Premium

"Kościół traci młodych i coraz wyraźniej traci również kobiety"

Zdjęcie: TVN24

Czy jesteśmy świadkami przełomowych zmian w religijności polskiego społeczeństwa? Wiele badań na to wskazuje, także tych przygotowanych przez instytucje kościelne. - Młode pokolenie, które przyszło na świat po 1989 roku, nie zna historycznych zasług Kościoła. Młodzi nie rozumieją, dlaczego Kościół miałby mieć uprzywilejowaną pozycję w państwie. Również w warstwie egzystencjalnej młodzi ludzie często nie znajdują w Kościele przestrzeni dla wyrażenia swoich myśli, obaw, nadziei – mówi redaktorka naczelna miesięcznika "Znak" Dominika Kozłowska.

Najnowszy raport Katolickiej Agencji Informacyjnej "Kościół w Polsce" mówi o pełzającej sekularyzacji. Jeszcze 30 lat temu w niedzielnej mszy świętej uczestniczyło 50,3 proc. deklarujących się jako wierzący. W 2013 r. odsetek ten spadł do 39,1 proc., a w 2019 r. do niecałych 37 proc. Coraz mniej jest kandydatów do kapłańskiej posługi - są seminaria, do których po raz pierwszy nie zgłosił się ani jeden chętny do studiowania. Zwiększa się za to liczba składanych aktów apostazji; w archidiecezji krakowskiej w 2019 r. było ich 123, a w 2020r. - już 445.

Za ludzi wierzących uważa się ponad 90 proc. obywateli Polski. Według danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego procent osób deklarujących się jako głęboko wierzące wynosi jednak tylko ok. 11 proc. Częściej wierzą kobiety, wśród których jest 14,4 proc. głęboko wierzących i 70,3 proc. wierzących, a wśród mężczyzn jest 7,6 proc. głęboko wierzący i 68,8 proc. – wierzących.  W porównaniu z innymi krajami Europy wskaźniki religijności spadają powoli, co socjologowie określają terminem "pełzającej sekularyzacji". W 1990 r. we mszy niedzielnej "uczestniczyło 50,3 proc. zobowiązanych, w 2013 r. procent ten spadł do 39,1 proc. a w 2019 r. – 36,9 proc.".

Maciej Kluczka (TVN24): We wstępie do raportu "Kościół w Polsce", czytamy, że dokument "ukazuje, że niezależnie od silnych prądów sekularyzacyjnych, polskie społeczeństwo cechuje wciąż mocne przywiązanie do wiary, a Kościół posiada tu olbrzymi potencjał apostolski, nieporównywalny do wielu innych krajów". Czy te ponad 200 stron opisu stanu polskiego Kościoła dobrze obrazuje jego sytuację i to, jak widzi go społeczeństwo? Także ci, którzy nie wierzą albo wierzą, ale nie praktykują?

Dominika Kozłowska (publicystka, filozofka i działaczka społeczna, doktor nauk humanistycznych, redaktorka naczelna miesięcznika "Znak"): W warstwie ilościowej raport przynosi spójne i zgodne z dotychczasowymi tendencjami dane. Pamiętajmy jednak, że raport przedstawia obraz Kościoła sprzed pandemii. Możemy przypuszczać, że w czasie jej trwania zjawiska takie jak np. sekularyzacja nabrały tempa.

Inaczej jest natomiast w warstwie definiowania problemów. Tu zdecydowanie brakuje właściwych proporcji w prezentowaniu zjawisk i odpowiednio wyrazistych diagnoz. Gdyby naszą wiedzę o katolicyzmie oprzeć wyłącznie o analizy zawarte w raporcie, nie dowiemy się, że Kościół w Polsce przeżywa obecnie najpoważniejszy w jego najnowszej historii kryzys. Najbardziej zapalne sprawy: przemoc seksualna ze strony duchownych, nadużycia władzy, utrata kobiet i młodego pokolenia, uwikłanie duchownych w politykę opisywane są bardzo delikatnie albo – jak kwestia relacji Kościoła i polityki – nie są w ogóle poruszane.

Po lekturze raportu pojawia się zasadnicze pytanie, czy dokument ten jest wyrazem rzeczywistej samoświadomości Episkopatu, czy też obrazuje, co i w jaki sposób Episkopat decyduje się komunikować na zewnątrz.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo