Konflikt o "Bohaterów UPA". Donald Tusk: Ukraina ma więcej roboty do wykonania

Donald Tusk
Tusk: zwróciłem się do Nawrockiego i Zełenskiego, aby znaleźli lepszy sposób na deeskalację tych emocji
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP
Trudne sąsiedzkie relacje trzeba budować na prawdzie i na próbie zrozumienia wzajemnych intencji. Ukraińcy tego nie zrobili i mamy dzisiaj z tym poważny kłopot - stwierdził Donald Tusk na konferencji prasowej. Jego zdaniem Ukraina powinna "przejąć odpowiedzialność za kryzys" spowodowany nazwaniem jednostki wojskowej imieniem "Bohaterów UPA". Szef rządu był również pytany, czemu prezydent Ukrainy poleciał do Londynu przez Mołdawię, a nie - jak zwykle - przez Rzeszów.

- Prawdę powiedziawszy, zwróciłem się tu bardziej w stronę ukraińską, żeby podjęła potrzebne nam inicjatywy, żeby wykazała się i dobrą wolą, i inwencją - mówił we wtorek Donald Tusk, odnosząc się do apelu, jaki skierował dzień wcześniej do prezydentów Wołodymyra Zełenskiego i Karola Nawrockiego. Zaznaczył, że to decyzja prezydenta Ukrainy doprowadziła do obecnego kryzysu. Według Tuska w tej sytuacji rolą obu prezydentów jest znalezienie rozwiązania.

Pytany, czy jako narzędzie nacisku wchodzi w grę zablokowanie Ukrainie otwarcia klastrów w negocjacjach z UE, Tusk oświadczył, że Polska nie będzie handlować poparciem dla unijnych ambicji Ukrainy, która, aby doszło do akcesji, musi spełnić stosowne kryteria. - Nie będzie żadnej też taryfy ulgowej z naszej strony. Znaczy, Polska będzie wspierała Ukrainę w jej drodze do Europy na warunkach, które będą europejskie i które będą bezpieczne i korzystne dla Polski - podkreślił Tusk.

Tusk o staraniach Ukraińców: niewystarczające

"Ponieważ dyplomacja nie przyniosła żadnych efektów, zwracam się publicznie do Prezydentów Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego o bezpośrednią i szczerą rozmowę" - napisał w poniedziałek w serwisie X premier. Jakie działania dyplomatyczne podjęto? - pytali dziennikarze we wtorek.

Donald Tusk
Donald Tusk
Źródło zdjęcia: PAP/Paweł Supernak

- Podjąłem wysiłki, one przyniosły pewien skutek, aby to strona ukraińska podjęła inicjatywę i przejęła na siebie odpowiedzialność za ten kryzys, a więc także sposoby wyjścia z tego kryzysu - opisał Tusk. Dodał, że to była "poważna perswazja na kilku szczeblach, która na tym etapie przyniosła z jego punktu widzenia pewien skutek" w postaci zrozumienia "ze strony Ukrainy, że to po jej stronie jest piłka i że to Ukraińcy powinni starać się znaleźć dobre rozwiązanie".

- Ja też podjąłem inicjatywę, żeby w bezpośrednim kontakcie z panem prezydentem, starać się przekonać prezydenta Nawrockiego, żeby z polskiej strony nie było eskalacji. Żeby dać przestrzeń Ukraińcom na albo wycofanie się z tej decyzji, albo podjęcie takich inicjatyw, które przynajmniej czynią ją mniej bolesną z naszego punktu widzenia - powiedział Tusk.

Podkreślił, że zależy mu na tym, by także polska opinia publiczna rozumiała, że polska strona nie akceptuje decyzji ukraińskich, które uderzają w polską pamięć i wrażliwość historyczną, ale też, że obecna sytuacja to nie jest "jakaś ustawka", w której chodzi o to, że "kto komu celniej odda, ten jest górą".

Jak zaznaczył, słuchał różnych argumentów strony ukraińskiej. - One nas nie przekonują, ale chciałbym jedną rzecz powiedzieć: nie odnoszę takiego wrażenia (...), aby decyzja prezydenta Zełenskiego o nadaniu imienia tej jednostce wojskowej, żeby jej intencją było uderzenie w Polskę - ocenił premier. Dodał, że zarzuca stronie ukraińskiej "brak wrażliwości i takiego rozumu historycznego". - Zarzucam brak takiej politycznej empatii i racjonalnego myślenia o naszych wspólnych interesach - mówił Tusk.

Podkreślił, że stara się tłumaczyć Ukraińcom, że przede wszystkim w ich interesie jest zbudowanie relacji na prawdzie historycznej i wzajemnym szacunku oraz żeby zrozumieli, że przyszłość nie może paść ofiarą przeszłości.

"Dialog - Wołyń". Zobacz w TVN24+ >>>

- I tutaj Ukraina ma więcej roboty do wykonania, bez dwóch zdań (...). Trudne sąsiedzkie relacje trzeba budować na prawdzie i na próbie zrozumienia wzajemnych intencji. Ukraińcy tego nie zrobili i mamy dzisiaj z tym poważny kłopot. Moje starania polegały na tym, żeby Ukraińcy zrozumieli, że to jest ich rola, żeby ten problem pomóc nam wszystkim rozwiązać, podjęli pewne starania, na razie niewystarczające - powiedział premier.

Tusk stwierdził, że widzi też "moment zastanowienia w Kancelarii Prezydenta”. - To też jest dobry znak - zaznaczył.

Spór o "Bohaterów UPA"

Pod koniec maja prezydent Ukrainy nadał imię "Bohaterów UPA" jednej z jednostek wojskowych swojego kraju, co wywołało w Polsce falę krytyki. Prezydent Karol Nawrocki zaproponował odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. W poniedziałek zwołano posiedzenie Kapituły Orderu Orła Białego, by m.in. zająć się tą propozycją. Kapituła przedstawiła Nawrockiemu swoją opinię w tej sprawie. Szczegóły na razie nie są znane.

W związku z napiętą sytuacją w Warszawie był szef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, który rozmawiał między innymi z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, prezydenckim ministrem Marcinem Przydaczem, szefem BBN Bartoszem Grodeckim oraz wiceszefem MSZ Marcinem Bosackim.

Zełenski nie poleciał z Rzeszowa. Tusk: ja nie będę mu wskazywał

Premier był też pytany, czy jest oficjalne potwierdzenie udziału prezydenta Zełenskiego w konferencji dotyczącej odbudowy Ukrainy, która odbędzie się 25 i 26 czerwca w Gdańsku, a także o to, czemu ostatnio prezydent Ukrainy udał się do Londynu z lotniska w Mołdawii, choć dotychczas samolot Zełenskiego startował w takich przypadkach z Jasionki koło Rzeszowa.

- Prezydent Zełenski korzysta z innych możliwości niż Rzeszów i tyle. Ja nie będę mu wskazywał, którędy i jak ma latać. Rzeszów nie był zamknięty - odpowiedział Tusk, zaznaczając, że pomoc Polski dla Ukrainy to nie tylko pomoc militarna.

Mówiąc z kolei o konferencji w Gdańsku, Tusk zauważył, że prezydent Zełenski jest współgospodarzem tej imprezy. - Więc ja nie czekam tutaj na żadne potwierdzenie. Będziemy - tak sądzę, rzecz zupełnie oczywista - w Gdańsku witać tych, którzy przyjadą: firmy, biznesy. To jest i w interesie Ukrainy, i Polski - powiedział premier. Dodał, że zależy mu, by ta konferencja odbyła się sprawnie, bo rozmowy będą dotyczyły także polskich interesów w procesie odbudowy Ukrainy. - Zobaczymy, jak będzie, ale na razie nie mam żadnych sygnałów, żeby strona ukraińska nie chciała tego uwzględnić w swoich planach - skwitował szef rządu.

OGLĄDAJ: "Zełenski przekroczył wszelkie dopuszczalne czerwone linie"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: PAP
Czytaj także: