To najnowsza i najbardziej kreatywna argumentacja partyjnego sprzeciwu wobec nowych sędziów w Trybunale Konstytucyjnym. - Złoto Banku Polskiego zostanie wywiezione do Niemiec, zostanie dokonana wymiana pieniędzy, złotówka zostanie wymieniona na euro - prognozował na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia rzecznik dyscyplinarny PiS Karol Karski.
Nic nie szkodzi, że i rządowi do euro się nie śpieszy, i nawet nie spełniamy warunków, żeby do strefy euro wejść. A co ma wspólnego konstytucja ze złotem i dlaczego to złoto ma być wywiezione akurat do Niemiec - najlepiej wytłumaczy kandydat na kandydata na premiera.
- Przecież na stronach sejmowych [konstytucja - red.] przetłumaczona jest także na język niemiecki. Może ten oszust, który tam siedzi, któremu bliżej do Für Deutschland, po niemiecku niech se przeczyta - powiedział Przemysław Czarnek w sobotę na proteście zwolenników PiS przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego.
Absolutnie nie chodzi tu o utrzymanie partyjnej kontroli nad TK i partyjnego prezesa TK na stanowisku. Prezes PiS zapewnia, że kluczowa jest niezależność Trybunału. - Bajka o łamaniu praworządności to było jedno z tych wielkich oszustw. Myśmy praworządności nie łamali! - zapewniał na proteście prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Tak Stanisław Piotrowicz tłumaczył zawłaszczenie Trybunału Konstytucyjnego
Troska o Trybunał politykom Prawa i Sprawiedliwości przyświeca przecież już od 2015 roku, kiedy chwilę po objęciu władzy kontrolowany przez nich Sejm obsadził jedną trzecią jego składu.
- Dlaczego zawłaszczamy parlament... Trybunał Konstytucyjny? Otóż drodzy państwo, parlament został już zawłaszczony. Przepraszam, Trybunał Konstytucyjny - powiedział poseł PiS Stanisław Piotrowicz w Sejmie, zanim został wybrany do TK.
Uzasadnieniem był wybór pięciu sędziów przez poprzednią władzę, z czego dwóch - przedwcześnie, jak uznał w grudniu 2015 roku Trybunał Konstytucyjny, kiedy jego prezesem był Andrzej Rzepliński.
- Wymyślili sobie, że będą wybierać sędziów na zaś, na kiedy indziej, na zapas - mówił Czarnek na proteście przed TK.
Dwóch sędziów wybranych "na zaś" nigdy nie objęło urzędów, tak jak trzech wybranych prawidłowo. Po prostu nowa władza, z nowym prezydentem, uznała, że choć sędziowie byli wybrani zgodnie z prawem, to ich wybór można po prostu cofnąć. W listopadzie 2015 roku Sejm, głosami posłów Zjednoczonej Prawicy i Kukiz'15, uznał uchwały o ich wyborze za pozbawione mocy prawnej.
- A że nie wszyscy się zgadzają z decyzjami demokratycznymi, to są ich oceny wewnętrzne - komentował wówczas Andrzej Dera, minister w kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy. - Są sytuacje tak stworzone przez Platformę, że tego nie da się elegancko, tak wie pani, a czas nagli, i tyle - tłumaczył ówczesny poseł PiS Tadeusz Cymański.
Ludzie związani z PiS wybrani do Trybunału Konstytucyjnego
Być może z tego pośpiechu było w 2015 roku nocne spotkanie nowych kandydatów na sędziów TK z politykami PiS w Sejmie, ekspresowe procedowanie, bez dyskusji, i szybkie, nocne zaprzysiężenie. - Myśmy zaczęli wybierać ludzi, których w ogromnej większości w ogóle żeśmy nie znali. Nigdy przedtem nawet często o tych ludziach nie słyszeliśmy - mówił na sobotnim proteście Kaczyński.
Wśród sędziów, o których prezes PiS nigdy wcześniej nie słyszał, był jego osobisty pełnomocnik Piotr Pszczółkowski, były senator PiS Henryk Cioch i dwóch członków "konferencji smoleńskich": Mariusz Muszyński i Lech Morawski.
Piątą osobą wybraną pod koniec 2015 roku przez PiS do TK była późniejsza prezes Julia Przyłębska. Prezes lepiej ją poznał - jak sam mówił - dopiero z czasem. - To jest takie moje odkrycie towarzyskie ostatnich lat, ale naprawdę przemiła osoba, Julia Przyłębska - powiedział na antenie TVP w 2019 roku.
Jak już prezes PiS wysyłał do Trybunału kogoś, kogo znał, to były to wyłącznie autorytety prawne i etyczne, propaństwowcy najwyższej próby. - Przy pomocy propagandy, takiej odrażającej propagandy, zrobiono z pewnych ludzi, szczególnie z pani profesor Pawłowicz, znakomitej prawniczki i bardzo uczciwej osoby, wroga publicznego - powiedział w sobotę Kaczyński.
Krystyna Pawłowicz, była posłanka PiS, także wybrana później do Trybunału Konstytucyjnego, zasłynęła między innymi takimi wypowiedziami jak: "wykonuję zadania dla Prawa i Sprawiedliwości", "pani jest idiotką!", "zjeżdżaj, człowieku!", "tak jak prezes powiedział, zdradzieckie mordy!", "nie potrafi po prostu mordy otworzyć swojej", "Proszę pani! Myszko agresorko!", "nie kłam, nie kłam, Borys!", "powinniście jak w Korei przejść reedukację w obozach uczących demokracji", "Unia Europejska jest dla mnie szmatą".
Do Trybunału Konstytucyjnego w 2019 roku trafiła wprost z sejmowej ławy razem z posłem Piotrowiczem, byłym prokuratorem stanu wojennego i jednym z głównych orędowników sędziowskiej niezależności. - Nam zależy na tym, żeby Trybunał Konstytucyjny był instytucją apolityczną, sędziowie, żeby byli apolityczni i bezstronni. I o to zabiegamy - mówił w 2016 roku.
Człowiek Zbigniewa Ziobry prezesem Trybunału
W ramach tych "zabiegów" o apolityczność w 2022 roku do Trybunału trafił kolejny sędzia i niedługo potem jego nowy prezes, Bogdan Święczkowski. Wcześniej był prokuratorem krajowym, człowiekiem prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. - Przyzwoity państwowiec, bardzo doświadczony prawnik - mówił o nim Ziobro w 2022 roku.
- Nigdy nie należał do żadnej partii politycznej - podkreślał w 2022 roku minister Michał Wójcik. Jednak Bogdan Święczkowski, chociaż nie był członkiem PiS, startował z listy tej partii w wyborach do sejmiku województwa śląskiego w 2010 roku, a rok później był "jedynką" na liście PiS w wyborach do Sejmu w okręgu wałbrzyskim. Wygrał mandat, ale nie objął go, gdyż nie chciał zrezygnować z funkcji prokuratora w stanie spoczynku.
Jak mówił w 2022 roku prezydent Andrzej Duda, Święczkowski "niósł na swoich barkach odpowiedzialność za funkcjonowanie całej prokuratury".
Ostatnio tymi barkami osobiście bronił drzwi w siedzibie Trybunału, gdzie blokował dostęp do gabinetów nowym sędziom. - Powiedzmy, ja zawsze będę dbał o to, żeby prawo było przestrzegane - tłumaczył to potem w Polsat News.
W ten sposób "na straży konstytucji" stali sędziowie wybrani przez PiS, wraz z byłymi posłami PiS, ze współpracownikiem Zbigniewa Ziobry na czele. I tak się złożyło, że od 2015 roku nie zapadł ani jeden wyrok "niezgodny" z politycznym interesem Prawa i Sprawiedliwości.
- Zestawienie Trybunału Konstytucyjnego z naszych czasów i tego, które chcą zbudować teraz nowe władze, władze Tuska, to jest proszę państwa zestawienie i błędne, i całkowicie niesprawiedliwe - ocenił na sobotnim proteście prezes PiS.