Premium

To kto dzisiaj pije wódkę z Jarkiem? Policjanci pilnujący "Masy" wyznaczali dyżury

Kandydat na świadka koronnego chciałby mieszkać w Hiszpanii albo innym ciepłym kraju. A jeśli w Polsce, to nad morzem. - Roszczeniowy - to słowo Gabriela Jatkowska słyszała w każdej swojej rozmowie z prokuratorem lub policjantem. O pracy nad książką "Skruszony gangster" opowiada w rozmowie z Magazynem TVN24.

Najbardziej znany to oczywiście Jarosław Ł. (dawniej S.), pseudonim Masa. Przed laty tzw. kapitan w gangu pruszkowskim. Obecnie gangster celebryta piszący książki, udzielający wywiadów i facebookowy komentator.

Inny, znany trochę wbrew sobie, to Igor M. (dawniej Ł.), pseudonim Patyk, złodziej samochodów obdarzony fotograficzną pamięcią. Przez dekadę cieszył się opinią człowieka, który pomógł posłać za kratki dziesiątki sprawców kradzieży aut. Czar prysł, gdy oskarżono go o zastrzelenie generała Marka Papały, choć po pięciu latach procesu został uniewinniony (nieprawomocnie).

Jest ich w Polsce ponad stu. Co najmniej kilku zrezygnowało z nadanego statusu, kilku innym odebrał go sąd. Co najmniej jeden odebrał sobie życie. Świadkowie koronni.

Na początek krótka lista pojęć.

Klient to świadek koronny. Kontrahent to prokurator. ZOŚK-a - Zarząd Ochrony Świadka Koronnego w Centralnym Biurze Śledczym Policji. Prezes - naczelnik ZOŚK-i. Opiekun - policjant ochraniający świadka koronnego. Legenda - historia, którą tworzy się dla świadka koronnego, jego nowa historia życia.

Dziennikarka Gabriela Jatkowska wysłuchała dziesiątek takich historii. Rozmawiała ze świadkami koronnymi, ich opiekunami, prokuratorami i adwokatami. Wie, jak potoczyły się losy wielu polskich "klientów”, jak wyglądały ich relacje z opiekunami, czy "nowe życie" świadka to "wakacje pod palmą" i czy to dzięki świadkom koronnym rzadziej czytamy o mafijnych porachunkach. Opisała to w książce "Skruszony gangster". Nam zdradziła kulisy jej powstawania.

Klaudia Ziółkowska: Czy to prawda, że jeden ze świadków koronnych był przekonany, że na sali sądowej zostanie założona mu na głowę korona?

Gabriela Jatkowska: Słyszałam o tym od funkcjonariuszy ZOŚK-i. Sami byli mocno zaskoczeni i rozbawieni.

Czyli oczekiwania są duże.

To się zmieniło, ale na początku rzeczywiście tak było. Stało się tak za sprawą Jarosława S., ps. Masa. To od niego pochodziły pierwsze informacje o funkcjonowaniu instytucji świadka koronnego. Mówił o swoich pensjach, wygodach, opisywał, że zachował majątek, że mieszka w przepięknych miejscach, jest non stop ochraniany, przewożony najlepszymi samolotami, helikopterami, co zresztą, jak usłyszałam od jego bezpośredniego opiekuna, bardzo lubił.

Takie więc było pierwotne wyobrażenie kandydatów na świadków. W rzeczywistości nie do końca wiedzieli, co ich czeka. Dopiero kiedy podejmowali rozmowy z prokuratorem, dowiadywali się, czego mogą oczekiwać.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo