Zbigniew Wassermann sugeruje, że służby używają mediów do walki politycznej. "Do mediów wyciekają tajne informacje czy rzekome wyniki audytów.(...) Takie manipulacje są bardzo skuteczne przez fakt, że wykorzystywane są w nich media o wielotysięcznych nakładach, milionowej słuchalności czy oglądalności. Niestety często działa tu zasada: Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą."
W ramach zwalczania ministrów poprzedniego rządu i byłych Szefów służb używa się zręcznej manipulacji poprzez częste wycieki, będące połączeniem 99 proc. kłamstwa i 1 proc. prawdy lub samym kłamstwem
"Moja funkcja była umocowana prawnie"
Wassermann tłumaczy się także z zarzutów, które padają pod jego adresem. "Wśród wielu przecieków pojawił się ostatnio zarzut dotyczący uprawnień, jakie posiadałem pełniąc funkcję ministra - członka Rady Ministrów, koordynatora służb specjalnych. Zarzut absurdalny dotyczący spraw regulowanych w rozporządzeniu kompetencyjnym".
Wassermann tłumaczy, że funkcja koordynatora ds. służb specjalnych była umocowana w rozporządzeniu, które dokładnie określało jego kompetencje. "Mogę jedynie stwierdzić, że w toku mojej pracy często okazywało się, że moje kompetencje są zbyt szczupłe, między innymi dlatego dwukrotnie nowelizowano wspomniane rozporządzenie".
"Nad służbami nie ma realnej kontroli"
Dla służb najwygodniejsza jest sytuacja, w której kontroluje je osobiście premier. Mając wiele innych obowiązków wynikających z funkcji szefa rządu nie jest w stanie robić tego codziennie i skutecznie
Według niego także okrojony skład sejmowej speckomisji, z czym mamy obecnie do czynienia, jest na rękę służbom. "Wtedy służby mają komfort działania, bo nikt realnie ich nie kontroluje".
Źródło: tvn24.pl, PAP, onet.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24