Prom pasażerski "Filojet" przewrócił się krótko po wypłynięciu z Kirenii w kierunku tureckiego portu Tasucu. Zaczął nabierać wody. Jednostka zatonęła.
Na miejsce skierowano jednostki turecko-cypryjskiej straży przybrzeżnej oraz śmigłowiec ratunkowy, a z Kirenii wypłynęły też inne łodzie, by wesprzeć akcję ratunkową.
Według ostatnich ustaleń na pokładzie znajdowało się 267 osób (259 pasażerów i ośmiu członków załogi). Jak dotąd uratowano 242. Wieczorem władze nieuznawanej międzynarodowo Tureckiej Republiki Cypru Północnego podały, że nie żyje już osiem osób (liczba ofiar śmiertelnych rosła od popołudnia). Trwają poszukiwania 17 osób.
Premier Unal Ustel poinformował, że zatrzymano kapitana statku i siedmiu członków załogi.
Polskie placówki dyplomatyczne z Turcji i Cypru sprawdziły, czy promem podróżowali Polacy. "Z dostępnych na teraz informacji - na liście pasażerów NIE było obywateli polskich" - przekazał dziennikarzom rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór.
Trudne warunki na morzu w okolicy Cypru
Minister robót publicznych i transportu TRCP Erhan Arikli przekazał, że w chwili wypadku na Morzu Śródziemnym panowały trudne warunki. Dodał, że dokładna przyczyna zostanie ustalona w toku dochodzenia.
W ostatnich dniach nad Cyprem przeszły silne burze. W sobotę sztorm doprowadził do uderzenia trzech łodzi o skały i ich zatonięcia w pobliżu przylądka Greco na południowo-wschodnim wybrzeżu wyspy. Jedna osoba zginęła. Ponadto żywioł spowodował przerwy w dostawie prądu oraz szkody w różnych częściach wyspy: powalił drzewa, utrudnił ruch drogowy oraz uszkodził instalacje fotowoltaiczne i szklarnie.
Cypr jest podzielony na należącą do UE Republikę Cypryjską oraz Turecką Republikę Cypru Północnego (TRCP), uznawaną na arenie międzynarodowej jedynie przez Ankarę.