Dodaj nas do listy preferowanych źródeł w Google, aby nasze materiały częściej pojawiały się w Twoich wynikach wyszukiwania.
Były łzy radości, uściski i śmiech. A nawet transparent. Tak witano Tomasza Komendę w rodzinnym domu. Po osiemnastu latach opuścił mury więzienia, bo dopiero teraz prokuratura uznała (mając inne dowody i innego winnego) że Komenda wcale nie zabił i nie zgwałcił dziewczyny.