Na ziemię spadła rama, obrazu już w niej nie było. Trop prowadzi z Gdańska do Holandii

Polska

Nowy trop w sprawie dzieła Pietera Brueghla Młodszego ("Polska i Świat" z 4.07.2019)tvn24
wideo 2/2

W 1974 roku w gdańskim Muzeum Narodowym odkryto, że obraz Pietera Brueghla Młodszego "Kobieta przenosząca żar" został skradziony. Zagadkowego przestępstwa nie udało się rozwikłać od 45 lat. Teraz fundacja Communi Hereditate wskazuje na nowy trop, który może pomóc w odnalezieniu dzieła sztuki. Materiał programu "Polska i Świat".

ZOBACZ CAŁE WYDANIE PROGRAMU "POLSKA I ŚWIAT" W TVN24 GO >

"Kobietę przenoszącą żar" Pietera Brueghla złodzieje ukradli z Muzeum Narodowego w Gdańsku. Teraz Fundacja Communi Hereditate zgłosiła się do reporterów programu "Polska i Świat" z tropem, który - według prezesa fundacji Mariusza Pilusa - może doprowadzić do odzyskania dzieła.

- Natrafiliśmy na archiwalną fotografię - zrobioną, jak sądziliśmy, już po kradzieży w 1974 roku - w naukowej literaturze w jednym z opracowań poświęconym Breughelowi Młodszemu, autorstwa niemieckiego historyka Klausa Ertza. Tam znaleźliśmy ostateczne potwierdzenie, że obraz w 1992 roku znajdował się w kolekcji prywatnej w Holandii - wyjaśnia Pilus.

Ze ściany spadła rama, w oprawie zdjęcie zamiast oryginału

Historia kradzieży obrazu Pietera Brueghla sięga roku 1974. W trakcie sprzątania sali wystawowej gdańskiego muzeum ze ściany spadła rama z obrazem "Kobiety przenoszącej żar". Ale zamiast oryginału z oprawy wypadło zdjęcie, które złodzieje wycięli z czasopisma i pokolorowali. Tamtego dnia muzeum odkryło też kradzież szkicu Antona van Dycka.

Jak mówi Dorota Abramowicz, dziennikarka "Dziennika Bałtyckiego" i autorka książki "Największe tajemnice Pomorza", śledztwo zostało umorzone w październiku 1974 roku. Były inspektor mówił jej, że polskie służby próbowały jeszcze tropić obraz przez kolejne lata, ale ten nigdzie "nie wypłynął", również za granicą.

Sprawą zainteresowało się też policyjne Archiwum X. - To był rok 2005. Dotarły do nas pewne informacje, które bardzo wyraźnie wskazywały na to, gdzie ten obraz może się znajdować. Szukaliśmy różnych rozwiązań prawnych, ale niestety żadne z nich nie pozwoliło nam, aby w tamtym czasie tę sprawę rozwikłać - wspomina młodszy inspektor Janusz Skosolas, ówczesny szef Archiwum X.

"Zjawiskiem negatywnym jest brak transparencji w obiegu sztuki"

Zgodnie ze wskazówkami fundacji, zdjęcie zaginionej własności gdańskiego muzeum reporterzy "Polska i Świat" znaleźli w monografii Pietera Brueghla - autorstwa niemieckiego krytyka sztuki. Poza zdjęciem autor umieścił w niej listę historycznych właścicieli obrazu, w której napisał, że przed 1939 rokiem był w Gdańsku, przed 1940 w Hadze i Tilburgu, a od 1992 u prywatnego kolekcjonera w Holandii. Nie zgadza się to z wersją muzeum, które utratę obrazu zauważyło 30 lat po wojnie.

- Zjawiskiem negatywnym jest brak transparencji w obiegu sztuki, choć coraz mniejszy, bo oczywiście pomaga tutaj internet, pomagają wszystkie narzędzia wyszukiwania obiektów - zauważa doktor Justyna Napiórkowska, historyk sztuki z galerii Katarzyny Napiórkowskiej.

"Sytuacja prawna będzie tutaj bardzo skomplikowana"

Według ekspertów, określenie miejsca, gdzie obraz znajdował się osiemnaście lat po kradzieży, daje znacznie większe szanse na zlokalizowanie go. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, na pytania TVN24 o wyniki jego poszukiwań, odpowiedziało jedynie, że ze śledztwa nie wynika, żeby dzieło pojawiło się w handlu. Dlatego przypuszcza się, że znajduje się ono w kolekcji prywatnej.

Profesor Wojciech Kowalski - prawnik z Uniwersytetu Śląskiego - który przez wiele lat zajmował się odzyskiwaniem dóbr kultury w imieniu polskiego rządu, podkreśla, że nawet jeśli ministerstwo zainteresowałoby się tropem odnalezionym w monografii Pietera Breughla, odzyskać obraz będzie trudno.

- Co można w tej chwili zrobić? Pozyskać informację, gdzie to jest, a potem się przymierzać. Na moje wyczucie, osoby zajmującej się, piszącej na ten temat od wielu lat, raczej bym zaczynał od delikatnych negocjacji niż od jakichś ostrych kroków, ponieważ podejrzewam, że sytuacja prawna będzie tutaj bardzo skomplikowana - mówi profesor Kowalski.

Krytyk, który opisał skradzione dzieło Pietera Brueghla Młodszego, na razie nie odpowiedział na pytania o obecnego właściciela obrazu.

Autor: ads/adso / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24