Pożar w Poznaniu. "Klatka była tak zadymiona, że wyskakiwaliśmy oknem"

28 0602 LVU lvu_poznan_19700101_000056-1
Pożar w kamienicy przy poznańskiej ulicy Akacjowej
Źródło: TVN24

W kamienicy na poznańskim Dębcu wybuchł w nocy pożar. Ewakuowano 20 osób. Część mieszkańców opuściła budynek jeszcze przed przybyciem strażaków. Trzy osoby, w tym dwoje dzieci, trafiły do szpitala. Ośmioletnia dziewczynka nie przeżyła.

Ogień pojawił się w jednym z parterowych mieszkań przy ulicy Akacjowej w Poznaniu przed godziną 3. Młodszy kapitan Krzysztof Gindera z tamtejszej straży pożarnej relacjonował, że zgłoszenie w sprawie pożaru w kamienicy wpłynęło do strażaków w nocy. - W chwili przybycia straży na miejsce mieszkanie było objęte płomieniami - powiedział.

Poinformował, że 12 mieszkańców ewakuowało się samodzielnie. Strażacy potem pomogli wydostać się jeszcze ośmiu osobom.

Nie żyje ośmiolatka

- Mama mnie obudziła w nocy, że się pali. Wybiegliśmy, ale już klatka była tak zadymiona, że wyskakiwaliśmy oknem - opowiadał jeden z mieszkańców kamienicy. Według jego relacji straż pożarna przyjechała szybko, a akcja gaszenia przebiegła sprawnie.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO >>>

Trzy osoby wymagały hospitalizacji. Wśród nich było dwoje dzieci. Ośmioletnia dziewczynka nie przeżyła, zmarła w szpitalu na skutek odniesionych w pożarze obrażeń. W szpitalu przebywa 13-latka, której stan medycy określają jako dobry.

Strażacy przed kamienicą przy ulicy Akacjowej
Strażacy przed kamienicą przy ulicy Akacjowej
Źródło: TVN24

Pomoc dla poszkodowanych

Gindera przekazał, że prawdopodobnie większość mieszkańców będzie mogła wrócić do swoich mieszkań.

Jak informuje Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie, poszkodowani mieszkańcy przebywają aktualnie u swoich bliskich. - Wyjątek stanowiła jedna z poszkodowanych rodzin, która trafiła do ośrodka w Chybach, ale i ona została już przewieziona z Chyb do bliskich, którzy mieszkają w Swarzędzu. Po przeprowadzeniu z nimi zdalnego wywiadu, gdy pracownik MOPR będzie wiedział jakie są jej potrzeby, zostanie im jak najszybciej udzielona pomoc - informuje Bogna Kisiel, rzecznik prasowa poznańskiego MOPR-u.

Poszkodowanym przysługuje zasiłek celowy z tytułu zdarzenia losowego. - Pieniądze na żywność czy odzież jesteśmy w stanie przelać na konto jeszcze dzisiaj – mówi Teresa Matysiak, kierownik wildeckiej filii Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Poznaniu. MOPR zapewnia poszkodowanym również pomoc psychologiczną. - Jej udzielenie zależy od zgody zainteresowanych - tłumaczy Matysiak.

Policja: mogło dojść do awarii systemu ogrzewania

Na miejscu pracowało dziewięć zastępów straży pożarnej.

Trwa ustalanie okoliczności zdarzenia. - Do tej pory nie jest pewne, co mogło być przyczyną tego pożaru. Określi to biegły z dziedziny pożarnictwa. Bierzemy pod uwagę, że mogło dojść do awarii systemu ogrzewania - mówi Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji.

Śledztwo w sprawie sprowadzenia pożaru wszczęła w czwartek prokuratura. Jak powiedział rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak, wszczęte zostało śledztwo w sprawie sprowadzenia pożaru, który zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach i którego skutkiem jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób. Za taki czyn grozi do 12 lat więzienia. - Na miejscu zdarzenia jest prokurator i biegły. W przyszłym tygodniu przeprowadzona zostanie sekcja zwłok dziecka - poinformował Wawrzyniak.

Czytaj także: