Nawet 10 lat więzienia – taka kara grozi pięciu osobom, które w poniedziałek zatrzymała Żandarmeria Wojskowa. Według śledczych podejrzani mogą mieć związek z fałszowaniem certyfikatów szczepień przeciw COVID-19. Wszyscy usłyszeli już zarzuty. Czterech z nich najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.
Do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu przewieziono pięć osób, które są podejrzewane o "udział w procederze wystawiania fałszywych certyfikatów covidowych". Dwie osoby spośród zatrzymanych to wojskowi: kapral i starszy szeregowy. Jeden z żołnierzy jest z Brzegu, drugi - z Wrocławia. Trzech pozostałych to cywile, osoby zatrudnione w placówkach medycznych, w tym ratownik medyczny.
Wszystkim zatrzymanym prokurator przedstawił zarzut przyjmowania korzyści majątkowych w związku z fałszywie wystawianymi certyfikatami.
OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO >>>
§ 3. Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.Kodeks karny art. 228 par. 3
Wiadomo, że dwie osoby odmówiły składania wyjaśnień i nie przyznały się do zarzucanych czynów, a pozostałe trzy złożyły wyjaśnienia i przyznały się w części lub całości.
Jednym z nich był ratownik medyczny. - Dopiero teraz zdaje sobie sprawę z konsekwencji, jakie te czyny mają w zakresie szkodliwości społecznej. Tłumaczy to w taki sposób, że bazował na swojej naiwności i chęci dorabiania sobie - tłumaczy Mikołaj Przytulski, adwokat, obrońca Piotra D.
Jak działali?
Według ustaleń śledczych wojskowi mieli pośredniczyć w przekazywaniu pieniędzy i danych osób, które były zainteresowane uzyskaniem fałszywego certyfikatu zaszczepienia przeciw COVID-19. Za dokonywanie odpowiednich wpisów do systemu informatycznego odpowiadali zatrzymani cywile.
- Osoby, które pozyskiwały dane zainteresowanych uzyskaniem takiego fałszywego zaświadczenia o odbyciu szczepienia, pozyskiwały od nich informacje niezbędne do wprowadzenia do systemu informatycznego. Pobierały od nich stosowną opłatę za wykonanie takiej "usługi", a następnie te dane wraz z pieniędzmi przekazywały osobom zatrudnionym w placówkach medycznych, które zajmują się szczepieniami. Te osoby były uprawnione do wpisywania danych osób zaszczepionych do systemu informatycznego – powiedział TVN24 pułkownik Bartosz Okoniewski, zastępca do spraw wojskowych prokuratora okręgowego w Poznaniu.
Nawet 100 fałszywych certyfikatów
Według ustaleń prokuratury, certyfikaty wystawiano w dwóch punktach: jednym w Krakowie i w drugim w okolicach Warszawy. Koszt takiej usługi wynosił od stu do tysiąca złotych. Cena miała być uzależniona od przyjętej procedury, a konkretnie od tego, czy "klient" chciał, by w papierach widniała szczepionka jednodawkowa czy dwudawkowa. Terminy wizyt wyznaczano zgodnie z obowiązującymi wytycznymi. Tyle że szczepionki niszczono, zamiast zaaplikować je pacjentom.
- Na tę chwilę ustalono, że wystawiono nawet sto takich fałszywych certyfikatów. Sprawa jest rozwojowa, niewykluczone, że takich dokumentów wystawiono więcej. (...) - relacjonuje reporter TVN24 Łukasz Wójcik.
Czterech podejrzanych aresztowanych
Wobec jednego z podejrzanych żołnierzy zastosowano poręczenie majątkowe w kwocie 8 tysięcy złotych, oddano go pod dozór wojskowego przełożonego i nałożono zakaz kontaktowania się z resztą podejrzanych. Prokuratura wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie pozostałych czterech zatrzymanych.
W środę Sąd Rejonowy w Poznaniu zdecydował o zastosowaniu wobec nich trzymiesięcznego aresztu tymczasowego.
- Sąd częściowo przyjął argumentację przedstawioną przez prokuraturę w zakresie obawy matactwa procesowego i ewentualnego utrudniania postępowania - wyjaśnił płk Michał Wyszyński z Wydziału do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Informację o zatrzymaniu podejrzewanych o fałszowanie certyfikatów szczepień jako pierwsze podało RMF FM.
Autorka/Autor: aa, fc/ tam,gp
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24