Turyści wchodzą na zamarznięte Morskie Oko. "Jeśli lód się załamie, dojdzie do tragedii"

TVN24 Clean_20221227114839(3012)_aac
Mimo ostrzeżeń spacerują po zamarzniętej tafli Morskiego Oka. "Igranie z życiem"
Źródło: TVN24

Mimo niesprzyjających warunków pogodowych dziesiątki turystów wchodzą na zamarzniętą taflę Morskiego Oka. Od kilku dni w Tatrach jest dodatnia temperatura, więc lód pokrywający jezioro jest miękki i mało wytrzymały. - Jeśli lód się załamie, dojdzie do tragedii - powiedział TVN24.pl ratownik TOPR Adam Marasek.

W Tatrach są trudne warunki pogodowe, a temperatury dużo częściej niż w pierwszej połowie grudnia osiągają dodatnie wartości. Na jednym z najpopularniejszych tatrzańskich szlaków, prowadzących do Morskiego Oka, w okresie okołoświątecznym pojawiają się dziesiątki turystów. Wielu z nich decyduje się na wejście na zamarzniętą taflę jeziora.

Ratownik TOPR: jeśli załamie się lód, dojdzie do tragedii

Adam Marasek, ratownik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, w rozmowie z tvn24.pl przyznaje, że spacer po tafli Morskiego Oka jest bardzo niebezpieczny. - W ostatnich dniach mamy do czynienia z dodatnimi temperaturami. W związku z tym ten lód robi się trochę miękki, mniej wytrzymały. Nie pchałbym się na to jezioro, bardzo odradzam - podkreśla ratownik.

Marasek zaznacza, że nad Morskim Okiem znajdują się wyloty stromych żlebów, w których gromadzi się śnieg i z których zimą schodzą lawiny. - Gdy przychodzi ocieplenie, pokrywa śnieżna ulega destabilizacji, a śnieg zsuwa się żlebem aż do tafli i załamuje lód. Gdyby w tym samym czasie na jeziorze znajdywali się ludzie, doszłoby do tragedii - podkreśla TOPR-owiec.

Czytaj też: Turysta porwany przez lawinę w Tatrach. Spadł po słowackiej stronie

Ratownik dodaje, że gdy temperatura przez dłuższy czas utrzymuje się poniżej zera, zamarznięta tafla Morskiego Oka jest "generalnie bezpieczna" do spacerów, jednak nawet wtedy trzeba zachować ostrożność i nie wchodzić na lód większymi grupami, tylko pojedynczo.

TPN: warunki w Tatrach bardzo wymagające

Tomasz Zając z Tatrzańskiego Parku Narodowego podkreśla, że warunki w Tatrach są po świętach bardzo wymagające. Zaznacza, że wejście na zamarznięte tafle wszystkich tatrzańskich jezior to kiepski pomysł. - Wydaje nam się pozornie, że ten lód jest gruby. Jednak trzeba liczyć się z tym, że w wielu miejscach, szczególnie przy wypływach czy wpływach, lód bywa bardzo cienki i wejście może grozić załamaniem, a konsekwencje są wtedy tragiczne - ostrzega Zając.

W niższych partiach występuje przede wszystkim lód, a wyżej to już "regularna zima", objawiająca się między innymi drugim stopniem zagrożenia lawinowego. - Przy drugim stopniu zagrożenia lawinowego zdarza się najwięcej wypadków, bo ludzie najczęściej to bagatelizują i pozwalają sobie na rzeczy, których przy tym stopniu nie powinniśmy robić (...). Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że jest realne zejście lawiny - podkreśla ekspert z TPN.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: