Zgorzelski: ustawa o SAFE zdefiniuje Nawrockiego na dłużej. "Poprzednie ustawy to była igraszka"

Karol Nawrocki
Zgorzelski: ustawa o SAFE to dylemat dla prezydenta, który zdefiniuje go na lata
Na biurko prezydenta Karola Nawrockiego trafi niedługo ustawa o wdrożeniu programu SAFE. Według wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego, będzie to jedna z najważniejszych decyzji dla prezydenta. - Poprzednie weta to była igraszka. Teraz będzie prawdziwy test - powiedział Zgorzelski w "Jeden na jeden" w TVN24. Wicemarszałek Sejmu skomentował również exposé szefa MSZ oraz słowa Marcina Bosackiego o "lizusostwie" w MON.

W piątek Sejm głosował nad poprawkami Senatu do ustawy wdrażającej program SAFE. Poprawki te przyjął. Kolejnym krokiem jest podpis prezydenta Karola Nawrockiego. Sam Nawrocki powtarza, że nie podjął jeszcze decyzji, czy ustawę podpisze czy też zawetuje. W czwartek zaznaczył, że "sprawie cały czas się przygląda".

Rolę prezydenta w przyjęciu ustawy SAFE komentował w "Jeden na jeden" w TVN24 wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski. Jak ocenił, "to jest pierwszy projekt ustawy, który trafi na biurko prezydenta, który go zdefiniuje na dłużej".

- To jest projekt ustawy, którego niepodpisanie będzie źle oddziaływało na niego jako zwierzchnika Sił Zbrojnych, bo już do niego głosy wojskowych dotarły - zauważył Zgorzelski. Jak ocenił, prezydent rozdarty jest między lojalnością partyjną a polską racją stanu.

- To jest najpoważniejszy dylemat, który, powtórzę, zdefiniuje go na długie miesiące i lata. Poprzednie weta, poprzednie ustawy to była igraszka. Teraz dopiero będzie prawdziwy test na to, czy racja stanu i logika państwowa jest ponad logiką partyjną. Kaczyński po to tak eskaluje - powiedział wicemarszałek.

"PiS tego nie może znieść"

Jak ocenił Zgorzelski, sprzeciw Prawa i Sprawiedliwości wobec programu SAFE wynika z czystej polityki. - Oni nie mogą fizycznie i psychicznie znieść, że Polsce się może udać, a przy okazji nam się może udać. Bo to nie oni sprowadzili ten program - powiedział.

- Gdyby rządzili, bez mrugnięcia okiem by go przeprowadzili przez Sejm i Senat i szybko pobiegli do prezydenta, prosząc, żeby podpisał. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości - skwitował Zgorzelski.

Zgorzelski: świetne exposé Sikorskiego

W czwartek minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wygłosił w Sejmie coroczne exposé. Mówił między innymi, że wszyscy dostrzegamy zagrożenie ze strony Rosji, a państwo polskie nie może sobie pozwolić na paraliż. - Wystąpienie Sikorskiego było świetne. On zdefiniował polską strategię na najbliższe kilkanaście miesięcy, nawet na kilka lat, można powiedzieć - ocenił Zgorzelski.

Na sali podczas wystąpienia szefa MSZ obecni byli posłowie koalicji rządzącej, jednak ławy posłów Prawa i Sprawiedliwości świeciły pustkami. Nie było między innymi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. - To pokazuje, jak ta partia ma stosunek do ważnych zagadnień, takich jak polityka międzynarodowa - podsumował wicemarszałek.

"Nic złego w byciu proamerykańskim, ale trzeba znać proporcje"

Radosław Sikorski podkreślał w Sejmie, że w relacjach z USA "nie możemy być frajerami". Zgorzelski ocenił, że słowa te skierowane były w dużej mierze w kierunku PiS. Przypomniał on słowa Jerzego Giedroycia, "że najbardziej boi się cielęcego proamerykanizmu swoich rodaków". - Moim zdaniem w tę rolę bardzo chętnie wcielali się politycy Prawa i Sprawiedliwości - powiedział.

Przypomniał skandowanie przez posłów tej partii nazwiska Donalda Trumpa w Sejmie po wygranych przez niego wyborach. - To po prostu było tak żenujące, że wpisuje się w coś, co chętnie podkreśla Jarosław Kaczyński, że PiS tak się zachowując, stał się taką opozycją kompradorską, partią zewnętrzną - powiedział Zgorzelski.

Jak zaznaczył Zgorzelski, "nic nie ma złego w byciu proamerykańskim, ale trzeba znać proporcje". - Te proporcje świetnie (...) określił minister spraw zagranicznych mówiąc, że to jest nasza najważniejsza polisa bezpieczeństwa. Trzeba także dbać, chuchać i dmuchać na tę polisę europejską. I oczywiście coś, co jest najważniejsze moim zdaniem, czyli budować siłę polskiej armii - wymieniał gość Agaty Adamek.

Słowa Bosackiego. "Myślę, że naprawdę mógłby sobie darować"

Wicemarszałek skrytykował przy tym wiceszefa MSZ Marcina Bosackiego z Koalicji Obywatelskiej, który nazwał pomysł Władysława Kosiniaka-Kamysza na nazwanie bazy amerykańskiej w Polsce Fort Trump "lizusostwem".

- Kto to powiedział? Jeden z sześciu czy siedmiu wiceministrów spraw zagranicznych? - ironizował wicemarszałek. - Myślę, że naprawdę mógłby sobie darować krytykowanie i w ten sposób nazywanie wicepremiera i ministra obrony narodowej, lidera jednej z partii koalicyjnych, które tworzą rząd, w którym ten pan jest wiceministrem - powiedział. 

Zapytany, czy taki komentarz nie jest po prostu wyrażaniem swojej opinii, Zgorzelski był innego zdania. - Czy wyrażanie swojej opinii, nazywając współkoalicjanta "lizusem", jest przestrzenią swobody demokratycznej, nawet w naszej koalicji? Myślę, że nie - odparł. 

Zgorzelski ocenił, że nie widzi nic złego w nazwaniu jednej z baz imieniem Donalda Trumpa. Zaznaczył, że "to nie jest wyjątkowo wielka cena".

- Pamiętajmy, że mamy perspektywę jeszcze trzech lat, czy nam się to podoba, czy nie, że prezydentem Stanów Zjednoczonych będzie Donald Trump. Musimy to uwzględniać także w naszej strategii. Jeżeli to nie jest jakaś wyjątkowo wielka cena, aby taka nazwa gdzieś zaistniała, gdzie są wojska amerykańskie, to naprawdę też nie przesadzajmy - powiedział. 

OGLĄDAJ: Zgorzelski ostro o Bosackim. "Konia kują, a żaba nogę podstawia"
1N1 ZGORZELSKI

Zgorzelski ostro o Bosackim. "Konia kują, a żaba nogę podstawia"

1N1 ZGORZELSKI
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracował Mikołaj Gątkiewicz /akw

Czytaj także: