Premium

Eksperci: w te wakacje szkoły powinny pracować pełną parą. Minister: to czas odpoczynku

Zdjęcie: Shutterstock

Choć minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek wypatruje rychłego końca wojny, czas przyjąć do wiadomości, że nawet gdy ten nastąpi, nie wszyscy uchodźcy wrócą do domów - przekonują eksperci. A to oznacza, że przed wielkim wyzwaniem stoi polska edukacja. Rozwiązania na przyszłość potrzebne są już teraz. Od kogo się ich uczyć? Jak inni pomagają uchodźcom i cudzoziemcom w szkołach? Co zrobić, żebyśmy "nie skończyli" jak Bośnia i Hercegowina?

1 marca 2022 roku. Minister Przemysław Czarnek na konferencji prasowej: - Mamy nadzieję, że ta wojna skończy się w perspektywie kilku, kilkunastu dni maksymalnie.

16 marca 2022 roku. Ten sam minister, kolejna konferencja: - Zobaczymy, jak to wszystko się ułoży. Mamy nadzieję, że ułoży się tak, że za dwa tygodnie te dzieci będą mogły wracać do Ukrainy. Jest wiele miejsc, gdzie nie ma konfliktów (...). Ja jestem optymistą z urodzenia. Mam nadzieję, że społeczność międzynarodowa zrobi w końcu to, co proponował pan prezes Jarosław Kaczyński w Kijowie. Czyn, a nie tylko słowa. I rzeczywiście zmusi Putina ludobójcę, żeby wycofał się z Ukrainy. Mam taką głęboką nadzieję.

Tego dnia do polskich szkół i przedszkoli zapisanych było już 54 tysiące dzieci uchodźców z Ukrainy.

5 kwietnia 2022 roku. Minister występuje na antenie Polskiego Radia i przekonuje, że Zachód "natychmiast powinien przerwać to, co się dzieje na Ukrainie. Natychmiast powinien postawić Putina przed trybunałem międzynarodowym za zbrodnie wojenne i za ludobójstwo".

Dopytywany, jak to zrobić, minister odpowiedział: - To jest bardzo proste. Odciąć Putina od wszystkiego. Odciąć Putina od wszystkich środków finansowych, które czerpie ze świata Zachodu. Odciąć Putina od możliwości dostaw gazu, ropy, od możliwości handlu w jakimkolwiek zakresie z Zachodem i wtedy Putin sam będzie zmuszony do kapitulacji, bo sami Rosjanie tam nie wytrzymają. To są proste środki. Ja nie mówię, że to się stanie z dnia na dzień, że to jest możliwe lecieć tam helikopterem, spuścić na linie kilku komandosów i chwycić Putina oraz jego współpracowników. To jest oczywiście niemożliwe. Ale te działania, które postuluje i to postuluje konsekwentnie od kilku tygodni i pan premier Matusz Morawiecki, i pan premier Jarosław Kaczyński, te nawoływania do świata Zachodu, coraz mocniejsze, to jest właśnie kierunek, jedyny kierunek, żeby dokonać tego, o czym mówię, powstrzymać zło.

Najwidoczniej równie prosto minister widzi edukację dzieci uchodźców, których tego dnia było już w naszych szkołach i przedszkolach ponad 160 tysięcy. A ich ogólna liczba w Polsce szacowana jest na ponad 700 tysięcy, czyli dwa pełne roczniki uczniów.

20 POWIATÓW, KTÓRE PRZYJĘŁY NAJWIĘKSZĄ LICZBĘ DZIECI UCHODŹCÓW Z UKRAINY >>>

Skąd to przekonanie? Od tygodni minister zbywa rekomendacje fachowców, którzy apelują m.in. o pieniądze (dla samorządów, których ci potrzebują dla nauczycieli i na zaopiekowanie się dziećmi), sprawniejsze procedury (np. uruchomiania klas poza budynkami szkolnymi), zatrudnianie większej liczby nauczycieli z Ukrainy, co pomogłoby w walce z potężnymi barierami językowymi (dziś ci mogą być jedynie pomocnikami dla nauczycieli), pomoc psychologiczną (tej mimo dodatkowych środków brakuje nawet dla polskich dzieci). I przede wszystkim o zaprezentowanie planów nie na najbliższe dni, ale co najmniej na zakończenie tego roku szkolnego, wakacje oraz kolejny rok.

Wakacje? Dla ministra to "czas odpoczynku". Czarnek ocenia, że "dzieci też by tego chciały". Wrzesień? O nim minister niemal nie mówi, a co myśli, nie wiadomo. A przecież wszyscy życzymy Ukraińcom, by znaleźli tu pracę - by to było możliwe, trzeba pomóc im w zaopiekowaniu się ich dziećmi. Także, a może zwłaszcza w wakacje.

Tymczasem konieczność edukacyjnego zaplanowania tego nadchodzącego czasu to główny wniosek z raportu stypendystów Transatlantic Future Leaders Forum (TFLF). To oni w odpowiedzi na agresję Rosji na Ukrainę przygotowali analizy dostępnych badań i raportów edukacyjnych, opisali praktyki z innych państw, które mierzyły się z podobnymi wyzwaniami, przeprowadzili wywiady z nauczycielami, edukatorami oraz specjalistami od edukacji z Polski i Ukrainy. Zebrali to wszystko w jeden dokument, przekazali ministrowi Czarnkowi i jego zastępcom. I co? Na razie niewiele.

Nie przespać wakacji

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo