Premium

Nieudany sojusz ołtarza z dronem, czyli kulisy konfliktu w PAŻP

Zdjęcie: TVN24

Od ponad roku alarmujemy w tvn24.pl i w "Czarno na białym" TVN24, że bezpieczeństwo na polskim niebie może być zagrożone. Nasze ustalenia potwierdziła właśnie Najwyższa Izba Kontroli. Zmniejszenie obsady na stanowiskach kontrolerskich, a co za tym idzie zmniejszenie pensji kontrolerów lotu doprowadziło do największego kryzysu w historii Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Kryzysu, który trwa akurat, gdy za naszą wschodnią granicą toczy się wojna.

"NIEBO DO ZAMKNIĘCIA". ZOBACZ REPORTAŻ PIOTRA ŚWIERCZKA I GRZEGORZA ŁAKOMSKIEGO W "CZARNO NA BIAŁYM" >>>

Warszawa. Siedziba Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej przy ulicy Wieżowej, kilka dni po wybuchu wojny w Ukrainie. Kontroler zaczyna dwugodzinny dyżur. Na obszarze, za który odpowiada, pojawiają się nowe strefy alfa - używa ich lotnictwo wojskowe.

"Do południowej strefy alfa wskakują dwa F-35 i po pierwszych kilku minutach najpierw jeden, a potem drugi grubo naruszają naszą przestrzeń" - pisze kontroler w sprawozdaniu z dyżuru, do którego dotarł tvn24.pl. I dalej: "Zaczynają się urywać telefony, przekleństwa, kolejne samoloty już na poziomach mocno zbliżonych do wojskowych F-35 są kilka minut od nich, cytując krzyczącego do wojskowych przez słuchawkę KZ [kierownik zmiany - red.] 'czy wy tam ku*** chcecie pozabijać ludzi?'" - relacjonuje kontroler.

Od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji mniej więcej połowa przestrzeni powietrznej nad Polską jest pokryta strefami przeznaczonymi dla wojskowych samolotów. Ich piloci są w kontakcie z kontrolerami OAT (Operational Air Traffic, czyli operacyjny ruch lotniczy) pracującymi w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Tam też pracują kontrolerzy nadzorujący ruch cywilny, którzy mają za zadanie pilnować, by nie doszło do kolizji cywilnych maszyn z wojskowymi.

Kontroler: - Para F-35 po tankowaniu w powietrzu nad Łaskiem ruszyła w stronę granicy, by ją patrolować. Przed takim przelotem kontroler OAT powinien zadzwonić do nas i poinformować - co, kiedy, którędy i na jakim poziomie leci. Często nie było tych telefonów albo były już w trakcie przelotu. Musieliśmy cholernie uważać, by czegoś nie "zespawać".

Wieża kontroli lotów na Lotnisku ChopinaTVN24

"Choćby obsypać nas złotem"

Według źródeł tvn24.pl w PAŻP, od wybuchu wojny kontrolerzy zgłaszali liczne niebezpieczne sytuacje w przeznaczonym do tego celu systemie Tokaj.

W zgłoszeniu, do którego dotarliśmy, kontroler pisze, że przez działającą od kilku dni "strefę lotów wojskowych" ruch cywilny "ociera się" o wojskowy. "Nasze samoloty mijamy ma minimach separacji" - pisze w dokumencie kontroler.

O licznych incydentach w mailu do przełożonych w PAŻP pisze doświadczony kontroler, który podkreśla, że on i jego koledzy już po wybuchu wojny musieli improwizować, panował chaos w oznaczeniach stref wojskowych, a ich zagęszczenie "uniemożliwia bezpieczną pracę".

"Zrozumcie dobrze moje intencje - chcę, aby margines bezpieczeństwa pracy kontrolerów ruchu lotniczego ACC Warszawa nie zmniejszył się poniżej akceptowalnego minimum. A moim zdaniem jest to realne zagrożenie" - ocenił autor maila.

W takich właśnie warunkach trwa największy w historii PAŻP kryzys kadrowy w agencji. Dlaczego do niego doszło? Do tego wrócimy za chwilę.

Kontroler, autor maila, którego fragment przytoczyliśmy, w przerwie jednego z dyżurów został zaproszony na spotkanie z szefem. Szefowi towarzyszyło kilka osób, w tym pracowniczka działu kadr. Zaproszonemu wręczono upomnienie, zwolniono go też z obowiązku świadczenia pracy. Na salę operacyjną już nie wrócił.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo