Z głową w chmurach

Z głową w chmurach
Z głową w chmurach
Źródło: Microsoft
Cloud computing jest technologią, dzięki której dostęp do usług informatycznych nigdy jeszcze nie był tak łatwy. Jego zaletami są niezawodność, bezpieczeństwo oraz wydajność. Jest to odpowiedź świata IT na potrzeby biznesu. Pytanie, czy jest to trafna odpowiedź?

Pomimo, że cloud computing jest uznawany za jedną z najważniejszych technologii dla rozwoju konkurencyjności oraz innowacyjności biznesu, to wiele osób wciąż nie ma pojęcia czym ta mistyczna chmura tak naprawdę jest. Myślę, że definicji jest wiele, począwszy od takiej w ujęciu technologicznym, że jest to moc obliczeniowa do wynajęcia, po definicję, że jest to po prostu model biznesowy, w którym świadczone są pewne usługi– wyjaśnia nam Jarosław Sokolnicki, Business Development Manager w firmie Microsoft.

Dla zobrazowania tego pojęcia warto posłużyć się także przykładem. Wyobraźmy sobie dużą firmę, dla której nieopłacalne są często zakup i utrzymywanie własnych serwerów, które tylko przez kilka godzin w miesiącu są wykorzystywane na 100 proc. swoich możliwości. Znacznie bardziej ekonomiczny jest outsourcing tej usługi do firmy zewnętrznej i „wypożyczanie” mocy obliczeniowej tylko wtedy, kiedy jej rzeczywiście potrzebujemy. Chyba najczęstszym porównaniem w tym przypadku jest porównanie do energii elektrycznej. Gdy światło jest włączone to licznik idzie do przodu, gdy natomiast je zgasimy, to nie płacimy nic.

Koszty, a potem koszty

Identycznie jak z energią jest również z cloudem. Mamy formę abonamentową, w której dostawcy są w stanie zaoferować nam w każdym momencie możliwość uzyskania dodatkowej usługi, dokładnie takiej, jakiej potrzebujemy. Po prostu płacę i mam. W przypadku cloud computing mamy do czynienia z taką sytuacją, że duzi dostawcy zbudowali duże infrastruktury i dzięki temu są w stanie zoptymalizować swoje koszty. Mogą oni zatem zaoferować całą usługę lepiej i taniej, niż w przypadku, gdyby użytkownik zrobiłby to samodzielnie – kontynuuje Jarosław Sokolnicki.

Plusem takiego rozwiązania jest również szybkość jego dostarczenia. Oczywiście, aby dojść do takiego poziomu potrzebny był przede wszystkim czas na wypracowanie odpowiednich technologii. Na pewnym etapie możemy zaobserwować, że wszystko tak działa – najpierw coś jest drogie, ale z czasem ekonomia skali powoduje, że dane rozwiązanie staje się coraz tańsze. Zyskuje na tym przede wszystkim biznes, jako że niezwykle wzrasta efektywność - mówi Jarosław Sokolnicki. Dzisiaj każdy liczy pieniądze, czyli cała koncepcja opiera się na prostym rachunku ekonomicznym – tak jest najnormalniej w świecie taniej – dodaje.

Prawo i bezpieczeństwo

Cloud computing jest z całą pewnością innowacją, która wprowadza wiele zmian do biznesu. Jednak jak każda nowość, wprowadza również sporo wątpliwości. Pierwszą z nich jest pytanie co z regulacjami prawnymi. Z pomocą przychodzi czas. Im wynalazek jest dłużej na rynku, tym więcej ludzi się do niego przekonuje, pojawiają się coraz to bardziej precyzyjne przepisy prawne oraz coraz pewniejsze rozwiązania. Legislacja prawna nigdy nie wyprzedza trendów. Kiedyś wiele osób mówiło: „Ja bym to wziął, ale nie mogę, bo mi prawo nie pozwala”. W efekcie dopiero w późniejszej fazie pojawiają się nowe regulacje, które umożliwiają korzystanie z usługi. To wszystko wymaga jednak czasu – wyjaśnia Jarosław Sokolnicki.

Ciągle pozostaje jednak bardzo ważne pytanie – co z bezpieczeństwem? Czy po latach wydawania ogromnych pieniędzy na sprzęt czy zabezpieczenia, należy te środki puścić w niepamięć i tak po prostu przejść do „chmury”? Kiedy dwa lata temu poszedłem do klienta to pierwsze pytanie brzmiało: bezpieczeństwo. Gdy byłem wczoraj, już nikt o to nie zapytał. Na pewno w momencie pojawienia się clouda, była to rewolucja – „co ja mam gdzieś wynosić moje dane”? Pojawiało się całe mnóstwo pytań. Na zasadzie właśnie kto będzie odpowiedzialny, gdzie te regulacje. W przypadku cloud computing najpierw była to zwykła umowa, następnie pojawiały się odpowiednie certyfikaty i standardy. To wszystko postępuje – mówi Jarosław Sokolnicki. W tym przypadku również mamy do czynienia z przewagą usług dostarczanych przez dużych dostawców. Najczęściej posiadają oni bowiem system certyfikowanych zabezpieczeń, o jakim wiele firm może tylko pomarzyć. Co za tym idzie, dane są lepiej chronione w chmurze, niż prywatnych serwerach.

Kto zyska, kto straci?

Jeżeli wymyślimy jakąś innowację, na której zyska i odbiorca i dostawca to możemy powiedzieć, że są tylko wygrani. To musi być takie win-win, czyli ma przynosić sukces obu stronom, bo tylko wtedy ma szanse powodzenia. Oczywiście wszędzie może się pojawić jakiś przegrany, jednak to nie cloud jest tego powodem– stwierdza Jarosław Sokolnicki. Mamy tutaj do czynienia z żelaznymi zasadami wolnego rynku. Wygrywa ten kto sprawniej i szybciej dostarcza daną usługę, a jednym z głównych wyznaczników sukcesu są koszty. Ponadto liczą się również funkcjonalność oraz czas dostarczenia. Działy informatyczne odpowiadają za wdrażanie technologii, która pomaga podnieść wydajność w organizacji. Biznes zyskuje na tym, że firma podnosi swoją efektywność i robi to mniejszym kosztem, na czym zyskują zarówno dostawca jak i odbiorca tego typu usług. Cloud computing ma zatem bardzo solidne podstawy biznesowe żeby się rozwijać – podsumowuje Jarosław Sokolnicki.

Artykuł sponsorowany

Autor: Paweł Kubit / Źródło: NMS MAGIEL http://www.magiel.waw.pl/

Czytaj także: