W piątek, w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, zapadł wyrok dotyczący przestępstw narkotykowych. Jak informowała "Gazeta Wyborcza", wśród oskarżonych znalazły się osoby związane ze środowiskiem poznańskich pseudokibiców.
Uprawiali w Hiszpanii i przemycali do Polski
Według prokuratury, oskarżeni tworzyli zorganizowaną grupę przestępczą, która od 2014 do 2021 roku funkcjonowała w Polsce, Holandii i Hiszpanii. Działali kompleksowo: uprawiali marihuanę w Hiszpanii, przemycali ją do Polski, a potem sprzedawali.
Akt oskarżenia objął 37 osób - 18 z nich miało działać w grupie przestępczej, pozostali zajmowali się sprzedażą narkotyków.
Oskarżeni mieli wprowadzić do obrotu lub brali udział w przemycie ponad trzech ton marihuany, 119 kilogramów amfetaminy, 14 kilogramów kokainy oraz 10 litrów płynnej zasadowej amfetaminy. Czarnorynkową wartość narkotyków oszacowano na prawie 80 milionów złotych.
Pociągnięcie tylu osób do odpowiedzialności było możliwe dzięki pomocy Pawła P., pseudonim "Poczwara". Mężczyzna miał blisko współpracować z Maciejem D. ("Didi"), którego wskazywano jako głównego dowodzącego w całym przedsięwzięciu.
Narkotyki trafiały do tysięcy osób
W piątek oskarżeni zostali skazani na kary więzienia i grzywny w różnych wysokościach - od dwóch do ośmiu lat pozbawienia wolności. Kary wymierzono 33 osobom. Jak tłumaczyła sędzia, kilka osób nie usłyszało wyroku. Jedna zmarła. Pozostałe dobrowolnie poddały się karze.
- Oskarżeni w różnych zakresach, w różnym czasie doprowadzili do takiej sytuacji, że do społeczeństwa polskiego trafiły narkotyki w ilościach pozwalających na odurzenie tysięcy osób - powiedziała w uzasadnieniu sędzia Danuta Kasprzak.
Przypomniała również o społecznej szkodliwości tych czynów i obrocie dużą ilością narkotyków, które negatywnie wpływały na społeczeństwo.
Dodała, że surowe kary mają stanowić sygnał, iż "sąd i wymiar sprawiedliwości nie akceptuje tego rodzaju zachowań".
Tylko jeden wyrok w zawieszeniu
Jedyną osobą, która usłyszała dziś wyrok w zawieszeniu - pięć lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na dziesięć - jest właśnie wspomniany "Poczwara".
- Uważam, że wyrok nie jest surowy, tylko jest sprawiedliwy i adekwatny - skomentował tuż po ogłoszeniu orzeczenia Jacek Szymanowski z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
W rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że praktycznie wszystkie wnioski sądu są zgodne w dużej mierze z tym, co twierdziła prokuratura. Zauważył również, że oskarżeni, których czyny były najpoważniejsze, otrzymali wyroki od sześciu do ośmiu lat i czterech miesięcy więzienia.
- Kary jednostkowe trzeba jeszcze przeanalizować, ale pierwszy ogląd jest taki, że oczywiście jest satysfakcja. Sąd generalnie podzielił ustalenia prokuratury i policji, że ten proceder miał miejsce i narkotyki były wprowadzane do obrotu - dodał.
Możliwe apelacje
Proces trwał pięć lat, a wyrok nie jest prawomocny. Dziennikarz TVN24 rozmawiał w sądzie z kilkoma obrońcami oskarżonych, którzy już wspominali o apelacji.
- Mój klient jest niewinny. Był tylko właścicielem firmy transportowej. Każdy z nas prowadzi działalność. Jako przedsiębiorcy jesteśmy narażeni na duże ryzyko. Materiał dowodowy nie potwierdził ani winy, ani sprawstwa - powiedziała mecenas Agnieszka Koszuda.
Prawniczka przekonuje, że jej klient "pojawił się nie w tym miejscu i nie w tym czasie".
Z kolei mecenas Bartek Torz twierdzi, że jedynym dowodem w sprawie jego klienta Mikołaja Cz. są zeznania "Poczwary".
- W moim przekonaniu ten materiał dowodowy do skazania mojego klienta był absolutnie niewystarczający. (…) Kara jest kwestią wtórną. Natomiast apelacja na pewno będzie wywiedziona co do winy mojego klienta - powiedział TVN24.
Po nitce do kłębka
Na sali sądowej sędzia Kasprzyk podkreślała, że dla śledczych kluczowym elementem było zatrzymanie w 2020 roku Artura K., znanego jako "Kolor". U mężczyzny znaleziono amfetaminę. To właśnie K. opowiedział policji o przemycie marihuany z Hiszpanii do Polski.
Drugim ważnym momentem było przejęcie przez policję 250 kilogramów narkotyków oraz zatrzymanie dwóch osób, które zajmowały się przeładunkiem. Zatrzymani to "Timon" i "Poczwara" - również pseudokibic Lecha Poznań.
- W workach typu "big bag" znajdowały się świeże ogórki. Pod kilkusetkilogramową warstwą warzyw ukryte były sprasowane pakiety marihuany - relacjonował w lutym 2021 roku mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.
Według policjantów, przejęty wtedy towar był wart 10 milionów złotych.
Obaj zatrzymani usłyszeli zarzuty i trafili do aresztu. Dopiero wtedy "Poczwara" zdecydował się na współpracę z policją. Dzięki niemu udało się ustalić osoby, które zajmowały się organizowaniem całego procederu, a także mechanizmów funkcjonowania grupy i wzajemnych zależności.