Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.
Prawie połowa młodych osób w Polsce doświadczyła hejtu w internecie - przekazał w programie "#BezKitu" TVN24 prowadzący Radomir Wit, powołując się na raport "Diagnoza Młodzieży 2026". Hejt, czyli agresja słowna, stał się "normalnym elementem funkcjonowania w sieci" - zacytował.
- Niestety tak. I cały czas dyskutujemy o tym, co jest hejtem, co jest konstruktywną krytyką, co jest uszczypliwą uwagą. I ja sama czasami mam trudności, żeby to odróżnić - komentowała Paulina Mikuła, autorka kanału na YouTube o poprawnej polszczyźnie "Mówiąc inaczej". - To, że my publikujemy w sieci, nie znaczy, że prosimy o ten hejt - mówiła.
Paulina Mikuła powiedziała, że ostatnio coraz więcej kobiet otrzymuje negatywne komentarze, żeby obrzydzić im funkcjonowanie w sieci. Przytaknęła na to Katarzyna Kucewicz, znana jako "Psycholog na insta".
- Ta intencja często jest taka, żeby człowiek zniknął, żeby przestał publikować, i nierzadko tak jest, że osoba, która przeczyta negatywny komentarz na swój temat, po prostu się wycofuje - zwróciła uwagę psycholożka. Tłumaczyła, że różne osoby różnie mogą na to zareagować, niektóre - jak wskazała - mogą mieć nawet myśli samobójcze.
Hejt uderza nie tylko w adresata
Fakt, że u niektórych osób hejt wywołuje niską samoocenę, często jest ignorowany przez tych, którzy hejt stosują.
- To niesamowite, jak często my myślimy, że hejt spływa po ludziach, że nam się wydaje, że hejt jest po prostu naszym komentarzem i naszą oceną rzeczywistości, a tak naprawdę jest to przemoc - komentowała Katarzyna Kucewicz.
Psycholożka podkreśliła, że deprecjonujące komentarze pod czyimś adresem są przemocą. Ponadto hejt wpływa negatywnie nawet na osoby postronne, które czytają nienawistne posty i komentarze, nie tylko na ich adresata.
- Na przykład często do mnie trafiają dziewczyny młode, które mówią: "chciałabym iść na basen, ale jak widzę, jak ta znana aktorka jest hejtowana w internecie, bo wyszła w kostiumie, to ja już nie chcę, bo pewnie o mnie będą ludzie myśleli to samo, co piszą o tej aktorce" - tłumaczyła Kucewicz.
Ściganie hejtu w polskim prawie
Obecny w studiu prawnik Marcin Kruszewski, który prowadzi profil "Prawo Marcina" na Instagramie, mówił o tym, jak sprawa hejtu przedstawia się w świetle prawa. - Ja uważam, że my mamy dzisiaj przepisy, tylko prawo troszeczkę odzwierciedla to, jacy są ludzie. Jeżeli dajemy przyzwolenie na pewne zachowania, to też orzecznictwo sądowe podąża za tym głosem społecznym - ocenił.
- Hejt to nie jest sformułowanie języka prawa czy języka prawniczego, ale wiele zachowań hejtera wypełnia realne znamiona czynów zabronionych. Tak jak pomawianie, czyli przestępstwo zniesławienia. Znieważenie, czyli obrażanie innej osoby. Uporczywe nękanie, czyli stalking. To często są przestępstwa popełniane przez hejtera - wymienił prawnik.
Jak przekonywał Kruszewski, to bagatelizowanie tych zachowań prowadzi do tego, że nie są wykorzystywane istniejące paragrafy. - Ja uważam, że od zmiany przepisów często lepsze jest po prostu surowe egzekwowanie tych, które już są - podkreślił.
Kwestia edukacji
Goście "#BezKitu" rozmawiali też o tym, że o znaczeniu i wadze słów młodzi ludzie powinni uczyć się w szkole, w ramach edukacji zdrowotnej. Konrad Skotnicki, chemik i popularyzator nauki znany jako "Doktor z TikToka", ocenił, że gdyby takie lekcje były dobrze prowadzone, to mogłyby nauczyć wielu rzeczy.
- My jednak w tej szkole spędzamy wiele, wiele lat życia. I to jest właściwie według mnie jedyne miejsce, w którym moglibyśmy uwspólnić pewną wiedzę w społeczeństwie. Bo wiadomo, że każdy pochodzi z innego domu, każdy pochodzi z innego miejsca, ma różnych rodziców, którzy uczą różnych rzeczy - mówił Skotnicki.
Zdaniem chemika szkoła daje dużo wiedzy encyklopedycznej, ale "pomijane są rzeczy, które sprawiłyby, że wszystkim nam by się żyło dużo lepiej na tym świecie".