Szef sztabu wyborczego PiS "nie ma kompleksów"

Szef sztabu PiS "nie ma kompleksów"
Szef sztabu PiS "nie ma kompleksów"
Źródło: TVN24
38-letni Tomasz Poręba to nowy szef sztabu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. Na stanowisko został namaszczony przez samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Dlaczego akurat on?

Lojalność po trzykroć - tak najkrócej można odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Jarosław Kaczyński na szefa sztabu wyborczego wybrał Tomasza Porębę.

Sztabowiec pewny siebie

W partii o Porębie mówi się krótko: to kariera od początku do końca prowadzona przez prezesa. To Kaczyński pozwolił mu wyjechać do Brukseli - najpierw, w 2004 roku w roli urzędnika, a potem, w 2009 w roli europosła. Dlatego też dziś mówią o nim "ucho prezesa w Brukseli".

Potrafię postawić na swoim. Wiem, że dużo potrafię i umiem. Wiem, że nie mam najmniejszych kompleksów i wiem, że sobie świetnie poradzę. Tomasz Poręba

- Ja mogę powiedzieć tyle. Od lat współpracuję z prezesem. Teraz w parlamencie jestem wiceszefem delegacji (PiS) - mówi o sobie Poręba. I zaznacza: - Proszę mi pozwolić anonimowych i często złośliwych uwag moich kolegów nie komentować, bo rzeczywistość jest zupełnie inna.

Konkurencja, również wewnętrzna, nie śpi nigdy. A że szef sztabu będzie teraz najbliżej prezesa, jego partyjni koledzy mają kogo się obawiać.

Poręba jest jednak pewny siebie. - Potrafię postawić na swoim. Wiem, że dużo potrafię i umiem. Wiem, że nie mam najmniejszych kompleksów i wiem, że sobie świetnie poradzę - przekonuje.

A jeśli będzie porażka?

Jak na razie współpraca, choć krótka, układa się bardzo dobrze. Sytuacja może się jednak zmienić.

Wie coś o tym były członek sztabu prezesa PiS, Marek Migalski. O osobie pełniącej funkcję szefa sztabu mówi następująco: - Jest to osoba przez niego (Jarosława Kaczyńskiego - red.) wychowywana i zrobi dla niego absolutnie wszystko. Jak trzeba będzie kogoś opluć, to opluje. Jak będzie trzeba dokładnie tą samą osobę pocałować w dłoń, to też pocałuje ją w dłoń.

Czy Poręba jako szef sztabu sobie poradzi? Na tę odpowiedź czekają jego konkurenci. Bo choć w sukces PiS mniej lub bardziej szczerze wierzą wszystkie frakcje, to zaleta nie bycia szefem sztabu szczególnie przy przegranej jest widoczna.

- Jestem byłym sportowcem, nauczyłem się też przegrywać, ale nie lubię porażek - podsumowuje nowy szef sztabu.

Źródło: tvn24

Czytaj także: