"Płacenie podatków jest naturalnym obowiązkiem obywateli" - oświadczyła w wydanym w niedzielę komunikacie rodzina zmarłego miliardera. Aby zgromadzić niezbędne fundusze, spadkobiercy sukcesywnie sprzedawali pakiety akcji powiązanych spółek, zaciągali pożyczki oraz korzystali z wypłacanych dywidend.
Majątek prezesa Li
Zobowiązanie naliczono od majątku o szacowanej wartości 26 bilionów wonów (ok. 17,3 mld dol.), który Li Kun Hi pozostawił po swojej śmierci w 2020 r. Obok udziałów oraz nieruchomości w jego skład wchodziła bezcenna kolekcja sztuki, obejmująca m.in. dzieła Claude'a, Moneta i Pabla Picassa, którą przekazano koreańskim instytucjom narodowym. Rodzina przeznaczyła także bilion wonów na wsparcie ochrony zdrowia.
Rynki finansowe z uwagą śledziły spłatę obciążeń, obawiając się utraty kontroli nad koncernem przez jego założycieli. Obecny prezes Li Dze Jong, znany na Zachodzie jako Jay Y. Lee, sfinansował jednak swoją część należności głównie z dywidend i kredytów, co pozwoliło mu umocnić władzę - podał południowokoreański dziennik "Chosun Ilbo".
Historyczny podatek od spadku
Stawka podatku spadkowego w Korei Południowej wynosi 50 proc. i należy do najwyższych na świecie. Zobowiązanie uiszczone przez rodzinę Li było najwyższe w historii Korei Płd. i stanowiło ok. 150 proc. całkowitych krajowych wpływów z podatku spadkowego za 2024 rok.
Zmarły w wieku 78 lat Li przejął kierownictwo nad Samsungiem w 1987 r. Przekształcił firmę z niewielkiego biznesu handlowego założonego w 1938 r. przez swojego ojca w światową potęgę technologiczną i gospodarczą, stając się najbogatszym obywatelem Korei Płd.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Mareks Perkons/Shutterstock