W niedzielę rano prezydent USA Donald Trump poinformował o uratowaniu drugiego członka załogi myślwica F-15E. Pierwszy został uratowany w piątek - tego samego dnia, kiedy Irańczycy zestrzelili maszynę, zmuszając obu żołnierzy do katapultowania się.
Doba za liniami wroga. Amerykański pilot F-15 ukrył się w górach
Akcja ratunkowa trwała prawie dwie doby. Amerykanie informują, że cały czas znali lokalizację drugiego żołnierza.
Jak przekazała amerykańska stacja CNN, członek załogi strąconego F-15 przez ponad dobę ukrywał się w górskiej szczelinie za liniami wroga, aby uniknąć schwytania. Później wspiął się po skalistym terenie na górski grzbiet o wysokości ponad dwóch tysięcy metrów nad poziomem morza. W pewnym momencie udało mu się nawiązać kontakt z wojskiem. Łączność była jednak przerywana, ponieważ wojskowy starał się pozostać niezauważonym przez irańskie siły.
To właśnie w wysokich górach odnalazł go, a następnie ewakuował oddział amerykańskich komandosów. Towarzyszyły im samoloty, które przeprowadzały w okolicy uderzenia, by uniemożliwić irańskim wojskom dotarcie do żołnierza w pierwszej kolejności. Dla Iranu Amerykanin był przecież ważnym celem. Reżim wyznaczył nawet nagrodę o wartości kilkudziesięciu tysięcy dolarów za jego odnalezienie i przekazanie. Jak tłumaczył w sobotę na antenie TVN24 były dowódca jednostki wojskowej GROM generał Roman Polko, nie chodzi tylko o morale żołnierzy USA. Taki sukces byłby dla Teheranu idealny do celów propagandowych.
Na odległym lądowisku na komandosów i uratowanych lotników czekały dwa samoloty transportowe sił specjalnych - MC-130J. W trakcie operacji maszyny uległy jednak uszkodzeniu. Wojsko zdecydowało o zniszczeniu zepsutych maszyn, by nie dopuścić do ich przejęcia przez Irańczyków. Na miejsce wysłano nowe samoloty.
W akcji ratowania pilota F-15 pomagała CIA
Według amerykańskiej stacji akcja była na bieżąco monitorowana przez prezydenta Donalda Trumpa, który traktował tę sprawę priorytetowo, gdyż zestrzelenie amerykańskich jednostek zdawało się podważać jego narrację o powietrznej przewadze USA nad Iranem.
CNN przekazał, że w tym samym czasie, gdy wojskowi układali szczegóły akcji ratunkowej, działał też amerykański wywiad. CIA rozpowszechniała w Iranie informacje, że obaj członkowie załogi zostali już odnalezieni, chcąc wprowadzić w błąd członków irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
To właśnie CIA ostatecznie ustaliła dokładną lokalizację oficera i przekazała te informacje wojsku. Źródła stacji podają także, że swoje wsparcie miał też zaoferować wywiad Izraela.
Straty USA
Łącznie w wyniku irańskich działań w piątek rozbiły się dwa amerykańskie samoloty wojskowe: myśliwiec F-15 i szturmowiec A-10 oraz dwa śmigłowce Black Hawk.
W niedzielę rano Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował o strąceniu jeszcze jednej amerykańskiej maszyny biorącej udział w akcji ratunkowej - nad ostanem (prowincją) Isfahan w centralnym Iranie. Według BBC zestrzelona jednostka to dron. Z kolei według Iranu to samolot C-130, służący do tankowania w powietrzu.