"Jesteśmy gotowi na bardzo długą wojnę informacyjną z Rosją"

Polska

Jabłonski: jesteśmy gotowi na długą wojnę informacyjną z Rosjątvn24
wideo 2/35

Po konsultacjach uznaliśmy, że właściwe będzie zareagowanie na wyższym poziomie - mówił wiceszef MSZ Paweł Jabłoński w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24. Odniósł się do oświadczenia premiera Mateusza Morawieckiego wydanego w reakcji na słowa prezydenta Rosji Władimira Putina dotyczące Polski i genezy II wojny światowej. Jak dodał, "nie chodziło o to, że ktoś został źle zrozumiany, tylko to jest celowe, z góry zaplanowane działanie propagandy rosyjskiej, które jest obliczone na uzyskanie pewnego efektu".

19 grudnia Władimir Putin, odnosząc się do wrześniowej rezolucji Parlamentu Europejskiego dotyczącej wybuchu II wojny światowej, mówił między innymi, że "stawianie na jednej płaszczyźnie ZSRR i Niemiec hitlerowskich jest szczytem cynizmu".

Nawiązując do paktu Ribbentrop-Mołotow, czyli tajnych protokołów, których konsekwencją był rozbiór Polski w 1939 roku między hitlerowskie Niemcy a Związek Sowiecki, prezydent Rosji oznajmił, że Polska "sama wzięła udział w rozbiorze Czechosłowacji [w 1938 roku - przyp. red.]". Dodał, że wojska sowieckie "wkroczyły do Polski [17 września 1939 roku - red.] po tym, kiedy polski rząd utracił kontrolę nad swoimi siłami zbrojnymi".

O CZYM MÓWIŁ PUTIN - CZYTAJ WIĘCEJ >

Premier Mateusz Morawiecki w wydanym w niedzielę po południu oświadczeniu napisał, że "prezydent Putin wielokrotnie kłamał na temat Polski i zawsze robił to w pełni świadomie". "Nie ma zgody na zamianę katów z ofiarami, sprawców okrutnych zbrodni z niewinną ludnością i napadniętymi państwami" - podkreślił szef rządu.

"Strona rosyjska potem jeszcze mocniej tę swoją opowieść zaostrzała"

Do tej sprawy odniósł się w poniedziałkowej "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. - Zawsze trzeba reagować na jakimś poziomie na tego rodzaju wypowiedzi - podkreślił. Zaznaczył, że rząd początkowo zareagował jeszcze przed świętami oświadczeniem, które opublikowano na stronie internetowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych. - Strona rosyjska potem jeszcze mocniej tę swoją opowieść zaostrzała - ocenił wiceszef MSZ.

W piątek 27 grudnia do Ministerstwa Spraw Zagranicznych pilnie wezwano ambasadora Rosji w Polsce Siergieja Andriejewa. Miało to związek z wypowiedziami prezydenta Rosji Władimira Putina.

Sprawę wezwania Rosji do polskiego MSZ skomentowała w niedzielnym głównym wydaniu programu publicystycznego, w państwowym kanale Rossija 1, rzeczniczka rosyjskiego resortu dyplomacji Maria Zacharowa. Jej zdaniem reakcja polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych służyła temu, "by szybko odwrócić sytuację na swoją korzyść i powiedzieć, może coś i było, ale czy na pewno?".

"Uznaliśmy, że właściwe będzie zareagowanie na wyższym poziomie"

Zacharowa podkreśliła, że wezwanie ambasadora Federacji Rosyjskiej do ministerstwa spraw zagranicznych należy do dyplomatycznej rutyny i nie jest niczym nadzwyczajnym. - Nie jest to jakieś wyjątkowe wydarzenie w życiu dyplomatycznym - oceniła.

Do tej sprawy odniósł się również Jabłoński.

- Ambasador został wezwany na szczeblu dyrektora departamentu, czyli właściwym szczeblu w kontaktach tego rodzaju - powiedział.

- Z uwagi na to, że dostrzegaliśmy, że jest pewien niedosyt w tych reakcjach, po różnego rodzaju konsultacjach uznaliśmy, że właściwe będzie zareagowanie na wyższym poziomie - tłumaczył gość "Rozmowy Piaseckiego".

"Bardzo precyzyjnie analizowaliśmy, w którą stronę ta narracja idzie"

Przyznał, że rząd "doskonale zdaje sobie sprawę, że nie chodziło o to, że ktoś został źle zrozumiany, tylko to jest celowe, z góry zaplanowane działanie propagandy rosyjskiej, które jest obliczone na uzyskanie pewnego efektu".

- Oświadczenie Putina ukazało się w Wigilię i media globalne rzeczywiście częściowo to podchwyciły w tonie czysto informacyjnym, potem stopniowo zaczęły pojawiać się relacje już z pewnymi komentarzami. My bardzo precyzyjnie analizowaliśmy, w którą stronę ta narracja idzie i początkowo były też takie pomysły, żeby od razu na to zareagować - tłumaczył wiceminister spraw zagranicznych.

- Ale uznaliśmy, że lepiej będzie zobaczyć, jakie działania komunikacyjne będą się odbywały. My trochę zakulisowo starliśmy się wpłynąć na pewne ośrodki zagraniczne po to, żeby taka narracja została odpowiednio odebrana - wyjaśniał.

Wiceszef MSZ: Dostrzegaliśmy niedosyt w reakcjach. Po konsultacjach uznaliśmy, że zareagujemy na wyższym poziomietvn24

"Jesteśmy gotowi na bardzo długą wojnę informacyjną z Rosją"

Jabłoński tłumaczył w "Rozmowie Piaseckiego", że reakcja premiera Morawieckiego pojawiła się po pięciu dniach, bo rząd przez ten czas śledził, co się dzieje w sprawie słów prezydenta Rosji.

- My jesteśmy gotowi na bardzo długą wojnę informacyjną z Rosją - podkreślił wiceszef MSZ. - Ta wojna informacyjna prawdopodobnie obliczona jest na to, żeby w momencie, kiedy za miesiąc mamy rocznicę wyzwolenia Auschwitz, za kolejnych pięć miesięcy mamy rocznicę zakończenia II wojny światowej, to wtedy kolejne tego rodzaju wypowiedzi będą się pojawiały - powiedział.

- Można reagować bardzo szybko, bez rozplanowania, bez głębszego przemyślenia, można jednak też zastanowić się nad tym, jaki to będzie miało efekt - mówił. - Gdybyśmy zareagowali od razu, to ta pierwotna wypowiedź Putina zostałaby wzmocniona. Przez to, że daliśmy temu chwilę odpocząć, ta narracja Putina pierwotna umarła - ocenił.

Gość TVN24 podkreślał, że w interesie Polski nie jest to, "żeby o kłamstwach, które zostają publicznie wypowiadane przez prezydenta Rosji, milczeć". - W naszym interesie jest to, żeby te kłamstwa usłyszało i odpowiednio oceniło jak najwięcej ludzi. Bo ta narracja rosyjska, która w tej chwili zmierza tak naprawdę do tego, żeby wskazać Polskę jako kraj, który jest współodpowiedzialny z II wojnę światową, ma za zadanie rozbicie zachodniego sojuszu, który Putin postrzega jako zagrożenie dla samego siebie - komentował Jabłoński.

"Uznaliśmy, że to jest właściwa droga"

Na pytanie, czy nie lepiej uznać, że z nieprawdziwymi oświadczeniami historycznymi polemizuje się na niższym szczeblu niż szczebel premiera, odparł: - Można tak zrobić, ale wtedy jest ryzyko, że Putin odpowie na to w taki sposób: "Zarzuciłem Polsce bardzo poważny grzech w historii, nie zareagowali na to, zareagowali na jakimś bardzo niskim poziomie, to znaczy, że się przyznali". Jest takie ryzyko - ocenił gość "Rozmowy Piaseckiego".

- Uznaliśmy, że to jest właściwa droga. Zobaczymy, co się będzie działo dalej, dlatego że spodziewamy się, że tego rodzaju oświadczenia będą pojawiały się przez najbliższe tygodnie - przyznał.

"Dwa powody"

Zapytany, po co jego zdaniem Putin to robi, odpowiedział, że są "dwa powody".

- Pierwszy powód to jest polityka krajowa, rosyjska, czyli konsolidacja wewnętrzna wokół wrogów zewnętrznych. Drugą rzeczą jest sytuacja zewnętrzna. Rosja w ostatnich tygodniach ma sporo problemów na współczesnej scenie geopolitycznej w bardzo wielu obszarach. To dotyczy zarówno kwestii ukraińskiej, kwestii sankcji, które pomimo tego, że pojawiają się z ust niektórych polityków europejskich pewne oświadczenia łagodzące, to cały czas te sankcje trwają - wyjaśniał.

Według niego "to dla Rosji jest ogromny problem ekonomiczny". - Rosja te sankcje naprawdę ciężko przeżywa. Teraz doszły jeszcze sankcje amerykańskie, które wstrzymują, utrudniają realizację [budowy gazociągu - przyp. red.] Nord Streamu. Oczywiście to nie znaczy, że on został ostatecznie zablokowany, bo Rosjanie będą próbowali sankcje obejść, ale tego rodzaju sankcje się pojawiają - zaznaczył gość "Rozmowy Piaseckiego".

"Spodziewamy się, że próby instalowania fałszywej narracji będą się pojawiały"

Wiceszef MSZ ocenił jednocześnie, że Władimir Putin wypowiedział się w ten sposób na temat Polski, bo "Polska jest dla niego naturalnym przeciwnikiem". - On zdaje sobie sprawę z tego, że my jesteśmy państwem, które w Unii Europejskiej najmocniej opowiada się za twardą polityką wobec Rosji. On próbuje nas przedstawić jako państwo antyrosyjskie. Próbuje tę sprawę zamienić w konflikt polsko-rosyjski - mówił.

- Spodziewamy się, że tego rodzaju próby instalowania fałszywej narracji w mediach rosyjskich i w mediach globalnych będą się pojawiały. Jesteśmy przygotowani, że tego rodzaju działania będą miały miejsce - przyznał Jabłoński. Zaznaczył, że "przyjdzie czas na to, żeby tę reakcję jeszcze wzmocnić".

- Na tym etapie uznaliśmy, że niezbędne jest to, żeby odpowiedzieć właśnie w taki sposób - powiedział.

- Jeśli będziemy doświadczali kolejnych ataków rosyjskich, to będziemy podejmowali kolejne kroki. Nie można wystrzelać się ze wszystkich armat na samym początku - dodał.

"Nie wyobrażam sobie w tej chwili wizyty Władimira Putina w Polsce"

Pytany, czy polski rząd zaprosi kogokolwiek na rocznicę wyzwolenia Auschwitz, odpowiedział, że "zaproszenie do władz rosyjskich zostało skierowane".

- To nie jest prawda, że Polska nie zaprosiła przedstawicieli władz rosyjskich na obchody rocznicy wyzwolenia Auschwitz. Zaproszenia zostały wysłane na szczeblu Ministerstwa Spraw Zagranicznych, natomiast sobie rzeczywiście, mówiąc najdelikatniej, nie wyobrażam w tej chwili wizyty Władimira Putina w Polsce - powiedział.

- Trudno mi sobie wyobrazić, żeby po takim zaostrzeniu polityki z jego strony, w tym momencie Putin przyjechał do Polski. Być może jeśli dojdzie do jakiegoś zupełnego przewartościowania w polityce rosyjskiej i ta narracja się zmieni, być może to będzie możliwe. W tym momencie trudno mi to sobie wyobrazić - powtórzył.

Zaznaczył również, że Polska jest bardzo otwarta na współpracę z Rosją. - Pod warunkiem że Rosja uzna pewne kwestie, które w polityce międzynarodowej, na poziomie cywilizowanym, są kwestią absolutnie podstawową. W polityce trzeba mówić prawdę i trzeba przestrzegać prawa międzynarodowego. Jeśli to prawo międzynarodowe jest łamane, to niestety nie możemy posunąć się dalej niż ponad tę obecną politykę - powiedział Jabłoński.

Jego zdaniem, na jakimś szczeblu Rosja będzie reprezentowana. - To zaproszenie jest otwarte - dodał.

Paweł Jabłoński: Putin próbuje nas przedstawić jako państwo antyrosyjskietvn24

"Stalin dziękuje za życzenia". Wiceszef MSZ pokazuje wycinek

Wiceszef MSZ przyniósł również do programu dokument - wycinek z prasy z grudnia 1939 roku.

- Myślę, że pan ambasador Siergiej Andriejew ten program albo ogląda albo będzie go dzisiaj widział. Chciałbym pokazać pewną rzecz, która myślę, że jest znacznie istotniejsza niż to, co się działo w jakichś listach dyplomatycznych. To jest wydruk z którejś z gazet okupacyjnych z grudnia 1939 roku. Wtedy w Polsce nie było normalnej prasy - zaznaczył. - Józef Stalin dziękuje Hitlerowi za życzenia, które złożył mu przywódca III Rzeszy, podkreślając przyjaźń narodów Niemiec i Związku Sowietów "wzmocnioną krwią", która to przyjaźń będzie "długa i trwała" - opisywał zaprezentowany wycinek prasowy.

Artykuł pokazany przez Jabłońskiego w TVN24 pochodzi z "Nowego Kuriera Warszawskiego", dziennika wydawanego przez niemieckie władze okupacyjne w języku polskim, z 28 grudnia 1939 roku:

Nowy Kurier Warszawski, 28 grudnia 1939 r.Biblioteka Narodowa

ZOBACZ PIERWSZĄ STRONĘ "NOWEGO KURIERA WARSZAWSKIEGO" >

Zdaniem wiceszefa MSZ "tego rodzaju oświadczenia są znacznie mocniejsze niż jakieś wyrwane z kontekstu fragmenty listów jednego czy drugiego ambasadora".

"Liczymy na to, że dojdzie do jakiegoś opamiętania"

Pytany, czy oczekiwanie Polski jest takie, że Putin wycofa się z tych słów lub przeprosi za nie, odparł, że "zawsze jest takie oczekiwanie".

- Zawsze liczymy na dobrą wolę naszych partnerów. Nawet jeśli ta nadzieja jest bardzo niewielka, to zawsze ją mamy, bo w stosunkach międzynarodowych nigdy nie należy skreślać swoich partnerów. Rosja jest naszym partnerem, choć trudnym. Liczymy na to, że dojdzie do jakiegoś opamiętania - powiedział gość poniedziałkowej "Rozmowy Piaseckiego".

Autor: kb//now / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24