"Siły CENTCOM rozpoczęły dziś o godz. 17.00 czasu wschodnioamerykańskiego (23 w Polsce - red.) ataki w samoobronie przeciwko Iranowi na rozkaz naczelnego dowódcy sił zbrojnych" - napisał CENTCOM w komunikacie.
Jak dodano, "działania te są odpowiedzią na zestrzelenie wczoraj amerykańskiego śmigłowca AH-64 Apache". "Misja stanowi proporcjonalną reakcję na nieuzasadnioną agresję ze strony Iranu" - oświadczyło dowództwo.
- Uważam, że jest to bardzo ważne, by odpowiedzieć. Zestrzelili śmigłowiec, a my właśnie teraz na to odpowiadamy - powiedział prezydent USA Donald Trump w wywiadzie dla stacji ABC News. - To reakcja na to, co zrobili wczoraj w nocy z naszym śmigłowcem. Uważam, że odpowiedź powinna być bardzo stanowcza, bardzo silna i właśnie taka jest - dodał. Przedstawiciel władz USA powiedział stacji Fox News, że uderzenia trwają, a ich celami są między innymi irańskie systemy obrony powietrznej oraz instalacje radarowe. Irańskie media poinformowały o odgłosach eksplozji słyszanych na południu kraju.
Trump zapowiedział ataki odwetowe
Był to pierwszy śmigłowiec Apache utracony w trwającej od końca lutego wojnie USA i Izraela przeciwko Iranowi. Dotychczas amerykańskie wojsko straciło około 30 bezzałogowców i kilka myśliwców.
"Właśnie otrzymałem informację od naszego Wspaniałego Wojska, że wczoraj wieczorem Irańczycy zestrzelili jeden z naszych wysoko zaawansowanych śmigłowców Apache podczas patrolu nad cieśniną Ormuz. W zdarzeniu brało udział dwóch pilotów, obaj są bezpieczni i nie doznali obrażeń. Niemniej, Stany Zjednoczone muszą, z konieczności, odpowiedzieć na ten atak" – napisał wcześniej prezydent USA Donald Trump na swoim portalu Truth Social.
Dowództwo Centralne podało, że obydwu członków załogi Apache'a zostało uratowanych za pomocą morskiego drona Marynarki Wojennej USA, który wyłowił ich z wody około dwóch godzin po zestrzeleniu. Żołnierze zostali przetransportowani na wybrzeże Omanu.