Zaprosili zagranicznych dziennikarzy i pierwszy raz pokazali miejsce ataku

Świat


Saudyjskie władze po raz pierwszy pokazały w piątek zagranicznym dziennikarzom miejsce ataku na instalacje naftowe na wschodzie kraju. Rijad i Waszyngton obarczają winą za nie Teheran. Iran temu zaprzecza. Pokazano między innymi stopione rury i spalony sprzęt.

Do ataku doszło w zeszłą sobotę. Pożar objął instalacje w Bukajku (Abqaiq) i pole naftowe Churajs (Khurais) na wschodzie Arabii Saudyjskiej.

Dziennikarze przyjechali najpierw do zakładu przetwórstwa ropy naftowej w Bukajku, określanego jako "największa na świecie instalacja wstępnej separacji i rozdziału ropy naftowej". Zobaczyli tam między innymi stopione rury, spalony sprzęt oraz przedziurawione, osmolone elementy rafinerii.

Dziennikarzom pokazano również szkody, które spowodował atak na polu naftowym Churajs. Ocenia się, że wydobywa się tam ponad milion baryłek ropy naftowej dziennie.

Tamtejszy zakład został czterokrotnie trafiony, a pożary szalały przez pięć godzin - powiedział dziennikarzom przedstawiciel saudyjskiego giganta naftowego Aramco, cytowany przez AFP.

Zaatakowana rafineria znajduje się w mieście Bukajk na wschodzie Arabii SaudyjskiejGoogle Maps
Zdjęcia satelitarne rafinerii koncernu Aramco w Bukajk po ataku z 14 września 2019 rokuDigitalGlobe

Atak na giganta wstrzymał produkcję ropy

Ataki na instalacje saudyjskiego koncernu Aramco spowodowały wstrzymanie produkcji 5,7 miliona baryłek ropy dziennie, czyli około 50 procent całkowitej produkcji Aramco, co równa się pięciu procentom globalnej podaży.

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE tvn24.pl: Atak na saudyjskie rafinerie

Rafineria koncernu Aramco w Bukajku jest największą instalacją do przerobu ropy na świecie. Szacuje się, że produkuje się tu dziennie do 7 milionów baryłek ropy. W przeszłości była ona wielokrotnie celem zamachów, między innymi Al-Kaidy, której zamachowcy samobójcy dokonali nieudanego ataku w lutym 2006 roku.

Saudyjska ropa naftowaPAP/Reuters

Przyznali się Huti, wątpliwości pozostały

Iran zaprzecza, że był zaangażowany w jakikolwiek atak, a jego minister spraw zagranicznych Mohammad Dżawad Zarif ostrzegł, że wszelkie ataki odwetowe ze strony USA i Arabii Saudyjskiej, doprowadzą do "wojny totalnej". Odpowiedzialność za ataki w Arabii Saudyjskiej wziął na siebie wspierany przez Iran szyicki ruch Huti z Jemenu, gdzie trwa wojna domowa, w którą w 2015 roku po stronie jemeńskich sił rządowych zaangażowała się koalicja arabska pod wodzą Rijadu. W piątek władze sąsiadującego z Arabią Saudyjską Kuwejtu wzmocniły środki bezpieczeństwa w swych portach w związku z atakiem z 14 września. Kuwejcka agencja KUNA poinformowała o tej decyzji, powołując się na ministra handlu i przemysłu Chalida Nasira Abd Allaha al-Rudana.

Autor: akw//kg / Źródło: reuters, pap

Tagi:
Raporty: