Pół roku temu 6 sierpnia 2025 roku Karol Nawrocki został zaprzysiężony na prezydenta. "Głęboko wierzę, iż moja prezydentura przywróci wiarę w składane obietnice" - mówił w pierwszym orędziu. Dlatego zarówno po pierwszych stu dniach urzędowania, jak i teraz z okazji półrocza prezydentury pojawiają się pytania o realizację obietnic, które Karol Nawrocki składał podczas kampanii wyborczej.
A tych deklaracji było w sumie - jak przeanalizowała redakcja Konkret24 - ponad 70. Jednak podczas inauguracyjnego orędzia pół roku temu Nawrocki przypomniał głównie swoje postulaty z Planu 21. Niektóre miały być spełnione nawet w konkretnym i szybkim terminie. Dlatego przyjrzeliśmy się właśnie realizacji Planu 21. Pytają o to nie tylko dziennikarze, ale też wyborcy. Gdy szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki był gościem rozmowy w Radiu Zet 27 stycznia, jeden ze słuchaczy w przesłanym do niego pytaniu napisał: "Czekamy na zrealizowanie obietnic z kampanii pana prezydenta", zauważając, że "aktualny wynik to zrealizowanych zero na 21 pytań". I zapytał: "Czy już tak zostanie?". Bogucki ripostował, że taka teza jest "nieprawdziwa" - a dopytany zapewnił, że prezydent "robi wszystko, by te kwestie zrealizować".
Ale w dalszej części wywiadu szef kancelarii prezydenta skarżył się, że to marszałek Sejmu torpeduje projekty prezydenta, że w Sejmie "jest jakaś duża obawa, żeby projekty prezydenckie głosować", a rząd "jest nieżyczliwy". Taka jest bowiem narracja obozu prezydenckiego: Nawrocki nie może zrealizować obietnic, bo blokuje je rząd lub parlament. Na stronie kancelarii prezydenta jest nawet licznik "sejmowej zamrażarki", na którym odlicza się, od ilu dni Sejm proceduje prezydenckie projekty ustaw.
Jednak te tłumaczenia to czysty polityczny zabieg mający sugerować, kto jest rzekomo "winny" niespełniania obietnic - bo przecież Karol Nawrocki, startując na urząd prezydenta i ogłaszając swoje obietnice, wiedział, kto ma w tej kadencji większość parlamentarną i kto rządzi. Wiedział więc, że w razie zwycięstwa w wyborach będzie zdany na polityczną kohabitację. A mimo to składał obietnice, których realizacja wychodzi poza kompetencje prezydenta bądź wymaga ścisłej współpracy z rządem. Nawrocki zdawał sobie sprawę również z tego, że każdy projekt ustawy musi przejść ścieżkę legislacyjną w Sejmie i Senacie, podczas której mogą być wprowadzane zmiany albo projekt może przepaść w głosowaniu.
Nie zważając na te fakty, Nawrocki podawał nawet konkretne daty realizacji niektórych obietnic. Zapowiedział między innymi, że prąd będzie tańszy o 33 procent już po 100 dniach jego kadencji - a nie, jak potem tłumaczył obóz prezydencki, że w takim okresie prześle po prostu do Sejmu projekt ustawy. Już pierwszego dnia urzędowania Nawrocki miał natomiast złożyć do Sejmu siedem projektów ustaw - to też się nie wydarzyło. Po pół roku sprawdzamy więc, co Karol Nawrocki zrealizował ze swojego słynnego Planu 21.