Z końcem maja sfinalizowano pierwszy etap programu pożyczek na zbrojenia SAFE, w ramach którego państwa podpisywały kontrakty w systemie tzw. single procurement - czyli wyłącznie na potrzeby własnych sił zbrojnych. W przypadku Polski na tego typu zakupy przeznaczono większość środków - około 120 z ponad 180 miliardów złotych.
Pełnomocniczka rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka była pytana w środowej "Kropce nad i" w TVN24, czy czuje się bohaterką realizacji tego programu w Polsce.
- Nie, absolutnie tak się nie czuję. To było absolutnie działanie zespołowe od sztabu generalnego, przez agencje uzbrojenia, urzędników z kilku resortów - odparła. - Ale faktycznie to, co się udało, ma wagę historyczną - dodała.
62 kontrakty w ramach programu SAFE
Jak mówiła, rządowi w trzy dni udało się podpisać 62 kontrakty, 50 z nich to kompletnie nowe umowy, a 12 to tak zwane refinansowanie - czyli planowane umowy, którym zmieniono źródło finansowania.
- Większość to są nowe umowy i to jest kolejna rzecz, która pokazuje, jak bardzo kłamał obóz przeciwny, bo najpierw mówili, że na pewno tych pieniędzy w Unii nie wynegocjujemy. Mamy największą alokację z całej Unii Europejskiej, bo prawie 44 miliardy euro - powiedziała.
- Mówili, że pewnie wszystko będziemy kupować z Niemiec. Nic nie kupiliśmy z Niemiec. Potem mówili, że na pewno nie zdążymy kontraktów podpisać do końca maja. Zdążyliśmy - kontynuowała.
Sobkowiak Czarnecka: mam nadzieję, że prezydent rozumie, że mówiłam prawdę
Prowadząca Monika Olejnik zwróciła również uwagę, że gdy Sobkowiak-Czarnecka gościła wcześniej w "Kropce nad i", miała nadzieję, że prezydent Karol Nawrocki nie zawetuje ustawy wdrażającej SAFE.
- Wydawało mi się wtedy, że możemy rozmawiać na argumenty i dzisiaj mam nadzieję, że pan prezydent już rozumie, że to ja mówiłam prawdę, a jego urzędnicy robili go w balona - komentowała.
- Pan prezydent wielokrotnie pytał chociażby o kwestię tego niemieckiego buta, ja cierpliwie tłumaczyłam, jak wygląda struktura tych zakupów, dał wiarę komu innemu, ale dzisiaj wyszło czarno na białym, kto mówił prawdę - dodała.
Sobkowiak-Czarnecka o koreańskiej pożyczce Błaszczaka
Według informacji, do których dotarł dziennikarz programu "Czarno na białym" Piotr Świerczek, pożyczka na zbrojenia zaciągnięta przez byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka w Korei Południowej jest oprocentowana wyżej niż środki z programu SAFE. Co więcej, zakupiony za nią sprzęt jest i będzie produkowany w zagranicznych, a nie w polskich fabrykach.
- O tej pożyczce dowiedzieliśmy się z mediów koreańskich - zaznaczyła Sobkowiak-Czarnecka. Pełnomocniczka rządu do spraw SAFE oceniła również, że "zakupy ministra Błaszczaka w Korei były niekompletne". - My dzisiaj dzięki mechanizmowi SAFE uzupełniamy ten sprzęt, chociażby w pakiety logistyczne, tak żeby mógł w pełni działać na potrzeby polskiego wojska - oznajmiła.
- Rozumiem, że pan minister Błaszczak robił wtedy wszystko, co uważał za słuszne, bo była trudna sytuacja związana z wybuchem wojny na Ukrainie - mówiła.
Odniosła się następnie do tego, że informacje o tej pożyczce ujawniono dopiero teraz. - Naprawdę nikt tej sprawy nie ruszał przez lata do momentu, kiedy my postanowiliśmy dozbrajać polską armię w sprzęt kupiony w polskich zakładach zbrojeniowych, a okładano nas siedem miesięcy kijem po głowie, a ja słyszałam nieustająco, że jestem niemiecką agentką - powiedziała.