Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek byłego wiceministra sprawiedliwości w rządzie PiS Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Z pisma oraz koperty wynika, że przesyłka została nadana w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza - prorosyjskiego, separatystycznego regionu Mołdawii.
W poniedziałek sprawę komentował szef klubu PiS Mariusz Błaszczak w rozmowie z RMF FM. - Ja się nie zgadzam z podtekstem tego wszystkiego, tej propagandy, tego spinu rządzących, próby przypisania nam, mojemu środowisku politycznemu relacji prorosyjskich - oznajmił Błaszczak. Jak mówił, jest tak z dwóch powodów: katastrofy prezydenckiego samolotu w Smoleńsku w 2010 roku oraz dlatego, że rząd PiS wsparł w przeszłości Ukrainę. - Ten spin po prostu nie pasuje, jest absurdem - dodał poseł.
Błaszczak: nie wiemy, gdzie przebywa Romanowski
Prowadzący rozmowę zwrócił uwagę, że w zeszłym tygodniu sąd koleżeński PiS wykluczył z ugrupowania Mateusza Morawieckiego i parlamentarzystów, którzy dołączyli do założonego przez niego klubu Rozwój Plus, natomiast nie podjął żadnych działań w sprawie Romanowskiego.
- Sąd koleżeński zadziałał wtedy, kiedy Mateusz Morawiecki co zrobił? Zarejestrował konkurencyjny klub parlamentarny wobec klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Czyli Mateusz Morawiecki wprost złamał statut Prawa i Sprawiedliwości - skwitował wiceszef PiS.
Dopytywano go, czy w takim razie Marcin Romanowski nie złamał statutu partii. - Marcin Romanowski, nie wiemy, gdzie przebywa. Jest spin - odparł. Powtarzał następnie narrację, że były wiceminister sprawiedliwości jest prześladowany przez obecną koalicję rządową.