Bodnar: W nocy przed celą Kosteckiego światło było wyłączone. Nie można sprawdzić monitoringu

Polska

Śmierć Kosteckiego. Bodnar: zdziwiło nas, że nie można sprawdzić zapisów z monitoringutvn24
wideo 2/6

Przygotowujemy raport na temat śmierci Dawida Kosteckiego w więzieniu. Już na ten moment mogę powiedzieć, że mamy sporo wątpliwości - przekazał w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. - Na korytarzu, który prowadzi do celi, było wyłączone światło. Monitoring korytarza był, ale światło wyłączono przez znaczącą większość czasu, od godziny mniej więcej 22 do 5 nad ranem - mówił.

Dawid Kostecki zmarł 2 sierpnia nad ranem w celi Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka. Miał się powiesić w łóżku na pętli z prześcieradła, przykryty kocem, co zdaniem Służby Więziennej uniemożliwiło natychmiastową reakcję współosadzonych. Następnie - jak informowała Służba Więzienna - zaalarmowani funkcjonariusze reanimowali mężczyznę do czasu przyjazdu pogotowia ratunkowego. Ekipie pogotowia nie udało się go uratować.

Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok wykluczyła udział w jego śmierci osób trzecich, potwierdzając popełnienie samobójstwa. W samobójstwo nie wierzy rodzina Kosteckiego, którą reprezentują mecenasi Roman Giertych i Jacek Dubois. Domagają się ponownej sekcji zwłok.

Po śmierci Kosteckiego Służba Więzienna powołała specjalną komisję do wyjaśnienia jej okoliczności. Wstępne ustalenia zespołu wykluczają udział osób trzecich.

CZYTAJ WIĘCEJ O SPRAWIE ŚMIERCI KOSTECKIEGO >

"Mamy problemy, jeśli chodzi o relację z prokuraturą"

Sprawą zajmuje się też rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który był w czwartek gościem "Rozmowy Piaseckiego" w TVN24.

ZOBACZ CAŁĄ "ROZMOWĘ PIASECKIEGO" W TVN24 GO >

- Trójka moich współpracowników odwiedziła areszt śledczy Warszawa-Białołęka 6 i 8 sierpnia. Mamy taki wstępny raport, ale mamy też sporo znaków zapytania - przekazał.

- Nie udało nam się do dzisiaj spotkać z oddziałowym oraz wychowawcą, którzy byli wtedy odpowiedzialni. Od momentu śmierci pana Kosteckiego są na zwolnieniu lekarskim. Nie możemy przyjść do kogoś do domu. Jeżeli ktoś nie jest w pracy, to nie możemy z nim porozmawiać - mówił rzecznik.

Dodał, że nie udostępniono mu "protokołu sekcji zwłok". - Mamy problemy, jeśli chodzi o relację z prokuraturą - powiedział Bodnar.

"Monitoring korytarza był, ale światło wyłączono przez znaczącą większość czasu"

Podkreślił, że "to, co jest najważniejsze i nas najbardziej zdziwiło, to to, że nie można sprawdzić zapisów z monitoringu". - Na korytarzu, który prowadzi do celi, było wyłączone światło. Monitoring korytarza był, ale światło wyłączono przez znaczącą większość czasu, od godziny mniej więcej 22 do 5 nad ranem - mówił RPO.

- Powstaje pytanie. Jeżeli się wyłącza światło na korytarzu, to czemu ma to służyć? I jak w takiej sytuacji zapewnić bezpieczeństwo? Po co instalować monitoring, jeśli się prowadzi praktykę wyłączania światła? - zastanawiał się gość "Rozmowy Piaseckiego".

Podkreślił, że "jeżeli jest instalowany monitoring, który ma służyć zapewnieniu bezpieczeństwa i temu, że dowódca zmiany ma dostęp do wszystkich ekranów i widzi, co się dzieje, to po prostu nie można wyłączać światła". - Jest to praktyka, która jest niezgodna ze standardem - zaznaczył.

Poinformował też, że do końca sierpnia RPO przygotuje raport na ten temat na podstawie zgromadzonych materiałów. - Już na ten moment mogę powiedzieć, że mamy sporo wątpliwości - zaznaczył.

Prokuratura komentuje

Do słów Bodnara odniosła się w czwartek Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. W komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej podała, że "nagranie z kamery umieszczonej w miejscu obejmującym wyżej wymieniony korytarz z celami mieszkalnymi zostało zabezpieczone przez prokuratora w dniu zdarzenia, tj. 02 sierpnia 2019 r. Zabezpieczono zapis od dnia 01 sierpnia 2019 r. godz. 19.00 do 02 sierpnia 2019r. g. 9.00".

Prokuratura potwierdziła, że w nocy światło w części korytarza z celami mieszkalnymi było wyłączone. "Korytarz ten był jednak oświetlony lampą znajdującą się w pobliżu zainstalowanej kamery. Jednocześnie cela, w której był osadzony Dawid Kostecki, znajdowała się stosunkowo blisko kamery oraz źródła światła. Tym samym w oparciu o powyższy zapis możliwym jest ustalenie, czy w porze nocnej ktokolwiek wchodził do celi Dawida Kosteckiego lub ją opuszczał" - czytamy w komunikacie.

Z kolei rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś w rozmowie z PAP potwierdził, że "ten dowód jest przydatny. Jakość tego monitoringu jest taka, że pozwala na poczynienie ustaleń w zakresie tego, czy ktoś wchodził do tej celi bądź nie wchodził" - powiedział. Jednocześnie zaznaczył, że prokuratura nie będzie informowała, co zostało zarejestrowane na monitoringu.

Wiceminister chce pokazać nagranie

Słowa RPO skomentował wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Jak napisał na Twitterze, to "szokujące, że RPO A. Bodnar może tak kłamać". Dodał również, że nieprawdą jest to, że nie można sprawdzić monitoringu przed celą Dawida Kosteckiego. Oświadczył, że jeszcze w czwartek ujawni fragment zapisu z nagrania.

"Apeluję, żeby przestał Pan zajmować się trollingiem i prowadzić kampanię wyborczą, bo jest Pan Rzecznikiem wszystkich obywateli" - zwrócił się do Bodnara we wpisie na Twitterze.

Autor: ads, akw/adso / Źródło: tvn24