Liczne alerty, nieliczne schrony. Ich budowa to "proces wieloletni"

schron schrony w Polsce
Liczne alerty, nieliczne schrony. Ich budowa to "proces wieloletni"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Trzy alerty jednego dnia, dwa dosyć szybko odwołane. To sytuacja, która będzie się powtarzać, patrząc na napiętą sytuację na wschodzie, zagrożenie i sianie paniki przez Rosję. Warto zadać pytanie, gdzie się schronić w razie alertów. W Polsce jest około dwa tysiące schronów, miejsc doraźnego ukrycia około 86 tysięcy - to zdecydowanie za mało. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w poniedziałek około godziny 17 poinformowało o zagrożeniu atakiem z powietrza. W całym województwie lubelskim zawyły syreny alarmowe. Gdy ustalono, że zagrożenia nie ma, alert RCB odwołano.

- Procedura, tak jak wszędzie: schodzimy na niższą kondygnację, gdzie jest bezpieczniej - powiedział prezydent Zamościa Rafał Zwolak.

Kolejny alert dla województwa lubelskiego i podkarpackiego przyszedł niecałe dwie godziny później. Ostatnio dzieje się to częściej. Według szefa MSWiA sytuacja od dwóch tygodni wyraźnie zaostrza się. Marcin Kierwiński wyjaśnił, że celem są przejścia graniczne po stronie ukraińskiej.

- Dron odrzutowy leci z prędkością 700-800 kilometrów na godzinę i trajektoria jego lotu wyznacza jakiś punkt oddalony dwa-trzy kilometry od polskiej granicy. Tego nie mieliśmy jeszcze pół roku temu - zwrócił uwagę.

Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>

Według informacji Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych i Ministerstwa Obrony Narodowej, rosyjski dron, który w poniedziałek uruchomił pierwszy alert RCB, uderzył około dwóch kilometrów od przejścia granicznego w Dorohusku.

- Od wybuchu wojny w Ukrainie mieliśmy do czynienia z kilkoma incydentami. W 2022 roku to incydent w Przewodowie, rakieta i śmierć dwóch polskich obywateli. W kolejnych latach mieliśmy wtargnięcia rakiet czy dronów w polską przestrzeń powietrzną - przypomniał ekspert Safety Project mjr rez. dr hab. Jarosław Stelmach.

Władze pracują nad aplikacją, która ma ostrzegać przed zagrożeniami

Alert RCB obecnie przychodzi w formie SMS-ów. Do końca roku ma być gotowa aplikacja alarmowa, która w chwili ogłoszenia alertu, uruchomi wibrację i latarkę w telefonie. Poza tym MSWiA chce w rok uruchomić technologię cell broadcast. Wysyłane w ten sposób wiadomości są automatycznie wyświetlane na ekranie telefonu i nie wymagają połączenia z internetem.

- Niezależnie od tego, czy masz telefon wyciszony czy nie, zabrzmi charakterystyczny dźwięk. Na ekranie telefonu pojawia się informacja, że mamy zagrożenie dronowe, teraz to jest żółty poziom bezpieczeństwa i i czerwony poziom, gdy dochodzi do strzałów balistycznych - tłumaczył ukraiński dziennikarz Ołeh Biłecki.

Taki system działa już między innymi w Ukrainie, Stanach Zjednoczonych i niektórych krajach Unii Europejskiej. Trzy lata temu wdrożenie go planował już rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Artur Dubiel z WSB Merito podkreślił, że należy "robić tak, żeby było jak najbardziej sprawne i czytelne". - Po drugiej stronie jest człowiek, który zapoznając się z tym wszystkim, ma szybko i jasno rozumieć, o co autorowi chodziło - dodał.

W Polsce brakuje schronów, ich budowa to "proces wieloletni"

Pierwszy system pozwalający znaleźć najbliższe miejsce schronienia, pod nazwą "Schrony", uruchomił rząd PiS. Obecne władze zastąpiły go nowym, który informuje o tym gdzie się można ukryć. Oba systemy to technicznie strony internetowe, ale rząd pracuje przede wszystkim nad tym, by mieć gdzie się ukryć.

- Jeżeli chodzi stricte o schrony lub miejsca ukrycia, Przemyśl jak pewnie większość miast w Polsce, nie posiada takich miejsc - zwrócił uwagę Paweł Gałęza naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich i Zarządzania w Przemyślu.

- Obiekty o wyższych parametrach musimy zrealizować, tutaj ustawa jasno wskazuje, że chcemy ich mieć dla 20 procent populacji - stwierdziła wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Magdalena Roguska. - To jest proces wieloletni - zastrzegła.

Z czterech elementów infrastruktury - punkty schronienia i miejsca doraźnego schronienia to te o najniższym stopniu bezpieczeństwa. Takie miejsca przede wszystkim znajdziemy w "Gdzie się ukryć". W Warszawie jest ich siedem tysięcy. Schronów nie ma.

- Prezydent podpisał porozumienie z Politechniką Warszawską, która ma w planach na swoim terenie pobudowanie takiego schronu. Mamy też nasze inwestycje miejskie, które rozpatrujemy - powiedział Jarosław Misztal, dyrektor Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa.

- Finlandia jest w czołówce, jeśli chodzi o zapewnienie ochrony cywilnej. Tam nie ma jakiegoś znaczącego rozróżnienia. Tam są po prostu schrony i nie jest tak, że do schronu trzeba jechać trzy kilometry. Tam tych miejsc, gdzie można zejść, można przetrwać, jest bardzo dużo - wskazał dziennikarz tvn24.pl Bartosz Żurawicz.

W Polsce - na dziś - jest około dwóch tysięcy schronów, w których może się ukryć blisko 300 tysięcy osób.

OGLĄDAJ: Do domu i "zdrowaśka"? Zaskakująca reakcja urzędniczki na pytanie o schrony
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: