Poniedziałkowa akcja pod Pałacem Prezydenckim pokazała, że internetowy elektorat ma realny wpływ na rzeczywistość. We wtorek 9 sierpnia na Facebooku było 2,9 miliona polskich kont. Po Akcji Krzyż i medialnych nagłówkach w rodzaju „Z Facebooka do realu przed Pałac Prezydencki”. „Skrzyknęli się na (...), by zaprotestować przeciwko symbolom religijnym”, ich liczba wzrosła do 3,1 mln. A im więcej o protestach mówiono, tym więcej osób chciało się dowiedzieć, czym jest ten osławiony Facebook, więc zakładało na nim konto i przychodziło na Krakowskie Przedmieście.
22-letni Dominik Taras "Rambo", który zorganizował akcję „Krzyż”, nie spodziewał się aż takiego odzewu. Na manifestację miały przyjść co najwyżej setki, zjawiły się tysiące w większości młodych ludzi.
Polityczny
500 mln użytkowników, jakich ma na całym świecie portal, daje mu siłę, która pozwala nie tylko wykreować nowe produkty czy zjawiska, ale także inicjować zmiany polityczne. To na Facebooku w 2008 roku powstał Ruch Młodych 6 Kwietnia w Egipcie, który zorganizował ogólnokrajowy manifest wsparcia strajkujących pracowników. Zgodnie z nawoływaniami z portalu 70 tysięcy osób ubrało się na czarno i nie poszło do pracy.
Podobnie za pomocą portalu pierwsze w ciągu ostatnich 10 lat protesty zorganizowali pakistańscy studenci w Islamabadzie. To wreszcie – jak twierdzą analitycy – częściowo dzięki poparciu, jakie zdobył w tym portalu Barack Obama został w 2008 roku prezydentem Stanów Zjednoczonych. Siłę Facebooka odczuł także koncern BP, którego użytkownicy Facebooka bojkotują po wycieku ropy do Zatoki Meksykańskiej.
Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"