Bangladesz rozlicza się z przeszłością. Sprawiedliwość czy walka z opozycją?


Banglijski trybunał skazał na karę śmierci czołowego polityka partii fundamentalistów islamskich Dżamaat-i-Islami, Muhammada Kamaruzzamana, za zbrodnie wojenne popełnione w czasie wojny o niepodległość Bangladeszu w 1971 r.

Kamaruzzaman, zastępca sekretarza generalnego Dżamaat-i-Islami, został uznany za winnego masowych zabójstw, gwałtów, tortur i porwań. Jest to czwarty wyrok skazujący w trwającym od stycznia procesie dotyczącym zbrodni wojennych z czasów wojny z 1971 r.

Po skazaniu w lutym na karę śmierci jednego z liderów Dżamaat-i-Islami, Delwara Hosajna Sajediego, w Bangladeszu doszło do rozruchów, w których śmierć poniosło ponad 40 osób, a ok. 300 zostało rannych.

Walka partyjna czy sprawiedliwość?

Partie opozycyjne zarzucają rządowi premier Hasinie Wazed, że wykorzystuje trybunał do osłabienia ugrupowań opozycyjnych przed wyborami zaplanowanymi na przyszły rok. Trybunał ten jest krytykowany przez obrońców praw człowieka za nieprzestrzeganie standardów międzynarodowych. Organizacja obrony praw człowieka Human Rights Watch podała, że prawnicy, świadkowie i śledczy twierdzą, że byli zastraszani.

Krwawa wojna

Liczący ok. 160 mln mieszkańców Bangladesz uniezależnił się od Pakistanu w 1971 r., przy wsparciu Indii, po dziewięciomiesięcznej wojnie, która - według różnych źródeł - kosztowała życie od 200 tys. do 3 milionów ludzi; ok. 10 mln osób uciekło do Indii. Od czasu uzyskania niepodległości kraj ten przeżył dwa zamachy na prezydentów oraz serię wojskowych zamachów stanu i kilkanaście nieudanych prób puczu. Dżamaat-i-Islami sprzeciwiała się odłączeniu od Pakistanu, lecz zaprzecza, jakoby którykolwiek z jej liderów dopuścił się zabójstw, gwałtów czy tortur w czasie konfliktu. Procesy w sprawie zbrodni wojennych zaczęły się już w 1973 r., lecz po dwóch latach zostały wstrzymane, kiedy "ojciec narodu" oraz prezydent Mudżibur Rahman został zamordowany w wojskowym zamachu stanu. Następnym rządom nie udało zająć się tą kwestią mimo ponawianych apeli rodzin ofiar.

Autor: mtom/k / Źródło: PAP