Zatrzymani mieli być rozbierani do naga. Szef policji: te działania wynikają jasno i czytelnie z ustawy

TVN24 | Polska

Autor:
asty, js/pm
Źródło:
PAP
KGP: to czynność, którą wykonuje się do każdej osoby zatrzymanejTVN24
wideo 2/6
TVN24KGP: to czynność, którą wykonuje się do każdej osoby zatrzymanej

Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk odpowiadając w Senacie na pytania w związku z protestem w Warszawie w sprawie aresztowania Margot apelował o szacunek dla mundurowych. Senatorowie pytali z kolei między innymi o domniemane zatrzymywanie przypadkowych osób.

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w Senacie udzielał w środę informacji na temat działań i zatrzymań dokonywanych przez policję podczas protestu, który odbył się na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie w piątek wieczorem. Zajście wywołała decyzja sądu o tymczasowym areszcie dla aktywistki LGBT Margot.

Głos w Senacie zabrał również Komendant Główny Policji. Gen. insp. Jarosław Szymczyk podczas obrad podkreślił, że wobec łamania prawa nie ma znaczenia kto, jaką flagę nosi, jaki trzyma szalik czy jaką ma legitymację. Jak przyznał, po 7 sierpnia od policjantów słyszy słowa: "Panie komendancie, co jeszcze musimy znieść? Co jeszcze musimy wytrzymać, skoro się nas szarpie, skoro się nas wyzywa, skoro się na nas pluje?".

- Szanowni państwo, szanujmy tych ludzi. Szanujmy tych ludzi, bo oni 7 sierpnia też dbali o bezpieczeństwo, wykonywali swoje zadania po to, żeby również chronić tych, którzy Krakowskim Przedmieściem wtedy spacerowali - mówił o policjantach.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

"Szanujmy tych ludzi, bo oni 7 sierpnia też dbali o bezpieczeństwo"TVN24

Wśród pytań senatorów wiele dotyczyło osób zatrzymanych po zajściu. Senatorowie powoływali się na ustalenia Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (KMPT), z których wynikało między innymi, że wśród zatrzymanych znalazły się przypadkowe osoby, nieuczestniczące w zgromadzeniu.

Komendant Główny Policji podkreślił, że chciałby się zapoznać z pełną treścią sprawozdania KMPT. - Wręcz z utęsknieniem czekam na to aż biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zechce przesłać ten dokument do mnie, abym mógł go przeczytać, bo póki co zapoznaję się tylko fragmentarycznie poprzez media. Myślę, że jest to mało profesjonalne - zaznaczył szef policji.

CZYTAJ TAKŻE: "Prowadzony obecnie dyskurs, dotyczący transpłciowości, zamyka się w obleśnych pytaniach" >>>

Gen. insp. Jarosław Szymczyk: chciałbym poznać pełną treść raportu Krajowego Mechanizmu Prewencji TorturTVN24

"To czynność, którą wykonuje się do każdej osoby zatrzymanej"

Głos zabrał także senator Marcin Bosacki, który wyrażał wątpliwości między innymi co do sposobu przeprowadzania kontroli osobistej. Jak mówił, część zatrzymanych miała zostać poddana tej procedurze poprzez rozebranie się do naga.

- To wynika jasno i czytelnie z ustawy o policji, konkretnie z artykułu 15d. On jest dość mocno rozbudowany, ale patrząc z punktu widzenia pragmatycznego: my miewamy sporo prób samobójczych w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych. Stąd też tak ważne jest każdorazowo bardzo wnikliwe przeszukanie osoby, czy nie posiada ona jakiegokolwiek przedmiotu, który mógłby posłużyć do próby samobójczej - odpowiedział Komendant Główny Policji.

- Jeżeli funkcjonariusz pełniący służbę w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych, nie przeszukałby osoby i nie ujawniłby przedmiotu, którym później ta osoba mogłaby dokonać samookaleczenia, z automatu naraża się na odpowiedzialność karną z artykułu 231 Kodeksu karnego - zwrócił uwagę Szymczyk. - Jest to absolutnie obligatoryjna czynność, którą wykonuje się do każdej osoby zatrzymanej - dodał.

Głos w Senacie zabrał także zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk. Przed jego wystąpieniem wiceszef MSWiA Maciej Wąsik i Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk wyszli z sali obrad. - Miałem nadzieję, że pan minister jeszcze posłucha, dlatego starałem się skracać - zwrócił uwagę wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

Wiceszef MSWiA i szef policji wychodzą przed wystąpieniem zastępcy RPO w SenacieTVN24

Decyzja sądu o tymczasowym, dwumiesięcznym areszcie dla Margot, która wywołała protesty, zapadła w piątek w związku z zarzutami o czyn chuligański, polegający na udziale w zbiegowisku, zaatakowaniu działacza fundacji pro-life oraz niszczeniu należącej do fundacji furgonetki z homofobicznymi hasłami. Chodzi o zdarzenia z 27 czerwca tego roku. Taki czyn zagrożony jest karą do pięciu lat pozbawienia wolności.

W połowie lipca zgodnie z decyzją sądu pierwszej instancji wobec Margot zastosowano policyjny dozór i poręczenie w kwocie 7 tys. zł. Tymczasowego aresztowania domagała się prokuratura i to po jej zażaleniu sąd drugiej instancji zastosował areszt.

Autor:asty, js/pm

Źródło: PAP