Premium

"Chcą się odwdzięczyć wprost Mateuszowi Morawieckiemu. I to jest ta transakcja wiązana"

Zdjęcie: TVN24

17 osób z tak zwanej listy Morawieckiego wpłaciło na fundusz wyborczy PiS niemal ćwierć miliona złotych, zaznaczając, że to pieniądze na kampanię premiera. Reporterzy tvn24.pl i magazynu "Czarno na białym" dotarli do przelewów, które to potwierdzają. Żaden z 17 darczyńców nie zgodził się na rozmowę na ten temat przed kamerą. - To nie jest zgodne z duchem prawa, odrzuciłbym takie przelewy - komentuje Stanisław Kostrzewski, były skarbnik PiS.

PRZYPOMINAMY NAJLEPSZE TEKSTY MIJAJĄCEGO ROKU W TVN24.PL. PONIŻEJ JEDEN Z NICH. ZOBACZ TEŻ INNE, KTÓRE WYBRALIŚMY >>>

W Prawie i Sprawiedliwości przez lata był człowiekiem instytucją, nazywano go "nadprezesem". Jako pierwszy pełnił funkcję skarbnika tej partii, łącznie przez 10 lat. Raz odszedł, w 2006 roku, wrócił po trzech latach. W 2014 roku pożegnał się z polityką na dobre. I zamilkł. Dziennikarze wiele razy namawiali go na rozmowę o czasach, kiedy był blisko politycznego centrum wydarzeń. Dopiero nam zdecydował się go udzielić i przerwać siedmioletnie milczenie. Opowiedział, co sądzi o finansowaniu kampanii wyborczej przez partyjnych nominatów w państwowych spółkach.

Ale najpierw, zanim umówiliśmy się na spotkanie ze Stanisławem Kostrzewskim, była lista. "Lista Morawieckiego".

Na początku września dotarł do niej Robert Zieliński, reporter tvn24.pl. Powstała w obozie władzy, choć nie ma pewności, kto ją przygotował. Znajduje się na niej ponad 160 nazwisk osób zajmujących lukratywne stanowiska w państwowych spółkach. Nazwano ją "listą Morawieckiego", bo ma identyfikować ludzi związanych z szefem rządu.

Poszliśmy jej tropem. A konkretnie: uzbrojeni w "listę Morawieckiego" poszliśmy do Państwowej Komisji Wyborczej i przeanalizowaliśmy, wpłata po wpłacie, przelewy na fundusz wyborczy Prawa i Sprawiedliwości. Ale o tym dalej.

"DO SPÓŁKI Z PREMIEREM. DAROWIZNA NA MATEUSZA MORAWIECKIEGO". ZOBACZ CAŁY REPORTAŻ W TVN24 GO >>>

Przyjaciel premiera

Jedną z osób na liście jest Wojciech Myślecki, wieloletni przyjaciel Mateusza Morawieckiego, który nieraz służył mu radą. Myślecki już w latach 90. zajmował ważne stanowiska w spółkach Skarbu Państwa, ma też bogate doświadczenie w sektorze prywatnym. Uważa się za "perłę" tej listy. W rozmowie z nami podkreśla, że "lista została zrobiona po to, żeby osłabić pozycję premiera".

- Komu z obozu władzy miałoby zależeć, żeby osłabić pozycję premiera? - dopytujemy.

- Nie jest tajemnicą, że grupa Ziobry jest stale przeciwko, że pani premier [Beata Szydło - red.] też nie do końca się pogodziła, że jej następcą jest obecnie Morawiecki. Więc w ogóle cały ten obóz PiS-u najchętniej by przeprowadził szybką anihilację premiera i by wtedy byli szczęśliwi - ocenia przyjaciel szefa rządu.

- Dlaczego jest tak bardzo nielubiany?

- Jest obcy. Cały czas próbuje wpisać się w tryby machiny partyjnej, ale zdaje się, że nie najlepiej mu to idzie - odpowiada Myślecki.

Pozycję, jaką wypracował Myślecki, zawdzięcza tylko sobie. Jednak znaczna część osób z listy moment, w którym poznała Mateusza Morawieckiego, może uważać za jeden z najważniejszych w swoim zawodowym życiu.

Czytaj dalej po zalogowaniu

premium

Uzyskaj dostęp do treści premium za darmo i bez reklam