Latał 127 razy w ciągu roku. Poseł: wstaję o drugiej w nocy, w domu jestem o północy

Bartosz Romowicz
Bartosz Romowicz tłumaczy swoje częste loty na koszt podatnika
Źródło: #BezKitu TVN24
Goście programu "#BezKitu" w TVN24 mówili o języku parlamentarzystów oraz o poselskich lotach samolotami na koszt podatników. Poseł Polski 2050 Bartosz Romowicz tłumaczył, dlaczego w ubiegłym roku odbył 127 lotów za ponad 100 tysięcy złotych.

W programie "#BezKitu" TVN24 posłanka KO Dorota Łoboda zapewniła, że nie używa w Sejmie i poza nim takiego języka jak jej partyjny kolega. Artur Łącki, bo o nim mowa, w czwartek z mównicy sejmowej powiedział: "przedsiębiorca, wracając do domu o godzinie 17, nie siada z rodziną i nie rozmawia, tylko siada, k***a, do faktur". - Natomiast też wrzucę swój kamyczek do ogródka mediów, że państwo, pokazując to, opowiadając o tym, nagłaśniają cały ten temat - powiedziała posłanka Łoboda.

Prowadzący program Radomir Wit zastrzegł, że nagłaśnia tę sprawę, bo jego zdaniem nie wolno używać takiego wulgarnego języka publicznie. - Tak, ale poszło w świat. I to, co powiedział poseł Łącki... Gdyby to samo powiedział bez tego słowa, to do tych wszystkich przedsiębiorców, do których on chciał dotrzeć, być może ta informacja by nie dotarła - mówiła posłanka KO.

Dorota Łoboda o wulgaryzmach w Sejmie: wrzucę swój kamyczek do ogródka mediów
Źródło: #BezKitu TVN24

127 lotów w roku. Samolot najlepszy

W programie został też poruszony wątek częstych przelotów samolotem na koszt podatnika. Poseł Polski 2050 Bartosz Romowicz - jak ustalił Radomir Wit - odbył w samym 2025 roku 127 lotów za ponad 112 tysięcy złotych. Posiedzenia Sejmu są co około dwa tygodnie. Skąd zatem tyle lotów?

- Też tak się zdarza, że posłowie poza tygodniem parlamentarnym przylatują czy przyjeżdżają do Warszawy po to, żeby załatwiać sprawy w ministerstwach - tłumaczył Bartosz Romowicz.

Poseł Polski 2050 opisał swój dzień pracy, kiedy nie ma posiedzenia Sejmu.

- Wstaję o drugiej w nocy i wsiadam do samochodu. Jadę dwie i pół godziny na lotnisko, lecę do Warszawy, jestem około godziny 7.30 w Warszawie. Od godziny 8 do godziny 20 umawiam spotkania w różnych ministerstwach, w mediach i o godzinie 21 jadę na lotnisko. Jadę do domu. O północy jestem w Rzeszowie - powiedział Bartosz Romowicz.

Gość programu dodał, że wynajmował także samochód za publiczne pieniądze, ale w styczniu zrezygnował z tego. Przekonywał, że samolot "to jest najszybszy i najbardziej skuteczny środek komunikacji" w jego przypadku - ze względu na to, że mieszka na Podkarpaciu.

OGLĄDAJ: Język (nie)parlamentarny. "Niektóre rzeczy należy po prostu przemilczeć"
pc

Język (nie)parlamentarny. "Niektóre rzeczy należy po prostu przemilczeć"

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: