"Nie można przypisać zamiaru znieważania". Śledztwo w sprawie Jacka Międlara umorzone

Pomorze

Umorzone śledztwo ws. wypowiedzi Międlaratvn24
wideo 2/4

Śledztwo dotyczyło kilku wypowiedzi publicznych byłego już księdza Jacka Międlara w okresie od kwietnia 2016 roku do marca 2017 roku. - Wypowiedzi te, zgodnie z zawiadomieniami o przestępstwach, które wpłynęły do prokuratury, w ocenie zawiadamiających miały nawoływać do nienawiści na tle różnic wyznaniowych i narodowościowych - mówi prokurator Łukasz Janyst.

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku umorzyła śledztwo 28 października 2019 roku. W toku prowadzonego postępowania przygotowawczego przesłuchano szereg świadków, zabezpieczono nagrania wypowiedzi podejrzanego i uzyskano opinię biegłych z zakresu językoznawstwa, nauk teologicznych i medioznawstwa.

Po analizie materiału prokurator stwierdził, że zarzucony Międlarowi czyn "nie wypełnia znamion czynu zabronionego".

- Wnioski płynące z tej opinii (biegłych - red.) uzasadniały przyjęcie, iż podejrzanemu nie można przypisać zamiaru znieważania czy też nawoływania do nienawiści, a wynika to z kontekstu, w jakim te wypowiedzi padały. Biegły uwzględnił zarówno kontekst językowy, semantyczny, teologiczny, społeczny, historyczny - tłumaczy Janyst.

"Przeszkodą na drodze ruchu wolnościowego jest zwykłe tchórzostwo, żydowska pasywność"

Sprawa dotyczyła m.in. wydarzeń z udziałem byłego księdza z 16 kwietnia 2016 roku. W Białymstoku odbywały się wtedy obchody 82. rocznicy powstania Obozu Narodowo-Radykalnego. Ówczesny ksiądz Jacek Międlar wygłosił kazanie, w trakcie którego mówił między innymi, że "największą przeszkodą na drodze ruchu wolnościowego, zdążającego do umocnienia narodu nie są oligarchowie, mafia, establishment czy wrogowie, ale zwykłe tchórzostwo, żydowska pasywność".

- Ciemiężyciele i pasywny żydowski motłoch będzie chciał was rzucić na kolana, przeczołgać, przemielić, przełknąć, przetrawić, a na koniec będzie chciał was wypluć, bo jesteście niewygodni - zwracał się wtedy do zebranych.

Chodzi także o inne wypowiedzi publiczne m.in. w Białymstoku i we Wrocławiu oraz te zamieszczanie przez byłego księdza w sieci do marca 2017 roku.

Z jednej prokuratury do drugiej

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku zajmowała się tą sprawą już w 2016 roku. Wtedy wszczęła śledztwo jedynie w sprawie wypowiedzi, które padły w 82. rocznicę powstania ONR. Po kilku miesiącach umorzono śledztwo, ale w tym czasie sprawą zajmowała się już wrocławska prokuratura - badała dodatkowo inne wypowiedzi, które padały również we Wrocławiu.

Wrocławska prokuratura chciała postawić zarzuty. Jednak ze względu na to, że śledztwo dotyczyło także obchodów w Białymstoku, sprawa w 2018 roku ponownie trafiła do stolicy Podlasia. Prokuratorzy czekali na opinię biegłych ponad rok. Teraz, kiedy opinia już wpłynęła, postanowiono o umorzeniu śledztwa.

Do prokuratury jednak zapewne trafi kolejna sprawa związana z Jackiem Międlarem. Tym razem chodzi o wypowiedzi podczas tegorocznego marszu narodowców w rocznicę odzyskania niepodległości. Wrocławski urząd miasta zamierza złożyć do prokuratury trzy zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez Międlara. Zdaniem urzędników nawoływał on między innymi do nienawiści na tle różnic wyznaniowych i narodowościowych a także zachęcał do linczu na pracownikach wrocławskiego magistratu.

Międlar jako ksiądz stał się znany z powodu swojej sympatii do Obozu Narodowo-Radykalnego oraz kontrowersyjnych wypowiedzi chwalących narodowo-katolicki radykalizm. Od przełożonych dostał całkowity zakaz wystąpień publicznych, a we wrześniu 2016 roku wystąpił z zakonu. Obecnie jest osobą świecką.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: MAK/gp / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24