Potężny pożar wybuchł w mieście Buckeye w stanie Arizona. Z żywiołem walczy około stu strażaków. Jak podała amerykańska stacja FOX 10 Phoenix, ogień strawił do tej pory prawie 400 hektarów buszu. Przyczyna jego pojawienia się nie jest jeszcze znana - poinformowała w poniedziałek lokalna policja.
Pożar w Arizonie
Departament Leśnictwa i Zarządzania Pożarowego Arizony poinformował w poniedziałek, że pożar, który wybuchł w sobotę 2 maja, nie jest w żadnym procencie opanowany. Żywioł był aktywny przez całą noc z niedzieli na poniedziałek i zajął kolejne tereny, w tym obszar porośnięty przez cedr solny (tamaryszek). Eksperci z Departamentu Leśnictwa i Zarządzania Pożarowego Arizony przekazali, że gaszenie cedru jest bardzo trudne, ponieważ ciężko dojrzeć, kiedy się pali. Ponadto roślina ta występuje w gęstych, splątanych zaroślach, które mogą ograniczać dostęp strażakom i sprzętowi.
W rejonie szalejącego ognia obowiązuje tymczasowe ograniczenie lotów, które dotyczy wszystkich statków powietrznych, w tym dronów.
"Każdy nieautoryzowany statek powietrzny wlatujący w ograniczoną przestrzeń zmusza do uziemienia samolotów gaśniczych, co opóźnia działania i walkę z ogniem" - napisał w mediach społecznościowych Departament Leśnictwa i Zarządzania Pożarowego Arizony.
- Wszyscy w okolicy, łącznie z nami, polewali domy wodą z węży - powiedział Michael Conti, mieszkaniec Buckeye. - Widziałem 12-metrowe płomienie i to, jak szybko się rozprzestrzeniają - dodał. Mieszkańcy hrabstwa Maricopa są przygotowani do ewakuacji i czekają na sygnał od władz, kiedy mają opuścić swoje domy.
Walkę z ogniem utrudniają silny wiatr, wysuszona roślinność i dość wysoka temperatura, przekraczająca 25 stopni Celsjusza.