Niesamowity wyczyn Belgów. Drugi taki przypadek w historii mundialu

Nawałka: mieliśmy duże oczekiwania
Nawałka: mieliśmy duże oczekiwania
Źródło: tvn24

Odrobić dwubramkową stratę w regulaminowym czasie meczu fazy pucharowej mistrzostw świata to nie lada wyzwanie. Belgom udało dokonać się tej sztuki w spotkaniu 1/8 finału z Japonią. Zostali w ten sposób dopiero drugą drużyną w historii.

Poniedziałkowe wieczorne starcie w Rostowie nad Donem zapowiadało się najbardziej jednostronnie ze wszystkich spotkań 1/8 finału. Powszechnie oczekiwane było gładkie zwycięstwo Czerwonych Diabłów, a tymczasem po 52 minutach po trafieniach Genkiego Haraguchiego i Takashiego Inuiego było już 2:0 dla drużyny z Azji.

- Przez długi okres to był perfekcyjny mecz w wykonaniu Japończyków. Prowadzili 2:0, a w nas zaczęła się wdzierać frustracja. Ci piłkarze mają jednak niesamowitą mentalność i zdołali przezwyciężyć trudności - podkreślił po spotkaniu selekcjoner Belgów Roberto Martinez.

Wtedy Eusebio, teraz drużyna

Hiszpan zareagował we właściwym momencie. W 65. minucie zdecydował się podwójną zmianę. Yannicka Carrasco i Driesa Mertensa zastąpili Nacer Chadli oraz Marouane Fellaini. Wprowadzeni zawodnicy okazali się kluczowi, jednak najpierw w dość przypadkowy sposób nadzieję Belgom przywrócił w 69. minucie Jan Vertonghen. Pięć minut później był już remis. Tym razem z sześciu metrów głową piłkę do siatki wpakował Fellaini. Gdy wydawało się, że kibice zobaczą trzecią na tym mundialu dogrywkę, w doliczonym przez sędziego kapitalny kontratak Belgów wykończył Chadli.

- Właśnie takie rzeczy dzieją się na mistrzostwach świata. Każdy mecz jest testem charakteru. Zwycięstwo odniesione w takich okolicznościach wiele mówi o moim zespole. Jestem z nich bardzo dumny - mówił Martinez.

Jego ekipa dokonała nie lada wyczynu. Belgowie są pierwszą od 52 lat, która w fazie pucharowej mundialu odrobiła co najmniej dwubramkową stratę i wygrała mecz. W ćwierćfinale turnieju w Anglii w 1966 roku Portugalczycy przegrywali nawet już 0:3 (po 25 minutach), a mimo to wygrali 5:3 (cztery gole legendarnego Eusebio).

Dwubramkową stratę odrobili też piłkarze RFN na mistrzostwach w 1970 roku w Meksyku, tyle że 3:2 wygrali nie w regulaminowym czasie, a dopiero po dogrywce.

Na Czerwone Diabły w ćwierćfinale czeka już Brazylia.

Autor: lukl / Źródło: sport.tvn24.pl

Czytaj także: