Sędzia Zaradkiewicz chce orzekać. Pozywa Sąd Najwyższy

Polska

Sąd Najwyższy został pozwany przez sędziego Kamila Zaradkiewiczatvn24
wideo 2/2

Sędziowie Sądu Najwyższego, których powołano po zmianach wprowadzonych przez PiS, nie są dopuszczani do orzekania, bo nie ma pewności czy zostali wybrani legalnie. Jeden z nich, Kamil Zaradkiewicz, protestuje i pozywa Sąd Najwyższy.

- Z całą pewnością nie było dotychczas takiej sytuacji - mówi Michał Laskowski, rzecznik prasowy Sądu Najwyższego.

I dodaje: - Jest ona zupełnie kuriozalna i niezwykła. Po części wynika z kształtu ustawy o Sądzie Najwyższym, z decyzji prezydenta i z decyzji Krajowej Rady Sądownictwa.

Postępowanie przed Trybunałem w Luksemburgu

Powołany przed trzema miesiącami sędzia Kamil Zaradkiewicz zgłosił się do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego ze skargą, że nie jest dopuszczany do orzekania. Nie jest - bo są wątpliwości dotyczące tego, czy został wybrany zgodnie z prawem.

- Toczy się postępowanie przed Trybunałem w Luksemburgu, który może wydać wyrok rozstrzygający te kwestie - mówi Monika Frąckowiak ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

Do tego czasu sędziowie wybrani przez nową Krajową Radę Sądownictwa mieli od orzekania być odsunięci.

Izba Dyscyplinarna, pod przywództwem także niedawno wybranego sędziego, uznała jednak inaczej. Nakazała prezesowi Izby Cywilnej, w której sędzia Zaradkiewicz zasiada, włączenie go do składów orzekających.

"Nigdy nie powinien znaleźć się w Sądzie Najwyższym"

- (Zaradkiewicz - red.) Został wybrany zgodnie z obowiązującymi w Polsce ustawami. A jeżeli tak, to jest sędzią Sądu Najwyższego i powinien dostawać sprawy do rozpatrywania, jak każdy inny sędzia Sądu Najwyższego - podkreśla Marcin Horała z Prawa i Sprawiedliwości.

- Pan Zaradkiewicz nigdy nie powinien znaleźć się w Sądzie Najwyższym. Był człowiekiem podporządkowanym ministrowi Ziobro, nie jest osobą niezawisłą i znalazł się w Sądzie Najwyższym tylko dlatego, że miał plecy u pana ministra - komentuje Borys Budka z Platformy Obywatelskiej.

Zbigniew Ziobro interweniował osobiście w jego sprawie na posiedzeniu KRS, gdy posłance PiS Krystynie Pawłowicz nie spodobało się, że profesor Zaradkiewicz w jednej ze swoich opinii na temat konstytucji uznawał za dopuszczalne małżeństwa osób tej samej płci.

- Ludzie w obszarze nauki są w stanie dokonać zmiany zasadniczej swojego punktu widzenia, oceny - mówił wówczas Ziobro.

- Pan Zaradkiewicz wszystko na użytek tego konkursu powie i przyrzeknie - odparła Krystyna Pawłowicz.

Sędzia Zaradkiewicz jako jedyny pozwał Sąd Najwyższy, ale nie jedyny nie orzeka. W Izbie Cywilnej łącznie takich sędziów jest siedmiu, a w Izbie Karnej jeden.

"To wynik chaosu i anarchii, którą wprowadził PiS"

Wszyscy zostali powołani przez nową, zdaniem opozycji i stowarzyszeń sędziowskich upolitycznioną, KRS. W Izbie Pracy tego problemu nie ma, bo nie ma też nowych sędziów, ale w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Izbie Dyscyplinarnej dopuszczani do orzekania są wszyscy, bo to nowe izby powołane przez PiS. Na ich czele stoją niedawno wybrani sędziowie. Ci żadnych przeszkód prawnych nie widzą.

- Nie ma dzisiaj podziału na sędziów lepszych, gorszych, młodszych stażem, starszych stażem, wcześniej wybranych czy później. Nie powinno być takiego podziału. Wszyscy sędziowie są równi - mówi wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

- To, że Sąd Najwyższy ma orzekać w sprawie Sądu Najwyższego i tak dalej, jest wynikiem tego chaosu i anarchii, którą wprowadził PiS - podkreśla Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej.

Sąd Najwyższy wykona postanowienie Izby Dyscyplinarnej, choć jednocześnie składa na te decyzje zażalenie i wnioskuje, by nie rozpatrywali go ostatnio powołani sędziowie. A jako, że Izba Dyscyplinarna wyłącznie z takich sędziów się składa, nie wiadomo kto zażalenie ostatecznie rozpatrzy.

Autor: asty//plw / Źródło: tvn24