E-DiLO wchodzi w życie. Ale z uzyskaniem szybkiej ścieżki w onkologii wciąż są problemy

szpital pacjent lozko kroplowka chory shutterstock_589302497
"Oprócz tego, że potrzeba kadry, to potrzeba też zmian systemowych"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Cyfrowa wersja karty szybkiej diagnostyki i leczenia onkologicznego (eDiLO) wchodzi w życie 11 sierpnia. Ma usprawnić monitorowanie ścieżki pacjenta, koordynację leczenia i przepływ informacji pomiędzy placówkami. Wciąż jednak pacjenci z podejrzeniem nowotworu złośliwego miewają problem z uzyskaniem tego dokumentu.

Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO) to dokument, który ułatwia szybkie i skoordynowane diagnozowanie oraz leczenie nowotworów. Tak zwaną zieloną kartę może wystawić lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, jeśli podejrzewa nowotwór, lekarz specjalista (np. chirurg, onkolog, neurolog, ginekolog), gdy zauważy niepokojące objawy albo szpital, jeśli nowotwór wykryto w trakcie hospitalizacji.

Wdrożenie cyfrowej wersji DiLO ma na celu usprawnienie przepływu informacji i wyeliminowanie konieczności noszenia dokumentacji papierowej. - Ona pokaże całą ścieżkę chorego. Dziś często nie wiemy, co się z nim dzieje pomiędzy jednym a drugim gabinetem - podkreślali eksperci, gdy informowaliśmy o planach resortu zdrowia w lutym br.

- Po wprowadzeniu karty e-DiLO Krajowa Sieć Onkologiczna będzie modelowym systemem, przynajmniej w tej części Europy - mówił wtedy w rozmowie z tvn24.pl prof. Piotr Rutkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

Od 1 października dostęp dla wszystkich placówek

Jak wyjaśniło MZ, aplikacja eDiLO zostanie udostępniona podmiotom w dwóch terminach. Od 11 sierpnia do 30 września 2026 r. dostęp do aplikacji uzyskają Specjalistyczne Ośrodki Leczenia Onkologicznego (SOLO) III, które pełnią także funkcję Wojewódzkich Ośrodków Monitorujących (WOM). To wiodące instytuty onkologiczne i wysokospecjalistyczne szpitale akademickie, które realizują najbardziej skomplikowane, kompleksowe leczenie i mają one najwyższy, trzeci poziom referencyjny w Krajowej Sieci Onkologicznej (KSO).

Z kolei od 1 października 2026 r. dostęp otrzymają wszystkie pozostałe podmioty zakwalifikowane do Krajowej Sieci Onkologicznej (KSO) jako SOLO I, II lub III, Ośrodki Kooperacyjne oraz inne podmioty uprawnione do wystawiania karty u pacjenta, w tym lekarz POZ czy lekarz realizujący programy zdrowotne. Ministerstwo przypomniało, że placówki, które nie zakończyły pełnej integracji karty e-DiLO z wewnętrznymi systemami szpitalnymi (HIS), mogą wystawiać karty na dotychczasowych zasadach, tj. w aplikacji AP-DILO, udostępnionej przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Dotychczas dane były często rozproszone pomiędzy różnymi aplikacjami i tradycyjnymi dokumentami. Zastąpienie dotychczasowych rozwiązań cyfrową aplikacją e-DiLO umożliwi pacjentom stały dostęp do informacji na temat leczenia. Od 1 stycznia 2027 roku karta DiLO będzie funkcjonować wyłącznie w postaci elektronicznej.

Pacjenci nie wiedzą, że o kartę DiLO trzeba się upominać

Wdrożenie karty e-DiLO to ważny krok. Wciąż jednak są problemy z wystawianiem tego dokumentu w tradycyjnej formie.

Swoim doświadczeniem podzieliła się z nami 78-letni pani Krystyna z Legionowa, której zlecono diagnostykę w kierunku nowotworu złośliwego bez karty DiLO. Kobieta zaobserwowała niepokojącą zmianę na głowie, ale dopiero po kilku miesiącach pokazała ją chirurgowi (podczas wizyty z innego powodu). Ten doradził jak najszybszą konsultację u dermatologa. 28 lipca br. dermatolożka powiedziała, że zmiana wygląda na nowotworową. "Wskazana pilna biopsja chirurgiczna do badania histopatologicznego w kierunku BCC/SCC/inne guzy skóry" - napisała w zaleceniach i wystawiła skierowanie do poradni specjalistycznej w trybie pilnym. BCC oznacza raka podstawnokomórkowego - najczęstszego, powoli rosnącego nowotworu złośliwego skóry, SCC to rak kolczystokomórkowy, drugi co do częstotliwości występowania nowotwór skóry.

Jak relacjonuje pacjentka, lekarka powiedziała, że wystawi kartę DiLO, ale ostatecznie pani Krystyna jej nie otrzymała. - Nie wiedziałam, czym jest ten dokument ani, że jest to ważne, bo może przyspieszyć diagnozę - mówi kobieta. W Poradni Profilaktyki Nowotworów Skóry w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie zaproponowano jej termin konsultacji 7 września, mówiąc, że karta DiLO nic tu nie zmieni. W innej, prywatnej placówce z kontraktem NFZ - 8 września.

Szukając bliższego terminu, dodzwoniła się do Mazowieckiego Szpitala Onkologicznego w Wieliszewie. Tam usłyszała, że karta DiLo znacznie przyspiesza ścieżkę. Gdyby ją posiadała, wizyta mogłaby się odbyć już 7 sierpnia. Bez karty DiLO pierwszy wolny termin przypadał na 28 września. Pani Krystyna udała się więc do internisty w publicznej placówce, by dokument jednak uzyskać. Znów straciła cenny czas, bo na tę wizytę musiała czekać pięć dni.

Za mało kart DiLO wystawianych w POZ

Z danych przedstawionych podczas konferencji "Onkologia - razem możemy więcej!", zorganizowanej w lutym br. w Warszawie z okazji Światowego Dnia Walki z Rakiem, wynika, że w 2025 roku niemal 158 tysięcy kart DiLO zostało wystawionych właśnie przez lekarzy POZ. Stanowi to 36 proc. wszystkich "zielonych kart".

- W województwach podkarpackim, lubelskim i lubuskim 40 proc. kart zakładanych jest w szpitalach, tylko 10 proc. pacjentów miało kartę założoną w POZ. Ale w województwach pomorskim i dolnośląskim 41 proc. pacjentów miało kartę założoną w POZ. Te różnice są niczym niewytłumaczalne - mówił w marcu br. podczas posiedzenia sejmowej podkomisji stałej do spraw organizacji ochrony zdrowia dr n. med. Bernard Waśko, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH, cytowany przez portal prawo.pl.

Statystykami podzieliła się też Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia. - W nowotworach gruczołu krokowego 70 proc. pacjentów jest leczonych poza kartą DiLO, a w raku piersi 5 proc. W raku płuca ponad 25 proc. zabiegów jest poza kartą. Od 2018 roku terminowość leczenia systematycznie spada. E-DiLO jest bardzo potrzebna, ale bez innych zmian w systemie to niewiele pomoże, oprócz lepszego monitoringu, choć i to dla nas będzie dużo - mówiła w marcu br. w Sejmie Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia.

Karta DiLO zobowiązuje placówki, które mają podpisany z NFZ kontrakt na pakiet onkologiczny, do tego, by czas diagnostyki nie przekraczał 7 tygodni. Tymczasem terminowość badań spada. - U 58 proc. pacjentów przeprowadzono terminową diagnostykę, a w przypadku diagnostyki pogłębionej - u 65 proc. pacjentów w 2026 r. - informowała w marcu br. Dominika Janiszewska-Kajka, zastępczyni dyrektora Departamentu Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia. Jak informował portal prawo.pl, lepsza terminowość badań wstępnych była w latach 2018-2025 (od 2/3 do 4/5 przypadków). Terminowość diagnostyki pogłębionej kształtowała się w granicach 70-80 proc.  W 2023 r. w Polsce było 2,5 mln pacjentów onkologicznych, a w 2025 r. ich liczba wzrosła do 2,66 mln.

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: