Pojemnik jest, a po zarodkach ani śladu. Poznańska prokuratura ma nie lada zadanie. Znaleźć zarodki, albo chociaż odpowiedź na pytanie co się z nimi stało. W jednej z prywatnych klinik - o dziwo okulistycznych - znaleziono pojemnik ze śladami po ciekłym azocie, w którym przechowuje się zarodki, uzyskane przy metodzie in vitro. Klinika do nich się nie przyznaje i sugeruje, że to spadek po innej klinice, leczącej niepłodność. Ta jednak nie działa od ośmiu lat. I tu trop się urywa.