Chcieli ratować, sami też utonęli w szambie. 7 osób nie żyje, piątka dzieci straciła rodziców

Poznań

Aktualizacja:
Zginęło 7 osóbtvn24
wideo 2/8

Tragedia w miejscowości Karczówka (woj. lubuskie). Podczas czyszczenia szamba mężczyzna wpadł do środka. Do pomocy rzuciło się kilka innych osób. Siedem z nich utonęło w zbiorniku.

Do wypadku doszło przed godz. 10 w Karczówce, w powiecie żagańskim. - Według wstępnych ustaleń, na terenie dużego gospodarstwa prowadzone były prace konserwatorskie. Wypompowywane było szambo. Jeden z mężczyzn wszedł do zbiornika po drabinie i stracił przytomność. Wcześniej zdążył jeszcze zawołać pomoc. Na pomoc schodziły kolejne osoby - informuje Sylwia Wroniec z żagańskiej policji.

Ze zbiornika o wymiarach 5 na 10 metrów wyłowiono łącznie 8 osób. Wszystkie próbowano reanimować, jednak w siedmiu przypadkach lekarze stwierdzili zgon.

Kobieta zabrana śmigłowcem

O życie walczy kobieta, która została wyciągnięta z szamba jako pierwsza. Odniosła powierzchowne rany zewnętrzne, ale to obrażenia wewnątrz organizmu bezpośrednio zagrażają jej zdrowiu. Do płuc poszkodowanej przedostały się trujące substancje.

Kobieta została przetransportowana śmigłowcemr do Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze. - Pacjentka jest już po badaniu tomografem komputerowym, utrzymywana jest w śpiączce farmakologicznej. Stan jest nadal ciężki, ale stabilny. Podłączona jest do respiratora. Zastosowana została antybiotykoterapia. O tym, kiedy zostanie wybudzona ze śpiączki, będzie można decydować po upływie 72 godzin. Po wybudzeniu ponownie przeprowadzona zostanie tomografia - informuje Elżbieta Grodzicka, rzecznik prasowy zielonogórskiego szpitala.

Rodzinna tragedia

Cztery z siedmiu osób, które zginęły, to rodzina. - Zginęli ojciec, jego dwóch synów i synowa. To prawdziwy dramat, w tej rodzinie jest piątka nieletnich dzieci. Znajdują się one pod opieką psycholog - mówi Zbigniew Fąfera z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Dwójka dzieci w wieku 6-8 lat została całkowicie osierocona. Trójka nastolatków straciło ojca.

Pozostałe trzy ofiary to pracownicy gospodarstwa.

Dzieci już pod opieką bliskich

Dwójka osieroconych dzieci początkowo trafiła do cioci. Teraz są już u swojej prababci w innej miejscowości. Trojka starszych dzieci, których ojciec zginął w wypadku, jest pod opieką swojej matki.

O dalszym losie dzieci zdecyduje sąd rodzinny, który o sprawie został poinformowany przez prokuratora.

W momencie wypadku, na wakacjach, była tu jeszcze kolejna trójka starszych dzieci. Te ojciec z matką zabrali ze sobą do Zielonej Góry.

Sąsiedzi w szoku

Karczówka jest bardzo małą wsią, co sprawia, że wszyscy mieszkańcy dobrze znają się nawzajem. Sąsiedzi rodziny nadal nie mogą uwierzyć w to, co się wydarzyło.

- Takiej rodziny to nie ma w całej okolicy. Tak byli uczynni, każdemu pomagali. Jak człowiek się zwrócił z najmniejszą sprawą to zawsze pomogli. A pracowali bardzo ciężko, od świtu - mówi jeden z sąsiadów.

Tragedia w Karczówce: sąsiedzi są w szokutvn24

Po kilku godzinach służby zakończyły działania związane z wypompowaniem fekaliów ze zbiornika. Wiadomo, że tragiczny bilans ofiar już się nie powiększy.

- Nasze działania, oprócz udzielania pomocy, polegały również na wypompowaniu substancji i upewnieniu się, że nie mamy więcej ofiar. Możemy powiedzieć, że tych już na szczęście nie będzie - potwierdza Magdalena Bilińska, rzecznik lubuskiej straży pożarnej.

Ratownicy też ucierpieli

Mimo użycia specjalistycznego sprzętu, w trakcie akcji ratowniczej oparami z szamba zatruło się dwóch ratowników, a także strażak. Cała trójka musiała udać się do szpitala.

- Dwóch ratowników medycznych z zespołu ratowniczego z Nowej Soli, wracając na bazę, zaczęło słabnąć. Wezwano pogotowie, które przewiozło ich do szpitala. Zostali podłączeni do kroplówki - informuje Justyna Wróbel, rzecznik prasowy Szpitala Wojskowego w Żaganiu.

- Do szpitala trafił także strażak, który jako pierwszy zszedł do zbiornika z szambem. Stwierdzono u niego podtrucie. Jest w szoku. W szpitalu zostanie przynajmniej dobę - dodaje Wróbel.

W tragedii zginęło 7 osóbtvn24

Jak podaje Marek Ławrecki z miejscowej straży pożarnej, mimo że osoby, które zginęły, nie były długo w szambie, stężenie siarkowodoru było tak duże, że szybko traciły przytomność. - Uduszenie w takich warunkach może nastąpić w ciągu minuty, półtorej. W takich przypadkach nie pomoże nawet maska przeciwgazowa - podkreślał na antenie TVN24 dr Adam Maciej Pietrzak, lekarz medycyny.

Szybka smierć w szambie. Uduszenie następuje po minucie - półtorejTVN 24

Do wypadku doszło w Karczówce:

Mapa Polski Targeo
Mapy dostarcza Targeo.pl

Autor: fc/ib/r/zp / Źródło: TVN 24 Poznań

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24