"Żyjemy coraz bardziej w państwie prerogatyw, gdzie działania prawne zastępowane są przez słowa polityków"

TVN24 | Polska

Autor:
ft/b
Źródło:
TVN24
Adam Bodnar o raporcie NIK ws. wyborów kopertowychTVN24
wideo 2/8
TVN24Adam Bodnar o raporcie NIK ws. wyborów kopertowych

Gdyby państwo rządziło się prawem, to ten raport miałby bardzo konkretne konsekwencje - mówił w sobotnich "Faktach po Faktach" Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, odnosząc się do raportu Najwyższej Izby Kontroli w sprawie wyborów kopertowych. 

Prezes NIK Marian Banaś przedstawił w połowie maja wyniki kontroli NIK dotyczącej przygotowań do wyborów kopertowych, które miały się odbyć 10 maja 2020 roku, ale ostatecznie nie zostały przeprowadzone. We wtorek Banaś przekazał, że Izba kieruje do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez premiera Mateusza Morawieckiego, szefa KPRM Michała Dworczyka oraz ministrów Jacka Sasina i Mariusza Kamińskiego.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO >>>

"To jest klasyczny przykład podwójnego państwa"

O kwestię tę w "Faktach po Faktach" pytany był Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. - To jest klasyczny przykład podwójnego państwa. Państwa, które się rządzi z jednej strony prerogatywami i polityką, a z drugiej strony rządzi się prawem – mówił.

- Gdyby państwo rządziło się prawem, to ten raport miałby bardzo konkretne konsekwencje, czyli prokuratura wszczęłaby postępowanie, postawiono zarzuty, wyciągnięto wszystkie możliwe wnioski z raportu, bo tak powinny działać organy państwa w wyniku zawiadomienia ze strony najważniejszego konstytucyjnego organu, który zajmuje się kontrolą państwową – ocenił Bodnar.

NIK kieruje doniesienia do prokuraturyTVN24

Jego zdaniem, "żyjemy coraz bardziej w państwie prerogatyw, gdzie normalne działania prawne zastępowane są przez słowa polityków". - Politycy deklarują co można ścigać, a czego nie można, kiedy prowadzimy postępowania, a kiedy nie, kiedy udajemy, a kiedy traktujemy prawo na poważnie. Obywatel może się w tej sytuacji czuć tylko pogubiony, tym bardziej, że może stać się ofiarą podwójnego państwa, kiedy z przyczyn politycznych jego osoba możne być wykorzystywana do różnych celów – mówił Adam Bodnar.

"Następuje proces przykrywania tego raportu"

Rzecznik Praw Obywatelskich przypomniał, że w wyniku jego skargi Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie we wrześniu ubiegłego roku wydał wyrok "stwierdzający rażące naruszenia prawa przez premiera w związku z wydaniem polecenia organizowania wyborów Poczcie Polskiej, bez wystarczającej podstawy prawnej". – Chodziło o ogólny przepis ustawy covidowej, który został wykorzystany do wydania tego polecenia, podczas gdy wtedy obowiązywało prawo nakazujące, by to Państwowa Komisja Wyborcza organizowała wybory – dodał.

- Wtedy tamten wyrok został zakrzyczany w ten sposób, że jest on nieprawomocny, zostanie złożona skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego. (…) Można powiedzieć, że przez to, że ten wyrok jest nieprawomocny cała debata została przysłonięta – powiedział.

Banaś: NIK składa zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez premiera, szefa KPRM, szefa MAP i szefa MSWiATVN24

- Tym razem mamy inny etap. Prezes Najwyższej Izby Kontroli złożył zawiadomienie i następuje proces przykrywania tego raportu mówieniem, że to rzekomo opozycja odpowiada za torpedowanie wyborów – zwrócił uwagę.

W opinii Adama Bodnara, "obywatel może myśleć tylko tyle, że wszystko co dotyka władzy i co może być krytyczne dla władzy, zostanie przez nią zignorowane, zostanie zlekceważone i władza nie będzie ponosiła odpowiedzialności". - Na tym polega polityczne podporządkowanie prokuratury i powiązania osoby ministra sprawiedliwości i prokuratura generalnego, żeby właśnie takie cele osiągać – ocenił gość TVN24. 

"Do dzisiaj nie mamy uzasadnienia, a jednak zegar tyka"

Adam Bodnar pytany był także o kwestię wyboru swojego następcy. Zgodnie z wyrokiem kierowanego przez Julię Przyłębską Trybunału Konstytucyjnego, przepis ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, który pozwala pełnić obowiązki RPO po upływie kadencji do czasu objęcia stanowiska przez następcę, jest niezgodny z konstytucją. Przepis ma stracić moc obowiązującą po upływie trzech miesięcy od opublikowania wyroku w Dzienniku Ustaw. W tym czasie parlament powinien uchwalić ustawę dotyczącą kadencji RPO - wskazał Trybunał Konstytucyjny.

Kluby PSL, Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, koła Polska 2050 i Polskie Sprawy, a także niektórzy przedstawiciele Porozumienia poparli kandydaturę Marcina Wiącka na to stanowisko. Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło Lidię Staroń, senator niezależną. Najpierw kandydatura na RPO musi być przyjęta przez Sejm, a następnie zaakceptowana przez Senat. Będzie to już piąte podejście do wyboru następcy Adama Bodnara.

W wyborze RPO może zdecydować pierwsza litera nazwiskaTVN24

Dopytywany o to, jak długo może się przeciągać polityczny impas dotyczący wyboru RPO, Bodnar wskazał, że "to oczywiście zależy od sił politycznych, na ile one są gotowe do znalezienia kompromisu w tej trudnej sytuacji i na ile zdają sobie sprawę z tego, że Trybunał Konstytucyjny wyznaczył w tym nieszczęsnym wyroku taki, a nie inny kalendarz prac". - Ten wyrok został ogłoszony 15 kwietnia i do dzisiaj nie mamy uzasadnienia, (…) a jednak zegar tyka i ten termin to jest 15 lipca, żeby zakończyć całą procedurę – ocenił.

Tłumacząc, co stanie się po tym terminie RPO wyjaśnił, że "wtedy nie mam podstawy, żeby dalej wykonywać zadania". - Niestety przepis ustawy o rzeczniku pozwalający mi na wykonywanie zadań do czasu wyboru następcy przestaje obowiązywać. Zakładam, że jeżeli tak miałoby się wydarzyć, to wtedy zadania codzienne, bardziej dotyczące administrowania biurem, będzie wykonywał mój zastępca Stanisław Trociuk – powiedział.

Bodnar o przejęciu Polska Press

Polska Press poinformowała 1 marca, że została zawarta umowa jej kupna przez PKN Orlen. W kwietniu na stronach Rzecznika Praw Obywatelskich pojawiła się informacja, zgodnie z którą Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uwzględnił wniosek RPO o wstrzymanie wykonania decyzji Prezesa UOKiK w sprawie koncentracji. Mimo to, w należących do grupy pismach wymieniani są redaktorzy naczelni.

- W tej sprawie czekamy na ostateczne rozstrzygniecie. Sprawa się toczy przed Sądem Okręgowym, bo tamta decyzja była decyzją tymczasową, czyli na czas postepowania. (…) Moim zdaniem od momentu wydania decyzji o wstrzymaniu nie powinny być dokonywane żadne zmiany. Nie powinna być dokonywana wymiana redaktorów naczelnych w poszczególnych tytułach – ocenił.

Według Bodnara, "znowu w tym przypadku mamy do czynienia z tym zastosowaniem państwa prerogatyw, państwa politycznego".

Autor:ft/b

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24