Szef MSZ Niemiec: to nasz kraj i nikt inny popełnił to zorganizowane masowe morderstwo

Polska

Nowelizacja ustawy o IPN czeka na podpis prezydenta Andrzeja Dudy ("Polska i Świat" z 02.02.2018)tvn24
wideo 2/35

Szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel podkreślił w sobotę w oświadczeniu, iż "Polska może być pewna, że każda forma fałszowania historii, jak sformułowanie 'polskie obozy koncentracyjne', zostanie przez nas jednoznacznie odrzucona i ostro potępiona".

Gabriel odniósł się do dyskusji, jaką wywołała nowelizacja ustawy o IPN i podkreślił, że tylko "staranna ocena własnej historii może przynieść pojednanie". Minister zaznaczył, że "zobowiązaniem moralnym jego kraju" jest w sposób wyczerpujący przeanalizować własną historię, a zwłaszcza zbrodnie popełnione przez Niemców, również w Polsce.

- Nie ma najmniejszej wątpliwości, jeśli chodzi o to, kto był odpowiedzialny za obozy koncentracyjne. To zorganizowane masowe morderstwo zostało popełnione przez nasz naród i nikogo innego. Jeśli byli pojedynczy kolaboranci, to oni nic tu nie zmieniają - dodał Gabriel. Podkreślił, że nigdy nie miał wątpliwości, iż "niemieckie obozy koncentracyjne nie znalazły się w Polsce przypadkiem", ponieważ Niemcy chcieli zniszczyć zarówno kulturę Polski, jak i doprowadzić do zagłady Żydów. Gabriel zaznaczył, że jest rzeczą konieczną, by ofiary Holokaustu mogły bez ograniczeń mówić o swych cierpieniach.

Pełne rozliczenie z własną historią i z własną odpowiedzialnością jest dla nas Niemców stałym moralnym zobowiązaniem w obliczu zbrodni popełnionych przez Niemców i przez Niemcy także w Polsce. Nie ma najmniejszej wątpliwości co do tego, kto jest odpowiedzialny za obozy zagłady, kto je prowadził i kto zamordował w nich miliony Żydów europejskich – a mianowicie Niemcy. To nasz kraj i nikt inny popełnił to zorganizowane masowe morderstwo. Pojedynczy kolaboranci nic tu nie zmieniają. Ja sam przez 15 lat organizowałem i prowadziłem wyjazdy dla grup młodzieży do Miejsc Pamięci w byłych obozach koncentracyjnych Auschwitz i Majdanku. Nic nie było dla mnie przy tym tak oczywiste jak fakt, że były to niemieckie obozy koncentracyjne, które nie przez przypadek były w Polsce. Kultura polska miała bowiem zostać tak samo zniszczona jak całe życie żydowskie. Trzy miliony spośród ponad sześciu milionów zamordowanych Żydów pochodziło z Polski. Świadomość tej historycznej winy jest częścią dzisiejszej niemieckiej tożsamości w naszym demokratycznym państwie i stanowi podstawowy konsensus wszystkich demokratycznych sił w naszym kraju. Dlatego Niemcy, również we własnym interesie, będą przekazywać pamięć o tych okrucieństwach młodym pokoleniom i nie dopuszczą do żadnej relatywizacji. Jesteśmy przekonani, że tylko staranne rozliczenie z własną historią może przynieść pojednanie. Do tego potrzeba, aby ludzie, którzy doświadczyli nieznośnych cierpień w wyniku Shoah, mogli mówić o tych cierpieniach bez ograniczeń. W związku z tym Polska może być pewna, że każda forma fałszowania historii, jak sformułowanie ,polskie obozy koncentracyjne”, zostanie przez nas jednoznacznie odrzucona i ostro potępiona Stanowisko szefa niemieckiego MSZ

Spór o nowelizację ustawy o IPN

W środę Senat uchwalił nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Wprowadza ona między innymi kary za przypisywanie polskiemu narodowi lub państwu odpowiedzialności za zbrodnie z okresu II wojny światowej.

Do noweli ustawy o IPN krytycznie odniosły się władze Izraela, w tym między innymi premier Benjamin Netanjahu. Ambasador Izraela Anna Azari zaapelowała o zmianę nowelizacji. Podkreśliła, że "Izrael traktuje ją jak możliwość kary za świadectwo ocalałych z Zagłady".

Zaniepokojenie nowelizacją przepisów o IPN wyraził też między innymi Departament Stanu USA, który zachęcił polskie władze do przeprowadzenia ponownej analizy ustawy.

"Rozumiemy, że wyrażenia takie jak: 'polskie obozy śmierci' są niewłaściwe, błędne i sprawiają ból. Jednakże, jesteśmy zarazem zaniepokojeni tym, że, jeśli projekt tej ustawy wszedłby w życie, mógłby podważyć wolność wypowiedzi i badań naukowych" - napisano w oświadczeniu.

Ustawa trafiła na biurko prezydenta Andrzeja Dudy, który ma teraz 21 dni na decyzję o jej podpisaniu, odrzuceniu, lub skierowaniu do Trybunały Konstytucyjnego. O to, by nie podpisywał nowelizacji apelują do głowy państwa między innymi politycy opozycji, przedstawiciele władz Izraela, czy środowiska społeczności żydowskiej.

Autor: mnd//kg / Źródło: Twitter, PAP

Raporty: