Trzy osoby z zarzutami po Czarnym Proteście w Poznaniu

Polska

Aktualizacja:
TVN 24Do zatrzymań doszło m.in. w Poznaniu

Trzy osoby, które po Czarnym Proteście obrzuciły kamieniami lokalną siedzibę PiS, usłyszały zarzuty naruszenia nietykalności funkcjonariusza. Po zajściach pięciu policjantów trafiło do szpitala. - Nie wyobrażaliśmy sobie, że przy tego typu zgromadzeniu ktoś może atakować policjantów - komentuje Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. Po manifestacji w Warszawie zatrzymano z kolei cztery osoby, które będą odpowiadać za zakłócanie porządku.

W wielu miastach Polski odbył się w poniedziałek Czarny Protest - jako wyraz sprzeciwu wobec możliwości zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji.

Jak poinformował rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Poznaniu Andrzej Borowiak, po Czarnym Proteście na placu Mickiewicza grupa kilkuset osób przeszła w kierunku ulic: Ratajczaka i św. Marcin. Tam kilka osób obrzuciło kamieniami siedzibę PiS. Odpalono też środki pirotechniczne. Zatrzymano trzy osoby: dwóch mężczyzn w wieku 27 i 44 lat, oraz 34-letnią kobietę.

Wśród zatrzymanych jest osoba już znana funkcjonariuszom. - Była identyfikowana i zatrzymywana w związku z incydentami, w których brały udział środowiska powiązane z anarchistami - mówił rano Borowiak.

Po południu policjant poinformował, że zatrzymane osoby usłyszały już zarzuty.

- Są to zarzuty z art. 222 kk., mówiącym o naruszeniu nietykalności cielesnej policjanta wykonującego obowiązki służbowe. Grozi za to do 3 lat więzienia. Wszystkie trzy osoby zostaną zwolnione - powiedział rzecznik policji.

Jak dodał, "podstawę do sformułowania takiego zarzutu stanowią zeznania świadków, oględziny zabezpieczonych przedmiotów, które posłużyły do rzucania w policjantów, także nagrania z monitoringu wizyjnego i dokumentacja medyczna".

Rannych pięciu policjantów

Po zajściach z uczestnikami Czarnego Protestu rannych jest pięciu policjantów.

- Jeden z policjantów w wyniku uderzenia dużym kamieniem ma poranioną twarz, wymagało to interwencji chirurgicznej, trzeba było założyć mu szwy na twarzy. Drugi ma poparzony od środków pirotechnicznych kark. Pozostali mają lżejsze obrażenia, jeden z nich ma popalony mundur. Po udzieleniu pomocy medycznej opuścili szpital - tłumaczy Borowiak.

Burdy po Czarnym Proteście zaskoczyły policjantów. - Nie wyobrażaliśmy sobie, że przy tego typu zgromadzeniu ktoś może atakować policjantów - przyznaje rzecznik wielkopolskiej policji.

Niespokojna noc w Poznaniu. Zatrzymania po Czarnym ProteścieWTK / TVN24
Zamieszki w Poznaniu po Czarnym ProteścieWTK
Po Czarnym Proteście w Poznaniu doszło do zatrzymań Iwona Chmura- Rutkowska

Jedyny zbiorowy incydent

W Czarnym Proteście w Poznaniu według szacunków policji wzięło udział 8 tysięcy osób. Incydent w Poznaniu jest jednym z siedmiu odnotowanych po manifestacjach w całej Polsce. Był to jedyny incydent o charakterze zbiorowym. - Doszło do bezpośredniego ataku kilkunastoosobowej grupy na policjantów zabezpieczających rejon ul. Św. Marcin. W kierunku policjantów poleciały wyrzucane przez zamaskowanych ludzi w kominiarkach, kapturach i szalikach na twarzy, kamienie, butelki, zapalone race - poinformował komendant główny policji nadinsp. Jarosław Szymczyk.

Jak podkreślał, to ten atak był powodem do podjęcia interwencji. Zatrzymano trzy osoby, które próbowano odbić z rąk policjantów. - Tylko w tym momencie i ten jeden raz policjanci użyli środku przymusu bezpośredniego w postaci gazu pieprzowego aby uniemożliwić uwolnienie osób zatrzymanych. Te trzy zatrzymane osoby to dwaj mężczyźni w wieku 27 i 44 lat oraz 34-letnia kobieta. To osoby, które były wcześniej notowane przez policję, także za przestępstwa zbliżone do tego o którym powiedziałem. ta zdecydowana i szybka reakcja policji zapobiegła dalszej eskalacji tych agresywnych zachowań i spowodowała ucieczkę innych osób atakujących policjantów a przede wszystkim zapewniła bezpieczeństwo pozostałym uczestnikom tego zgromadzenia - mówił podczas konferencji prasowej Szymczyk.

Komendant Główny o ataku na policjantów w Poznaniu po Czarnym ProteścieTVN 24

Zatrzymani też w stolicy

W manifestacji w Warszawie - jak szacują służby porządkowe - wzięło udział w kulminacyjnym momencie ok. 17 tys. osób. Po proteście do jednostek policji zostało doprowadzonych czterech mężczyzn - poinformował rzecznik KSP Mariusz Mrozek. Jak dodał, będą odpowiadać za zakłócenia porządku.

Mrozek wyjaśnił, że osoby te rzucały czymś w kierunku policjantów odgradzających od głównej manifestacji grupę przeciwników aborcji, która zgromadziła się pod kolumną Zygmunta.

Skoordynowana akcja i przejęte dokumenty. "Nie wydaje nam się, że to przypadek"Fakty TVN
wideo 2/35

Autor: kg, ib/tr, ec / Źródło: PAP/TVN24 Poznań

Źródło zdjęcia głównego: Iwona Chmura- Rutkowska

Tagi:
Raporty: