Od jakiegoś czasu wiadomo było, że w Warszawie 11 listopada pojawi się około 20 światowych przywódców. Ich personalia pozostawały tajemnicą ściśle strzeżoną przez współpracowników prezydenta. Rąbka tajemnicy uchylił w końcu min. Mariusz Handzik.
Prezydenci w balowym nastroju
Prezydencki minister juz wcześniej podał, że do stolicy przyjadą prezydenci Litwy, Łotwy i Estonii: Valdas Adamkus, Valdis Zatlers i Toomas Hendrik Ilves. Królestwo Szwecji reprezentować będzie minister stanu w kancelarii premiera Mikael Lindstroem.
W niedzielę kurtyna z personaliami prezydenckich gości została uchylona jeszcze szerzej. Wiadomo, że na wielkim balu na pewno zatańczą także prezydenci Węgier i Chorwacji Laszlo Solyom oraz Stipe Mesic. - Do Warszawy przyjedzie też premier Czech i od stycznia szef prezydencji Unii Europejskiej Mirek Topolanek - ujawnił Mariusz Handzik.
Merkel na "tak" - Miedwiediew nie "nie"
Minister dodał, że - wbrew pojawiającym się w mediach informacjom - swoją obecność na uroczystości potwierdziła też kanclerz Niemiec Angela Merkel. To na razie tyle, jeśli chodzi o "pewniaków", których ugości Lech Kaczyński.
Wiadomo też, kto z zaproszenia na pewno nie skorzysta. Tutaj niespodzianki nie ma: - Z powodu ważnych obowiązków państwowych do Warszawy nie przyjedzie Dmitrij Miedwiediew - powiedział minister.
W uroczystościach organizowanych przez Kancelarię Prezydenta z okazji obchodów Święta Niepodległości ma wziąć udział około 800 osobistosci.
Źródło: PAP