"Parasol" nad stręczycielami, podejrzany znany policjant. "Jak w Związku Radzieckim"

TVN24

Daniel Ś. był policjantem znanym nie tylko na PodkarpaciuSuperwizjer TVN24
wideo 2/5

Przez kilkanaście lat osobiste i majątkowe korzyści miał przyjmować od ukraińskich stręczycieli i handlarzy ludźmi Daniel Ś., oficer elitarnej formacji policji - uważa prokuratura. Czy pomógł pochodzącym z Ukrainy mafiozom zlikwidować polskich konkurentów na Podkarpaciu? Czy może była to część jego operacyjnej pracy? Na te pytania w reportażu "Superwizjera" odpowiadają Maciej Duda i Łukasz Ruciński.

- To była otwarta wojna. Oni przez dwa lata chyba zamknęli dwanaście agencji w promieniu stu kilometrów – mówi dziennikarzom "Superwizjera" jeden ze świadków przeciwko Danielowi Ś.

Bliźniacy z Ukrainy

W lutym 2016 roku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała w Rzeszowie braci bliźniaków, z pochodzenia Ukraińców - Aleksieja i Jewgienija R.. Kontrowali oni - według ustaleń śledczych - najbardziej luksusowe domy publiczne na Podkarpaciu, a ich zorganizowana grupa handlowała ludźmi i czerpała korzyści z nierządu.

Zdaniem zwalczających przestępczość zorganizowaną prokuratorów z Krakowa, ofiarami grupy braci R. padło co najmniej 250 kobiet, głównie narodowości ukraińskiej, białoruskiej i rosyjskiej.

Wojna agencji towarzyskich i wpływowy policjant. Rozmowa w TVN24, część 1
tvn24

ABW zatrzymuje oficerów policji

ABW na zlecenie krakowskich oskarżycieli zatrzymała także Krzysztofa B., szefa podkarpackiego zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Daniela Ś., ówczesnego naczelnika Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Ekonomicznej. Poza tym do aresztu trafił naczelnik podkarpackiego Biura Spraw Wewnętrznych, czyli tak zwanej policji w policji.

Zamknięto jednych z najważniejszych policjantów w województwie. Sprawa zelektryzowała nie tylko Podkarpacie, ale cały kraj. Szczególnie bulwersowały zarzuty, jakie w tej sprawie postawiła prokuratura: czerpanie korzyści z nierządu i otoczenie parasolem ochronnym siatki sutenerów, czyli coś, czym zajmują się zorganizowane gangi.

W sprawie zarzuty usłyszało w sumie 16 osób.

Wojna agencji towarzyskich i wpływowy policjant. Rozmowa w TVN24
tvn24

Gangsterzy donoszą na policjanta

Daniel Ś. był policjantem znanym nie tylko na Podkarpaciu. Wielokrotnie nagradzany, brał udział w licznych niebezpiecznych akcjach. Między innymi rozpracowywał przemytników broni, złapał fałszerzy pieniędzy. Zatrzymanie go, a następnie aresztowanie przez sąd było szokiem dla wielu jego kolegów i najbliższych.

Ale nie było zaskoczeniem dla rzeszowskich gangsterów, którzy także czerpali zyski z prostytucji. Od lat oskarżali oni Daniela Ś. o korupcję i sprzyjanie ich największym konkurentom - Ukraińcom R.

Faktycznie, według akt sądowych, do których dotarli dziennikarze "Superwizjera", Daniel Ś. rozpracował i doprowadził do zatrzymania większości polskich konkurentów braci R.
 Do prokuratury trafiały na niego kolejne donosy i zawiadomienia.

Wojna agencji towarzyskich i wpływowy policjant. Reportaż, część 2
TVN24 | tvn24

Przełom w sprawie

Śledczy umarzali postępowania, stwierdzając, że nie ma dowodów, a zawiadomienia mogą mieć charakter zemsty przestępców, których rozpracowywał Daniel Ś.

Sytuacja zmieniła się w 2015 roku, gdy dociekliwy krakowski prokurator zaczął dokładniej sprawdzać jedno z oskarżeń wysuwanych przez gangsterów.

- Z ustaleń śledztwa wynika, że powodem, dla którego przez szereg lat uniemożliwione było rozpracowanie międzynarodowej zorganizowanej grupy przestępczej kierowanej przez Aleksieja R. i Jewgienija R. był fakt udzielania - przez okres kilkunastu lat - przez podejrzanych korzyści majątkowych i osobistych między innymi podejrzanemu Danielowi Ś. - ujawnia reporterom "Superwizjera" Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej.

Daniel Ś. usłyszał ponad osiem zarzutów. Głównie przyjmowania korzyści osobistych i majątkowych, ale także z art. 204 kodeksu karnego, według którego ten, "kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, nakłania inną osobę do uprawiania prostytucji lub jej to ułatwia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". Prokuratorzy z Krakowa badali w śledztwie, czy Daniel Ś. służbowym autem przewoził z Ukrainy do Polski kobiety, które później uprawiały prostytucję, z czego zyski czerpali bracia R.

Wojna agencji towarzyskich i wpływowy policjant. Rozmowa w TVN24, część 2
TVN24 | tvn24

"Jak w Związku Radzieckim"

Dlaczego bracia R. mieliby korumpować Daniela Ś.?

- Powyższe wynikało ze "standardów" i przyzwyczajeń podejrzanych Aleksieja R. i Jewgenija R. jakie panują na Ukrainie i w krajach byłego Związku Radzieckiego. Tam, chcąc prowadzić agencje towarzyskie, konieczne jest opłacanie się funkcjonariuszom policji, którzy dzięki uzyskiwanym korzyściom majątkowym i osobistym sprawują "parasol ochronny" nad tego rodzaju działalnością – tłumaczy prokurator Bialik.

Nie wierzą, żeby był winny

Mecenas Janusz Furgała, obrońca Daniela Ś., nie wierzy w winę policjanta. Argumentuje, że większość materiałów przeciwko niemu jest tajna.

Dziennikarze "Superwizjera" dotarli do kolegów z pracy Daniela Ś., którzy wspólnie z nim rozpracowywali podkarpackich bandytów. Twierdzą oni, że Ś. prowadził grę operacyjną z braćmi R., a Ukraińcy swoimi informacjami i kontaktami pomagali CBŚP zwalczać o wiele groźniejszą przestępczość niż lokalni właściciele agencji towarzyskich.

O co dokładnie chodzi? Tego nie chcą ujawnić, twierdząc, że są to niejawne informacje, które ma prokuratura. Byli współpracownicy Daniela Ś. dodają, że policjant zajmował się także sprawami politycznymi i nie wykluczają, że jego zatrzymanie może mieć charakter odwetu.

Co się działo na Podkarpaciu?

Sądy przez ponad rok na wniosek prokuratury przedłużały areszt Daniela Ś. Wyszedł na wolność w sierpniu, po wpłaceniu 150 tys. zł poręczenia majątkowego i z zakazem opuszczania Polski.

Nie chciał rozmawiać. Nie odpowiedział na pytania reporterów. Stwierdził, że o sprawie zabronili mu mówić zarówno prokurator, jak i adwokat.

Reporterzy "Superwizjera" postanowili sprawdzić, co naprawdę działo się na Podkarpaciu. Okazało się to dla nich niebezpieczne. Gdy chcieli się przyjrzeć jednemu z lokali kontrolowanych przez braci R., zostali zaatakowani przez powiązanego z nimi mężczyznę.

Jak wyglądał parasol ochronny, który nad braćmi R. miał otworzyć policjant Ś.? Jak wyglądały kontakty policjantów z gangsterami? Jakimi niebezpiecznymi sprawami zajmował się ten oficer? O tym więcej w reportażu Łukasza Rucińskiego i Maciej Dudy dla "Superwizjera".

Autor: Maciej Duda (m.duda2@tvn.pl), Łukasz Ruciński (l.rucinski@tvn.pl)//rzw / Źródło: tvn24