Ta historia jest jedną z najpiękniejszych opowieści z dzieciństwa Jezusa Chrystusa. Trzech władców przybywa z dalekich krain, wiedzionych przez nieznaną gwiazdę (a może raczej kometę), by oddać hołd dzieciątku w stajence. Matka Boża i Józef podejmują ich, zaskoczeni przyjmują dary, a zaraz potem uciekają do Egiptu, bo za pośrednictwem obcych monarchów Herod dowiaduje się o ich synu. Jest w tej opowieści rys dramatyczny, jest ciepło spotkania, ale i zapowiedziana wielkość narodzonego dziecka oraz późniejsza tragedia - bo przecież gdyby nie przybycie mężczyzn gdzieś ze Wschodu, nie byłoby późniejszej rzezi niewiniątek.
Tradycja obudowała te historie dodatkowymi elementami, dopisała do niej imiona, kolory skóry, a nawet szaty i słowa, a wspaniałe Orszaki Trzech Króli w Polsce wprowadziły ją w przestrzeń kultury masowej. I dobrze, że tak jest, choć w istocie o postaciach, które występują w tej historii, wiemy bardzo niewiele, a w zasadzie zgoła nic. Wątpliwości wywołuje nawet samo ich istnienie.