Posłowie KO wystąpili do Ziobry o dokumentację w sprawie Funduszu Sprawiedliwości

TVN24 | Polska

Autor:
js/kab
Źródło:
PAP
Posłowie KO wystąpili do Ziobry o dokumentację w sprawie Funduszu SprawiedliwościTVN24
wideo 2/3
TVN24Posłowie KO wystąpili do Ziobry o dokumentację w sprawie Funduszu Sprawiedliwości

Kamila Gasiuk-Pihowicz oraz Arkadiusz Myrcha poinformowali we wtorek, że wystąpili w trybie kontroli poselskiej do ministra sprawiedliwości o pełne udostępnienie dokumentacji związanej z wydatkami Funduszu Sprawiedliwości z ostatnich pięciu lat. - Te pieniądze nie trafiają do osób, do których powinny trafiać - mówił Myrcha.

Jak podała w zeszłym tygodniu "Rzeczpospolita", pod koniec swojej kadencji prezydent Andrzej Duda dokonał kilku ułaskawień, w tym mężczyzny skazanego za przestępstwo seksualne wobec małoletniej córki. Jak wyjaśnił sam prezydent oraz później wiceszef jego kancelarii Paweł Mucha, akt łaski dotyczył skrócenia zakazu zbliżania do osób pokrzywdzonych, o co wystąpiły one same, a mężczyzna karę więzienia już odbył. Z zeznań córki mężczyzny i jej matki, konkubiny ułaskawionego, do których dotarła Polska Agencja Prasowa, wynika, że obie świadomie pozwoliły mężczyźnie, by z nimi zamieszkał, choć obowiązywał go nadal sądowy zakaz kontaktów. Kobiety wskazały, że ich sytuacja finansowa była zła. Gdy mężczyzna wyszedł z więzienia, poprosiły go o pomoc.

Myrcha: jak to możliwe, że ofiara zostaje pozostawiona sama sobie?

Poseł Koalicji Obywatelskiej Arkadiusz Myrcha podczas konferencji prasowej przed gmachem Ministerstwa Sprawiedliwości podkreślił, że występuje "w imieniu milionów Polaków, którzy zadają sobie codziennie pytanie, jak to możliwe, że w Polsce, w wielkim kraju europejskim, w XXI wieku, ofiara pedofila zostaje pozostawiona sama sobie i musi występować do prezydenta kraju o ułaskawienie oprawcy z przyczyn ekonomicznych".

Poseł zwrócił uwagę na funkcjonowanie Funduszu Sprawiedliwości, którego zadaniem jest pomoc ofiarom przestępstw. Jak zauważył, "bez względu na to, jaka ekipa rządziła przez blisko 20 lat, Fundusz Sprawiedliwości był w całości przeznaczany na pomoc ofiarom przestępstw i osobom, które wymagały pomocy po zakończonym wyroku".

Jak dodał, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro traktował pieniądze z Funduszu "jak prywatne". Mówił, że NIK wielokrotnie stwierdzała, iż "pieniądze w tym oto resorcie wydawane są w sposób nienależyty, wydawane są w sposób niecelowy". - Te pieniądze nie trafiają do osób, do których powinny trafiać - podkreślił Myrcha.

CZYTAJ: Fundusz Sprawiedliwości: na co wydawane są setki milionów złotych

"Minister Ziobro nie jest jego wszechwładnym dysponentem"

Poseł KO poinformował, że dysponuje korespondencją kierowaną przez ministra Ziobrę do ówczesnej minister finansów Teresy Czerwińskiej. Jak mówił, z treści tego pisma wynika, że ona także "nie chciała się zgodzić na tego typu wydatki, wskazując, że one są po prostu niecelowe".

- Fundusz Sprawiedliwości to nie jest drugi budżet państwa, a minister Ziobro nie jest jego wszechwładnym dysponentem. Ten Fundusz, te blisko pół miliarda złotych dedykowane są konkretnie dla ofiar pokrzywdzonych przez przestępców - podkreślił Myrcha. Ocenił, że nie można "robić polityki, finansować wsparcia instytucji na terenie swojego okręgu, jak czyni to minister Ziobro, z pokrzywdzeniem najsłabszych osób".

- Jak słyszymy jeszcze z wypowiedzi pana ministra sprawiedliwości, że ułaskawienie pedofila przez pana prezydenta jest czynem szlachetnym, to wydaje się, że ktoś stracił rozum na końcówce kampanii wyborczej - ocenił poseł KO.

"Musimy rozliczyć pana ministra"

Myrcha powiedział, że razem z posłanką Kamilą Gasiuk-Pihowicz występują w trybie kontroli poselskiej do ministra sprawiedliwości "o pełne udostępnienie dokumentacji związanej z wydatkowaniem Funduszu Sprawiedliwości z ostatnich pięciu lat". - Składamy dokumenty, żeby przeanalizować rok po roku wydatki, każdą złotówkę wydaną na każdą organizację, na każde podmioty związane czy to z Solidarną Polska, czy z działaczami PiS - zapowiedział.

- My musimy dzisiaj w imieniu Polaków rozliczyć pana ministra za to, że w sposób nienależyty, że w sposób niezgodny z przepisami, ale przede wszystkim z elementarnym poczuciem moralności, wydatkowane jest w tym budynku dziesiątki milionów złotych - podkreślił Myrcha przed Ministerstwem Sprawiedliwości.

- To jest coś, czego nikt z nas nie jest w stanie zrozumieć i wytłumaczyć: dlaczego ofiara wielokrotnie gwałcona przez oprawcę, jak wynika z dostępnych informacji, nie tylko mieszka z nim pod jednym dachem, ale także popiera ułaskawienie dla niego? I jak się szybko okazało, jak podawali dziennikarze, ofiary pedofila znajdowały się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. To, zdaniem dziennikarzy, mogło być przyczyną poparcia przez nie ułaskawienia - mówiła Gasiuk-Pihowicz.

"Dlaczego ofiary nie otrzymały pomocy ze strony państwa?"

Jak zauważyła, ofiara pedofila "dziewczynka, teraz kobieta musiała rzucić naukę i pójść do pracy fizycznej, że wraz z matką nie miały pieniędzy na opłacenie czynszu, a naprawę termy na ciepłą wodę sfinansował oprawca". Dodała, że "tym ofiarom groziła eksmisja". - Tu pojawia się pytanie: dlaczego ofiary tego obrzydliwego przestępstwa nie otrzymały pomocy ze strony państwa? Dlaczego nie trafiły do nich pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości - pytała posłanka KO.

- Czy to nie jest właśnie dlatego, że kiedy PiS doszedł do władzy, to zmienił dwie rzeczy. Po pierwsze cele Funduszu tak, że zamiast na pomoc ofiarom przestępstw, zaczęły być używane między innymi do finansowania działań instytucji publicznych. Jak PiS doszedł do władzy, zmienił także sposób rozdysponowywania tych środków - podkreśliła Gasiuk-Pihowicz. Jak zauważyła, od tej pory "mogą być rozdysponowywane bez konkursu"

- Czy to właśnie nie dlatego 25 milionów złotych z Funduszu miało iść na zakup między innymi programu do inwigilacji Pegasus? Czy to nie dlatego z Funduszu, który miał pomagać ofiarom przestępstw, który mógł wesprzeć tę ofiarę pedofilii - aż 100 milionów złotych zostało wydanych na zakup sprzętu dla Ochotniczych Straży Pożarnych? Czy to nie dlatego te pieniądze nie trafiają do ofiar przestępstw, że były rozdysponowywane przez organizacje, które nie mają w tym zakresie żadnego doświadczenia? - pytała Gasiuk-Pihowicz.

"W normalnym kraju prawdziwy prezydent najpierw przeprosiłby"

Zwróciła uwagę, że Najwyższa Izba Kontroli w 2018 r. skontrolowała działalność Funduszu Sprawiedliwości. - I co się okazało? Że tylko znikoma część środków z 400 milionów złotych, przeznaczonych na ten Fundusz, trafia do ofiar przestępstw - podkreśliła posłanka.

- Gdyby Fundusz Sprawiedliwości działał dobrze, gdyby spełniał swoje funkcje, to ofiara pedofilii dostałaby wsparcie i nie musiałaby mieszkać pod jednym dachem ze sprawcą - powiedziała. - W normalnym kraju prawdziwy prezydent najpierw przeprosiłby za tak niewytłumaczalną decyzję, jak ułaskawienie pedofila, za tak skandaliczny błąd, a potem po prostu ustąpiłby z urzędu - oceniła Gasiuk-Pihowicz.

W ubiegły piątek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oświadczył, że fundusz sprawiedliwości niesie pomoc "potrzebną w wielu miejscach" kraju. Poinformował, że 300 tysięcy złotych z funduszu otrzymał Ośrodek Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych w Tomaszowie Mazowieckim (woj. łódzkie). Zapowiedział wsparcie "szeregu szpitali województwa łódzkiego w ramach przeciwdziałania sytuacji pandemicznej". Przypomniał, że środki funduszu wspomagają ochotnicze straże pożarne.

Autor:js/kab

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24