjednoczyć ludzi, mówić Amerykanom, że "jesteśmy razem", że polaryzacja, którą do amerykańskiej polityki wprowadził Trump, może się skończyć i że "możemy razem przebudować kraj". To będzie potrzebne po pandemii i kryzysie gospodarczym - zauważyła. - Przypuszczam, że Biden, jak większość polityków w Stanach (Zjednoczonych - red.), ma bardzo ciepły stosunek do Polski - oceniła.

Applebaum przyznała, że ma pewność, że Biden "widzi Polskę jako kraj sukcesu, który po (okresie - red.) komunizmu się przebudował i dążył do demokracji". - Przypuszczam, że on będzie chciał pomóc Polsce wrócić do tej linii - powiedziała, odnosząc się do łamania konstytucji przez rząd w Warszawie, perspektywę "wyrzucenia Polski z Unii Europejskiej" i braku w niej sojuszników. Dziennikarka zwróciła uwagę, że zarówno demokraci, jak i republikanie "mają nadzieję, że Polska wróci do roli lidera demokratycznych państw wschodniej Europy".

Joe Biden "jest znany z tego, że zawsze miał dobre relacje z republikanami"TVN24

Autor:akw/adso

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/STRINGER