Blokady w polskich portach przez zakaz połowu dorsza

TVN24 | Pomorze

Autor:
MAK/pm
Źródło:
TVN24
Protest rybaków i armatorów
wideo 2/5
Protest rybaków i armatorów rybołówstwa

Porty rybackie w całej Polsce były blokowane przez rybaków i armatorów rybołówstwa morskiego. Wszystko przez unijną dyrektywę, która od stycznia 2020 roku zakazuje połowu dorsza we wschodniej części Bałtyku. Właściciele kutrów chcą wsparcia finansowego od państwa. - Jesteśmy na krawędzi bankructwa - mówią protestujący.

Protesty odbyły się od Świnoujścia po Władysławowo. Porty przez godzinę, niekiedy przez dwie, blokowali rybacy i przetwórcy ryb.

- Jeżeli nie uzyskamy rekompensat za brak połowów, to jest to początek wszelkich protestów i wkrótce wybieramy się do Brukseli, o ile nie będzie dalszego odzewu - zapowiada Jurand Piotrowski, organizator protestu w Darłowie i właściciel firmy przetwórstwa rybnego.

Zgodnie z dyrektywą unijną

Od stycznia 2020 roku, zgodnie z dyrektywą unijną, obowiązuje czteroletni zakaz połowu dorsza we wschodniej części Bałtyku. Ma to na celu ochronę tego gatunku.

- Dobra decyzja, że zrobiło się zakaz na pewien okres, ale za tym powinny iść środki pomocowe - mówi Artur Jończyk z Polskiego Stowarzyszenia Łodzi Przybrzeżnych.

Jak mówią protestujący, wcześniej rząd zapowiadał finansową pomoc. Taką otrzymali jednak tylko właściciele kutrów rybackich.

- Spotykaliśmy się wielokrotnie z panem minister Gróbarczykiem, pisaliśmy do Brukseli i, niestety, można powiedzieć, że nic nie osiągnęliśmy - mówi Piotrowski. - Polski rząd do czasu wyborów obiecywał nam wszystko, co tylko możliwe, że nie zostawi nas bez pomocy, że możemy być spokojni. Niestety jakoś tak się dziwnie złożyło, że natychmiast po wyborach ministerstwo o nas zapomniało - dodaje.

Jak przekonuje z kolei Jerzy Safader z Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb, chodzi przede wszystkim o miejsca pracy.

- My tutaj występujemy w obronie tysiąca miejsc pracy naszych pracowników i ich rodzin - mówi. - Nie mamy wyjścia, musimy się pokazać, może obudzimy władzę, Komisje Europejską i uzyskamy mocniejszą pomoc i wsparcie władz rządowych - dodaje.

Protest rybaków i przetwórców ryb.
TVN24

Bałtyckie dorsze wymierają

Bałtycki dorsz od lat nie może się odrodzić. Zła kondycja gatunku czy brak występowania tej ryby w strefie przybrzeżnej to poważny problem, na który ekolodzy zwracają uwagę od lat. Ograniczenie połowów ma dać szanse na odrodzenie się stada.

Jeszcze w lipcu KE wprowadziła zakaz połowu dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego obowiązujący do końca 2019 roku, wskazując, że załamanie się tego stada miałoby katastrofalne skutki dla źródeł utrzymania wielu rybaków.

W połowie października 2019 roku ministrowie państw UE odpowiedzialni za sprawy rybołówstwa uzgodnili prawie całkowity zakaz wyławiania dorsza w ważnej dla polskich rybaków wschodniej części Morza Bałtyckiego. Ma to pomóc w odbudowie stada.

Protest w sprawie zakazłu połowu dorsza
Przez ponad godzinę porty rybackie w całej Polsce były blokowane przez rybaków i armatorów rybołówstwa morskiego. Wszystko przez unijną dyrektywę, która od stycznia 2020 roku zakazuje połowów dorsza we wschodniej części Bałtyku. Właściciele kutrów chcą wsparcia finansowego od państwa. - Jesteśmy na krawędzi bankructwa - mówią protestujący.

"Sytuacja dorsza atlantyckiego ze wschodniej części Morza Bałtyckiego jest krytyczna - naukowcy informują nas, że utrata liczebności tego stada związana z presją środowiskową jest trzy razy większa niż ubytki wskutek połowów. Nigdzie indziej w Europie nie mamy do czynienia z podobnym kryzysem" - zaznaczył cytowany w komunikacie unijny komisarz ds. środowiska, gospodarki morskiej i rybołówstwa Karmenu Vella.

KE podkreśliła, że ograniczenie niemal do zera połowów dorsza to konieczny krok, ale jest świadoma, że zakaz oznacza poważne i nieuniknione straty dla flot i społeczności rybackich, które od dawna poławiają tę rybę w Bałtyku.

Propozycja KE umożliwia zainteresowanym państwom członkowskim - pod pewnymi warunkami - przeznaczenie części niewykorzystanych środków Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego na pomoc dla właścicieli statków, którzy poławiali wschodniobałtyckiego dorsza i chcą teraz trwale wycofać swoje jednostki z eksploatacji.

Komisja proponuje oprócz tego zaostrzenie kontroli rybaków. Począwszy od 2020 r. statki poławiające dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego mają być wyposażone w satelitarny lub inny elektroniczny system monitorowania. Oprócz tego co najmniej 20 proc. tych statków powinno zabierać na pokład obserwatorów. Środki te mają pomóc naukowcom zebrać więcej danych na temat kondycji tego stada i wpływu, jakie mają na nie połowy.

Szacuje się, że wschodnie stado dorsza nie zdoła się odbudować przed 2024 r. nawet w przypadku całkowitego wstrzymania połowów.

Protest ws. zakazu połowu dorszy
TVN24

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Źródło: TVN24

MAK/pm