"Biegli stwierdzili, że to jest nawoływanie do nienawiści". Prokuratura umarza śledztwo

TVN24 | Polska

Źródło:
TVN24
Umorzone śledztwo w sprawie MiędlaraTVN24
wideo 2/4
TVN24Umorzone śledztwo w sprawie Międlara

Kolejne śledztwo w sprawie Jacka Międlara umorzone i po raz kolejny prokuratura nie dopatrzyła się mowy nienawiści w słowach wykrzykiwanych na marszu narodowców dwa lata temu. Padły między innymi takie hasła, jak "precz z żydowską okupacją". Śledczy widzą wzmocnienie postaw patriotycznych i chyba tylko oni, bo władze Wrocławia i politycy opozycji – hańbę i szerzenie patologii. Materiał magazynu "Polska i Świat".

- Boją się prawdy o żydokomunistach, boją się prawdy o żydowskich katach – mówił były ksiądz Jacek Międlar do uczestników marszu narodowców sprzed dwóch lat. - Byłem tam na miejscu, byłem incognito wśród tłumu. Atmosfera tego marszu była niezwykle agresywna – opisuje Konrad Dulkowski z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

"Biegli stwierdzili, że to jest nawoływanie do nienawiści"

Doniesienie do prokuratury w sprawie między innymi Jacka Międlara, jako jednego z organizatorów marszu, złożył wrocławski ratusz. Chodzi o posługiwanie się mową nienawiści, w szczególności wobec przedstawicieli diaspory żydowskiej. - Biegli stwierdzili, że to jest nawoływanie do nienawiści, że to jest propagowanie ustroju faszystowskiego – mówi doradca społeczny prezydenta Wrocławia Bartłomiej Ciążyński.

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO

Wrocławska prokuratura uznała jednak, że jest inaczej. Postępowanie w sprawie Jacka Międlara na początku kwietnia zostało umorzone. "(...) Użycie sformułowania 'niewdzięczny Żyd' oraz 'kat' dla oceny postawy konkretnej osoby narodowości żydowskiej z przytoczeniem uzasadnienia tej oceny stanowi wyraz dozwolonej prawem krytyki (...)" – uzasadnia prokuratura postanowienie o umorzeniu śledztwa. - Nie wiem, jaki szpagat intelektualny trzeba zrobić, żeby uznać, że nie doszło tam do naruszenia przepisów Kodeksu karnego – stwierdza Krzysztof Śmiszek z Lewicy.

"Nie pierwszy raz antysemityzm, mowa nienawiści znajduje wręcz uznanie"

Śledczy stwierdzili, że w wypowiedziach Jacka Międlara "brakuje sformułowań intencjonalnych, zawierających negatywną ocenę tych osób, pozbawioną możliwości jej zweryfikowania w oparciu o obiektywne argumenty i kryteria, sformułowań ukierunkowanych na wzbudzenie uczucia silnej niechęci, złości, braku akceptacji, wręcz wrogości do tej grupy narodowościowej". - To, że prokuratura chroni takie osoby i taką narrację, pokazuje bardzo głęboką patologię – ocenia przewodniczący Nowoczesnej Adam Szłapka.

Zdaniem prokuratury oceniane sformułowania zostały zawarte w szerszej wypowiedzi Jacka Międlara, która po pierwsze została w przeważającym zakresie poświęcona życiorysom Żołnierzy Wyklętych, po drugie były ksiądz przedstawił postawy dwóch grup społecznych i po trzecie przytoczył konkretne fakty historyczne oraz dane osób odpowiedzialnych za ich śmierć. "W ogólnym odbiorze wypowiedź Jacka Międlara (...) miała na celu wzmocnienie postaw patriotycznych" – napisano w uzasadnieniu prokuratury.

- Tam nie ma żadnego patriotyzmu. Tam jest przede wszystkim nienawiść, pogarda, szczucie. I przede wszystkim łamanie prawa – podkreśla Śmiszek. Politycy obozu rządzącego decyzji prokuratury komentować nie chcieli. - Ziobro i spółka wspierają te skrajne ruchy poprzez umarzanie tego typu spraw. To nie jest pierwszy raz, kiedy antysemityzm, mowa nienawiści znajduje wręcz uznanie w oczach prokuratury kierowanej przez pana Ziobrę – uważa Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej.

"Możemy pójść do sądu z własnym aktem oskarżenia"

To też nie pierwszy raz, kiedy prokuratura umarza postępowanie w sprawie Jacka Międlara i podejrzenia o nawoływanie do nienawiści. Podobnie było w listopadzie 2019 roku, wrześniu ubiegłego roku czy w styczniu tego roku. - To było kilkanaście spraw prowadzonych przeciwko niemu, część z nich nadal jest prowadzona. Ja w tej chwili patrzę na gruby segregator z jego nazwiskiem na okładce – zwraca uwagę Konrad Dulkowski.

Postanowienie o umorzeniu jest nieprawomocne. Miasto już zapowiedziało odwołanie od tej decyzji. - Jeżeli prokuratura po raz kolejny umorzy to postępowanie, to my wtedy możemy pójść do sądu bezpośrednio z własnym aktem oskarżenia, co na pewno zrobimy – zapowiada Bartłomiej Ciążyński.

Barbara Sobska

Źródło: TVN24